W grudniu wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że gen. Krzysztof Nolbert, polski attaché wojskowy przy ambasadzie RP w Waszyngtonie, nie został dopuszczony do rozmów z Amerykanami przez przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego podczas wizyty prezydenckiej delegacji w USA.
Tomczyk: Amerykanie byli zszokowani
Wiceszef MON Cezary Tomczyk pytany w programie "#BezKitu" w TVN24 o tę sprawę, odpowiedział, że "ktoś, kto na to pozwolił, jest po prostu ignorantem", a nawet "idiotą z punktu widzenia interesów państwa".
Tomczyk przypomniał, że mowa jest o "dwugwiazdkowym generale dywizji, który został niewpuszczony na spotkanie nie przez stronę amerykańską, tylko przez swojego rodaka, człowieka, który jest wiceszefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego".
Wówczas na czele delegacji stał gen. Andrzej Kowalski, wiceszef BBN.
Gość TVN24 wyjawił, że gen. Nolbert tamtego dnia "został w samochodzie przed Pentagonem". - I to Polacy z Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedzieli mu, że nie życzą go sobie na tym spotkaniu - dodał.
- Sami Amerykanie byli zszokowani, bo to nie jest standard (...). To polski attaché przygotowuje tego typu wizytę - podkreślił Tomczyk. Jak wskazał, "to minister obrony jest odpowiedzialny za politykę bezpieczeństwa państwa i to jego przedstawiciel, czyli oficer Wojska Polskiego, bierze udział w tych spotkaniach", ponieważ "to jest absolutny standard postępowania".
Tomczyk przypomniał, że gen. Nolbert został powołany na stanowisko attaché obrony, jeszcze kiedy MON-em kierował Mariusz Błaszczak. - Jak przychodzi żołnierz, z którym albo pracuję, albo ustalamy jakieś szczegóły, to nie pytam go o poglądy polityczne, bo mnie to kompletnie nie interesuje. Mnie interesuje, jaka jest jego przeszłość, jeżeli chodzi o służbę wojskową, gdzie służył, jakie ma doświadczenie, co sobą reprezentuje w zakresie swojej służby wojskowej - zaznaczył.
Wizyta przedstawicieli prezydenta Nawrockiego w USA
Delegacja BBN złożyła 9 grudnia ub.r. kilkudniową wizytę w Stanach Zjednoczonych. Generał Kowalski przekazał wówczas, że tematem rozmów w Pentagonie była m.in. opublikowana kilka dni wcześniej Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA.
W następnych dniach sprawa niedopuszczenia do rozmów gen. Nolberta zaczęła przykuwać coraz więcej uwagi. Portal tvn24.pl zwrócił się do BBN-u z pytaniami o szczegóły. W odpowiedzi BBN potwierdziło, że "attaché obrony RP nie brał udziału w rozmowach, jakie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego prowadziło z przedstawicielami administracji amerykańskiej", a "kwestie dotyczące składu delegacji leżały w wyłącznej gestii BBN".
W tym samym mailu do BBN z pytaniami dociekaliśmy także, czy MON w tej sprawie kontaktował się z Kancelarią Prezydenta lub BBN-em oraz czy zapadły jakieś decyzje. Na te pytania nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
Pod koniec grudnia Onet informował, że m.in. w związku z tą sprawą szef BBN Sławomir Cenckiewicz "był o krok" od utraty swojego stanowiska. Współpracownik prezydenta Karola Nawrockiego nie został jednak zdymisjonowany.
Autorka/Autor: Sebastian Zakrzewski / adso
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Andrzej Lange/PAP