Burza Goretti od czwartkowego popołudnia paraliżuje życie części mieszkańców Wielkiej Brytanii i północno-zachodniej Francji. Żywioł przyniósł wichury, intensywne opady deszczu i śniegu oraz lokalne podtopienia. W części kraju obowiązywały pomarańczowe i czerwone alerty pogodowe.
Atak zimy w wielu częściach Wielkiej Brytanii
W czwartek od popołudnia do późnego wieczora czerwone alerty w związku z silnym wiatrem obowiązywały w południowo-zachodniej Anglii. Odnotowano tam podmuchy dochodzące do 159 kilometrów na godzinę. W hrabstwie Kornwalia zamknięto około 100 szkół. Wstrzymano też połączenia kolejowe od czwartkowego popołudnia do piątkowego poranku, a ze względu na trudne warunki nie udało się zorganizować transportu zastępczego. Na położonych niedaleko francuskich wybrzeży Wyspach Normandzkich czasowo zawieszono działalność wszystkich lotnisk.
W środkowo-zachodniej Anglii, w hrabstwie West Midlands, w związku z silnymi opadami śniegu do piątkowego poranka obowiązywały pomarańczowe alerty. Mimo ich zniesienia w piątek nadal panowały trudne warunki. Przewoźnik kolejowy West Midlands Railway wstrzymał wszystkie kursy. Do piątkowego popołudnia nie kursowały również pociągi między Birmingham w West Midlands a Londynem. Pomarańczowe alerty były ważne także w Walii, gdzie - jak przekazał Transport for Wales - odwołano większość połączeń. Zagrożeniem były tam także lawiny.
W piątek rano linie lotnicze British Airways poinformowały o odwołaniu ponad 50 odlotów i przylotów (w większości krótkich tras) na londyńskie lotnisko Heathrow. W ograniczonym zakresie funkcjonowało też lotnisko w Birmingham. W całej Wielkiej Brytanii burza Goretti spowodowała poważne uszkodzenia infrastruktury energetycznej. W najgorszym momencie prądu nie miało prawie 200 tysięcy odbiorców. Jak przekazał operator sieci energetycznej National Grid, do wczesnego piątkowego popołudnia zasilanie udało się przywrócić do prawie 148 tysięcy domów.
Wiatr przekraczający 200 kilometrów na godzinę
We Francji burze najbardziej dały się we znaki północno-zachodnim regionom kraju. W departamencie Manche w Normandii prędkość wiatru osiągała aż 213 km/h. Osiem osób zostało rannych, z czego dwie trafiły do szpitala. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez poinformował w piątek rano, że ponad 60 tysięcy gospodarstw wciąż pozostawało bez prądu, choć wcześniej liczba pozbawionych elektryczności domów sięgała 380 tysięcy - głównie w Normandii.
Francuskie służby ratunkowe interweniowały ponad 400 razy. Wezwania dotyczyły głównie powalonych drzew i podtopień w departamencie Sekwana Nadmorska. W wielu miejscowościach wiatr uszkodził linie energetyczne i infrastrukturę drogową. W piątek rano ruch kolejowy na północy Francji został poważnie zakłócony - jak podał portal BFMTV, żaden pociąg nie wyjechał w piątek rano z paryskiego dworca Saint-Lazare.
Ofiara śmiertelna burzy w Hiszpanii
Goretti wciąż przemieszcza się nad kontynentem, przynosząc gwałtowne zjawiska pogodowe i utrudnienia komunikacyjne. W piątek rano burza zaznaczyła się między innymi w Kraju Basków w Hiszpanii, przynosząc wiatr przekraczający 100 km/h. W San Sebastian silne podmuchy zepchnęły mężczyznę do rzeki Urumea. Jego życia nie udało się uratować - strażacy odnaleźli ciało przy ujściu rzeki. Z powodu wysokich fal władze zamknęły nadmorskie promenady.
Eksperci ostrzegają, że silny wiatr i intensywne opady mogą utrzymać się w zachodniej Europie jeszcze przez kolejne dni. W sobotę w Szkocji i północno-wschodniej Anglii mają obowiązywać żółte ostrzeżenia przed śniegiem i oblodzeniem, a w środkowej i południowej Anglii oraz Walii - przed oblodzeniem. Alerty przed zimowymi zagrożeniami będą w mocy również we Francji, we wschodniej, częściowo środkowej oraz południowo-zachodniej części kraju.
Autorka/Autor: jzb,kp
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Reuters