- Autosabotaż jest zakorzeniony w ewolucyjnych mechanizmach przetrwania. Mózg woli kontrolowane, krótkoterminowe "straty" niż ryzyko nieprzewidywalnych zagrożeń emocjonalnych. Co to oznacza w praktyce?
- Wśród najczęstszych zachowań autosabotażowych, o których opowiada dr Heriot-Maitland, znajdują się prokrastynacja, perfekcjonizm i pesymizm.
- Zdaniem autora samo uświadomienie sobie szkodliwości zachowań autosabotażowych nie wystarcza, by je zmienić. Co w takim razie jest potrzebne, by mózg zaczął reagować inaczej?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl.
Dlaczego robimy rzeczy, które nam szkodzą - mimo że wiemy, dokąd prowadzą? Dlaczego unikamy relacji, odkładamy ważne projekty albo podcinamy sobie skrzydła, zanim jeszcze spróbujemy? Zdaniem dr. Charliego Heriot-Maitlanda, psychologa i autora książki "Controlled Explosions in Mental Health", odpowiedź nie leży w braku motywacji ani w charakterze, ale w sposobie, w jaki nasz mózg uczył się przetrwać w toku ewolucji.
Jak rodzi się autosabotaż i dlaczego sam się napędza
Obgryzanie paznokci, prokrastynacja i inne zachowania autosabotażowe nie są oznakami słabości, lecz efektem ewolucyjnych mechanizmów obronnych mózgu - wynika z analizy dr. Charliego Heriot-Maitlanda. Psycholog wyjaśnia, że mózg woli ponosić niewielkie, kontrolowane szkody, niż ryzykować konfrontację z nieprzewidywalnymi zagrożeniami emocjonalnymi, takimi jak odrzucenie, porażka czy wstyd.
Zachowania autoagresywne i autosabotażowe - od skubania skóry i obgryzania paznokci, przez nadmierną samokrytykę i perfekcjonizm, aż po unikanie relacji czy prokrastynację - mają źródło w mechanizmach przetrwania wykształconych w toku ewolucji. Choć z pozoru wydają się nieracjonalne i szkodliwe, mózg traktuje je jako formę ochrony przed większym zagrożeniem.
Przykładowo odkładanie rozpoczęcia projektu przynosi krótkotrwałą szkodę, ale jednocześnie może chronić przed porażką lub odrzuceniem. - Nasz mózg jest przede wszystkim maszyną przetrwania. Nie został zaprogramowany po to, by maksymalizować szczęście, ale by utrzymać nas przy życiu. Potrzebuje przewidywalności i nie toleruje nagłych zagrożeń - wyjaśnia dr Heriot-Maitland.
Jak podkreśla, najbardziej obciążającym stanem dla człowieka jest narażenie na nieprzewidywalne zagrożenie. W takich sytuacjach mózg uruchamia znane już mechanizmy obronne, które zwiększają poczucie kontroli.
W praktyce oznacza to, że mózg woli reagować na fałszywe alarmy, niż ryzykować przeoczenie realnego niebezpieczeństwa. Współcześnie prowadzi to do sytuacji, w których ludzie reagują na potencjalne zagrożenia emocjonalne - takie jak porażka, krytyka czy odrzucenie - nawet jeśli nie ma przesłanek, że rzeczywiście one wystąpią.
Wśród najczęstszych zachowań autosabotażowych, o których opowiada dr Heriot-Maitland w swojej książce, znajdują się prokrastynacja, perfekcjonizm i pesymizm. Choć ich mechanizmy są różne - wszystkie służą unikaniu porażki. Częstą formą autosabotażu jest także samokrytyka. Może mieć postać ciągłego poprawiania się lub obwiniania, ale w obu przypadkach ma przywracać poczucie kontroli.
Heriot-Maitland wyjaśnia, że w sytuacjach stresowych system reagowania na zagrożenie przejmuje wyższe funkcje poznawcze, takie jak wyobraźnia i rozumowanie. Wskutek tego zaczynają się one koncentrować na negatywnych scenariuszach i przewidywaniach. Pułapka polega na tym, że zachowania autosabotażowe często stają się samospełniającą się przepowiednią.
- Jeśli uważamy, że nie jesteśmy w czymś dobrzy, przestajemy się starać, a to faktycznie pogarsza nasze wyniki. Jeśli unikamy kogoś z obawy przed odrzuceniem, sami uniemożliwiamy powstanie relacji - tłumaczy.
Co neurobiologia mówi o emocjach: mózg reaguje szybciej, niż myślimy
Taki sposób działania mózgu wpisuje się w to, co pokazują badania neurobiologiczne. W jednej z rozmów z cyklu "Był sobie mózg", psycholog i neurobiolog prof. Kamil Imbir wyjaśnia, że emocje nie są wyłącznie subiektywnym "odczuciem", ale złożonym procesem biologicznym, który w dużej mierze zachodzi poza naszą świadomością. - Emocja emocji nierówna, a i nie każdy proces emocjonalny jest emocją. Czasem to po prostu reakcja mózgu - podkreśla w rozmowie z tvn24.
I dodaje, że większość naszych procesów afektywnych zachodzi cały czas, czego nie jesteśmy świadomi. Oznacza to, że mózg nieustannie analizuje bodźce i ocenia je pod kątem znaczenia dla naszego bezpieczeństwa, zanim jeszcze zdążymy je nazwać czy racjonalnie przemyśleć.
Psycholożka społeczna dr Dorota Karwowska tłumaczy z kolei, że mózg nie jest stworzony do "myślenia" jako takiego - lecz przede wszystkim do reagowania na bodźce i przetrwania, co sprawia, że nasze świadome rozumowanie często następuje dopiero po automatycznych, szybkich reakcjach nerwowych.
- Mózg jest najbardziej zaawansowanym wynalazkiem ewolucji, którym ma nam służyć do przetrwania - mówi Karwowska, zaznaczając, że jego zadaniem jest szybkie wykrywanie zagrożeń i adaptacja do środowiska, a nie wolna, logiczna analiza każdego zdarzenia.
Profesor Imbir zwraca też uwagę, że emocje nie są jedynie subiektywnym "odczuciem", ale elementem biologicznych procesów zachodzących w mózgu. W rozmowie z tvn24 sam stawia podstawowe pytanie: "po co nam są emocje i czy w ogóle one są nam potrzebne?" - odnosząc je do tego, jak mózg reaguje na bodźce i reguluje nasze funkcjonowanie. W tym ujęciu mózg nie jest neutralnym obserwatorem rzeczywistości, lecz organem nastawionym na ocenę znaczenia sygnałów z otoczenia i ochronę organizmu, co sprawia, że wiele reakcji emocjonalnych pojawia się automatycznie, zanim zostaną uświadomione.
To tłumaczy, dlaczego współcześnie mózg może reagować na sytuacje społeczne czy zawodowe podobnie jak na realne zagrożenia fizyczne. Krytyka, możliwość porażki czy odrzucenia bywają interpretowane jako sygnały niebezpieczeństwa, uruchamiając automatyczne strategie obronne - również te, które z zewnątrz wyglądają jak autosabotaż.
Współczucie jako narzędzie zmiany - co pokazują badania
Kluczowym elementem podejścia dr. Charliego Heriot-Maitlanda - zarówno w jego pracy klinicznej, jak i w książce "Controlled Explosions in Mental Health" - jest współczucie, rozumiane nie jako pobłażliwość, ale jako umiejętność reagowania na własne trudne stany z uważnością, zrozumieniem i gotowością do regulowania bólu emocjonalnego.
Autor od lat związany jest z nurtem Compassion-Focused Therapy (CFT - terapii skoncentrowanej na współczuciu), który powstał m.in. jako odpowiedź na problem nasilonej samokrytyki, wstydu i poczucia zagrożenia. Badania nad tym podejściem pokazują, że rozwijanie samowspółczucia wiąże się ze zmniejszeniem lęku i objawów depresyjnych, obniżeniem poziomu samokrytyki oraz poprawą zdolności do regulowania emocji i budowania poczucia bezpieczeństwa.
Na swojej stronie Heriot-Maitland opisuje projekty badawcze i kliniczne, w których współtworzył interwencje oparte na współczuciu - m.in. w pracy z osobami doświadczającymi silnego stresu psychicznego, głębokiego wstydu i utrwalonych wzorców autodestrukcyjnych reakcji. W tym ujęciu współczucie nie jest "miękkim dodatkiem", lecz mechanizmem, który może realnie wpływać na systemy regulacji emocji w mózgu, stopniowo osłabiając dominację układów zagrożenia.
W kontekście zachowań autosabotażowych oznacza to przesunięcie punktu ciężkości: z prób siłowego "wyłączania" objawów na budowanie wewnętrznych warunków bezpieczeństwa, które pozwalają mózgowi przestać działać w trybie ciągłego alarmu.
Co naprawdę pomaga zmieniać te schematy
Zdaniem autora samo uświadomienie sobie szkodliwości zachowań autosabotażowych nie wystarcza, by je zmienić. Kluczowe jest zrozumienie ich funkcji ochronnej, zamiast prób eliminowania ich za wszelką cenę.
Skuteczne interwencje psychologiczne - podkreśla - powinny koncentrować się na przepracowaniu leżącego u ich podstaw bólu emocjonalnego. Proces ten wymaga stworzenia poczucia bezpieczeństwa wobec trudnych emocji oraz przeżycia żalu po niezaspokojonej lub odrzuconej potrzebie. Nie chodzi o to, by wciąż się krytykować, ale by rozwijać samowspółczucie.
- Wykorzystanie neuroplastyczności mózgu do kształtowania mniej szkodliwych nawyków wymaga czasu, wysiłku i intencjonalności - zaznacza psycholog.
Jak podsumowuje, kluczowe jest znalezienie równowagi między rozpoznaniem ochronnej roli tych zachowań a ograniczeniem szkód, jakie powodują. - Nie chcemy z nimi walczyć, ale nie chcemy też pozwolić, by kontrolowały i sabotowały nasze życie. Wybór istnieje - mówi Heriot-Maitland.
Autorka/Autor: adan/pwojc
Źródło: PAP, tvn24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock