Sytuacja sędziów "urąga godności państwa"
W środę Prokuratura Krajowa poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie niedopuszczenia do orzekania czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy zostali wybrani w marcu przez Sejm. Złożyli oni ślubowanie 9 kwietnia w sejmowej Sali Kolumnowej, prezes Trybunału Konstytucyjnego odmówił jednak uznania ich jako nowych sędziów TK. - Nie zostałem poinformowany przez pana prezydenta o tym, że złożyli ślubowanie wobec jego osoby - powiedział w kwietniu Bogdan Święczkowski.
Trwające kontrowersje wokół Trybunału Konstytucyjnego komentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 wiceminister sprawiedliwości sędzia Dariusz Mazur. - Tam jest mowa o takim zarzucie, jak pomocnictwo - mówił o zapowiedzianym śledztwie.
Jak tłumaczył, może ono mieć dwie formy. - W świetle doktryny prawa karnego ono może polegać na pomocnictwie fizycznym, przy takich potocznych przestępstwach kryminalnych typu kradzież bądź przy pomocnictwie psychicznym, które może również polegać na udzieleniu rady, na wyrobieniu u kogoś jakiegoś określonego przekonania. I raczej ta forma mogłaby tu mieć ewentualnie zastosowanie - wyjaśnił Mazur.
Jak jednak zauważył, "wydaje się niemożliwe", aby prezydent poniósł osobiście odpowiedzialność. - Warunki odpowiedzialności prezydenta są bardzo szczególne: odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu, kwalifikowana większość w parlamencie, która jest nieosiągalna - mówił. - W praktyce, jeżeli na tę chwilę można w ogóle rozważać czyjąś odpowiedzialność, to ewentualnie osób z otoczenia prezydenta - ocenił.
"To urąga godności państwa polskiego"
Gość "Faktów po Faktach" zaznaczył jednak, że trwająca dysputa między prezydentem a rządem o skład sędziowski Trybunału Konstytucyjnego ma również inne konsekwencje. Jak mówił, chodzi tu o pozycję, w jakiej postawionych jest obecnie czworo nieuznanych przez prezesa TK sędziów. - Jest to sytuacja, która w moim przekonaniu nie tyle uchybia ich godności, ile urąga godności państwa polskiego - powiedział.
- To jest niezwykle poważna i niezwykle szkodliwa społecznie sytuacja: doprowadzenie do uniemożliwienia wykonywania obowiązków przez prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jest to forma pełzającego zamachu stanu - ocenił wiceminister.
"To węzeł prawny, do którego doprowadziły rządy Zjednoczonej Prawicy"
W odpowiedzi na złożenie ślubowania przez sześciu nowych sędziów Trybunału ruch zapowiedział również Pałac Prezydencki. Szef kancelarii prezydenta oświadczył, że prezydent skieruje sprawę do rozpoznania do Trybunału Konstytucyjnego.
- Jest to chyba pod płaszczykiem rzekomego sporu kompetencyjnego pomiędzy Sejmem a prezydentem. A jeżeli popatrzymy na konstytucję, to nie dopatrzymy się tam nawet śladu sporu kompetencyjnego - ocenił Mazur. - Kompetencja wyłączna w tym zakresie należy do Sejmu, koniec i kropka - podkreślił.
Ponadto, w związku z ruchem prezydenta, Trybunał Konstytucyjny ma w tej sytuacji orzekać we własnej sprawie. - Cała sytuacja jest bardzo dziwna, kiedy osoba, która nie dopuszcza sędziów do orzekania, jak rozumiem zasłaniając się rzekomym nieprawidłowym trybem odebrania ślubowania, miałaby też mieć wpływ na przebieg postępowania, w którym byłoby to oceniane - mówił wiceminister sprawiedliwości.
- To jest węzeł prawny, do którego niestety doprowadziły długie rządy Zjednoczonej Prawicy, gdzie kompetencje najważniejszych organów państwa są w jakimś dziwnym zapętleniu niemożności - skwitował Dariusz Mazur.