Mężczyźni mają gorzej? Ekspert: częściej wypadają z systemu

szkola chlopcy uczniowie shutterstock_1657729894
Męskie zdrowie: dlaczego panowie się nie badają?
Mężczyźni częściej trafiają do zawodów obciążających zdrowie, rzadziej korzystają z profilaktyki i później zgłaszają się do lekarza. A to przekłada się między innymi na krótszą długość życia. System na te problemy nie odpowiada - sygnalizują eksperci. Brakuje chociażby edukacji - widać to na przykładzie szczepień HPV.

- Najpierw szkoła, potem praca, na końcu zdrowie. Na każdym z tych etapów mężczyźni częściej wypadają z systemu. Efektem jest między innym to, że w Polsce co roku około czterech tysięcy osób odbiera sobie życie, a większość stanowią mężczyźni. Żyją też o ponad siedem lat krócej niż kobiety - wskazuje dr Jakub Chabik, wykładowca akademicki i współzałożyciel Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn. Problem znaczącej różnicy w długości życia w Polsce utrzymuje się od lat. Co trzeba zmienić, by odwrócić ten niepokojący trend? I co dokładnie znaczy "wypadanie z systemu?"

Wszystko zaczyna się w szkole

- To nie jest problem samych chłopców, tylko społeczeństwa i systemu edukacji - uważa ekspert. Jak wyjaśnia, dla części uczniów pierwszym momentem "wypadania z systemu" jest codzienna sytuacja w klasie: konieczność długiego siedzenia, koncentracji i pracy w ciszy. - Jeżeli chłopiec na wczesnym etapie edukacji dostaje sygnał, że jest "słabszy", "trudniejszy", "niepasujący", to bardzo często internalizuje tę ocenę. Przestaje wierzyć w swoje możliwości, wycofuje się albo szuka uznania w innych obszarach, nie zawsze konstruktywnych - argumentuje.

Dr Jakub Chabik wskazuje także na brak męskich wzorców w szkołach oraz niedopasowanie części treści nauczania. Jak zaznaczył, uczeń, który nie odnajduje się w lekturach czy sposobie ich omawiania, łatwo traci zainteresowanie nauką.

Skutki tych mechanizmów, zdaniem eksperta, są widoczne w dorosłym życiu. Mężczyźni częściej trafiają do zawodów obciążających zdrowie, rzadziej korzystają z profilaktyki i później zgłaszają się do lekarza. Często dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana. Przekłada się to m.in. na krótszą długość życia. W Polsce różnica między kobietami a mężczyznami pod tym względem wynosi ponad siedem lat, podczas gdy w Europie Zachodniej 3-4 lata. Na korzyść kobiet oczywiście.

Przyczyny takiego stanu rzeczy tropił w zeszłym tygodniu Parlamentarny Zespół ds. Profilaktyki Nowotworowej RAK STOP podczas debaty eksperckiej "Siedem rzeczy, których nie wiecie o facetach". Pisaliśmy o tym w tvn24.pl. - Jeśli chodzi o podejście do dbania o zdrowie, to mężczyźni są zaniedbani w tym kontekście - ocenił wtedy prof. Marek Postuła, kardiolog. Jak mówił, wynika to w dużej mierze z modelu kulturowego i społecznego. - Mężczyźni do lekarza trafiają dopiero wtedy, gdy coś zaczyna boleć. W efekcie choroby układu krążenia są u nich wykrywane później, często w zaawansowanym stadium - dodał ekspert.

Podczas debaty mówiono również, że mężczyźni statystycznie częściej niż kobiety narażają się na wypadki czy uprawiają niebezpieczne sporty. Potwierdzono też, że częściej niż kobiety podejmują próby samobójcze. Eksperci podkreślili rolę używek: alkoholu i papierosów. Oba czynniki mają ogromny wpływ zarówno na rozwój nowotworów, jak i chorób serca, wyliczali.

...i przekłada się na problemy w późniejszym życiu

Dr Chabik zwraca uwagę na jeszcze jedną konsekwencję "zaniedbania zdrowotnego". Chodzi o trudności w relacjach. - Zaniedbani chłopcy wyrastają na mężczyzn z problemami zdrowotnymi, społecznymi, relacyjnymi - powiedział. Jak dodał, wpływa to nie tylko na jednostki, ale także na stabilność relacji, rodzin i procesy demograficzne.

W jaki sposób? Mężczyźni gorzej wykształceni częściej podejmują ryzykowne zachowania, wpadają w używki i depresję. W przypadku problemów długo nie szukają też pomocy, nauczeni, że mają sobie radzić sami. Mierzą się z przekonaniem, że powinni być silni, samowystarczalni i zawsze dawać sobie radę. Mówił o tym w rozmowie z tvn24.pl Marcin Dybuk, autor wydanej niedawno książki "Chłopaki nie płaczą. Chłopaki z okien skaczą. Poradnik ratujący życie".

- Mężczyźni mają też większe trudności w budowaniu stabilnych relacji, co widać choćby w statystykach dotyczących samotności czy rozpadu związków - zauważa dr Chabik. - Słyszymy od młodych kobiet, że "nie mają z kim budować relacji", że ci faceci, którzy są dla nich dostępni, nie pachną ładnie, nie wyglądają ładnie, nie wysławiają się ładnie, a to efekt systemowy - dodaje.

Pomagają kobiety, ale nie system

Eksperci są zgodni: panom brakuje często wiedzy zdrowotnej i dobrych nawyków. W dbaniu o zdrowie pomagają im żony i partnerki, które namawiają do badań i wizyt u specjalistów, ale nie system. - Państwo prowadzi szerokie programy profilaktyczne dla kobiet, a dla mężczyzn głównie kampanie w mediach społecznościowych - zauważa dr Jakub Chabik. W praktyce oznacza to brak rozwiązań, takich jak mobilne badania czy systemowe przypomnienia o profilaktyce.

Jak wskazywali eksperci Parlamentarnego Zespołu ds. Profilaktyki Nowotworowej RAK STOP, z rządowego programu badań 40+ częściej korzystają kobiety. Mężczyźni rzadziej wykonują badania kontrolne, nie monitorują poziomu cholesterolu czy cukru we krwi, przez co wiele chorób rozpoznaje się u nich zbyt późno. Rzadziej też i mniej chętnie niż kobiety korzystają ze szczepień, zwłaszcza w młodszych i średnich grupach wieku, wynika m.in. z raportu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM), przygotowanego w ramach projektu GOSPOSTRATEG II "Medvs.Fake". 

"To nie jest temat dla dziewczyn"

Tę lukę w systemie dostrzegła m.in. Fundacja SEXEDPL, która przygotowała nową odsłonę kampanii "Bye Bye HPV", skierowaną bezpośrednio do chłopców i ich rodziców. Aktywiści chcą w niej pokazać, że HPV to nie jest "temat dla dziewczyn”, tylko realne zagrożenie także dla chłopców. Do projektu dołączyli Bedoes 2115 i Brokies - artyści, którzy docierają do młodych tam, gdzie tradycyjna komunikacja zdrowotna często nie trafia.

Działacze Fundacji przywołują dane z najnowszego raportu opracowanego na ich zlecenie przez Ipsos na próbie 525 rodziców chłopców w wieku 9-14 lat. Wynika z niego m.in., że:

  • chłopcy są poza kadrem, bo 19 proc. rodziców uważa, że szczepionka jest tylko dla dziewcząt i kobiet, a paradoksalnie wśród osób deklarujących dużą wiedzę o HPV odsetek jest wyższy - 28 proc.  
  • ryzyko zachorowania chłopców jest zaniżane: 81 proc. rodziców chłopców zgadza się z tym, że choroby wywoływane przez HPV u mężczyzn mogą być poważne, ale tylko 10 proc. rodziców ocenia, że ich syn ma wysokie ryzyko zakażenia HPV.
  • brakuje wiedzy "dla kogo i za ile" jest szczepienie na HPV. Co piąty rodzic, który wie, że chłopców można szczepić, nie wie, że jest to darmowe. Stan na dziś (wg. deklaracji): zaszczepionych jest 18 proc. chłopców w wieku 9–14 lat, 43 proc. rodziców planuje szczepienie synów, 34 proc - nie planuje.
  • przed szczepieniami na HPV powstrzymują obawy natury emocjonalnej jak te przed skutkami ubocznymi (63 proc. ), wpływem na płodność (58 proc.), przekonanie, że szczepionka jest "zbyt nowa" lub jej skuteczność potwierdziło "za mało badań" (54 proc.). Na "zbyt młody wiek” wskazało 43 proc. branych, a na brak jednoznacznej rekomendacji lekarza/pediatry wskazywało 43 proc.

Przypomnijmy: HPV może u mężczyzn powodować: raka gardła i jamy ustnej, raka odbytu i raka prącia oraz kłykciny kończyste (brodawki narządów płciowych). Szacuje się, że ok. 4 na 10 nowotworów wywołanych przez HPV dotyczy mężczyzn, a częstość tych chorób u mężczyzn rośnie. Szczepienie chłopców chroni nie tylko ich samych, ale też pośrednio ich przyszłe partnerki i partnerów - dzięki takiej profilaktyce w populacji krąży mniej wirusa.

- Wirus nie wybiera. Choć wciąż najwięcej ofiar to kobiety, rośnie liczba przypadków u mężczyzn. Jedyną drogą do odporności populacyjnej są powszechne szczepienia obu płci - przypominała 4 marca, w Międzynarodowym Dzień Świadomości HPV, dr Monika Pliszkiewicz, członkini Polskiego Towarzystwa Kolposkopii i Patologii Szyjki Macicy.

Czytaj także: