Liczba osób z tymi chorobami może wzrosnąć dwukrotnie. Chorują coraz młodsi

shutterstock_2653354275_1
Profesor Bartosz Karaszewski o objawach wskazujących na udar mózgu
Choroby otępienne dotykają coraz większej liczby osób - na świecie żyje z nimi ponad 55 milionów ludzi. W Polsce to 600-700 tysięcy chorych, a prognozy mówią o 1,2 miliona pacjentów w 2038 roku. Choroba Alzheimera, najczęstsza przyczyna otępienia, dotyczy około 360 tysięcy Polaków. Najnowsze badania pokazują jednak, że zarówno profilaktyka, jak i nowe terapie mogą realnie zmieniać jej przebieg.

Choroby otępienne przestają być problemem marginalnym i w najbliższych latach staną się jednym z kluczowych wyzwań zdrowotnych i społecznych - nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Z demencją żyje już ponad 55 milionów osób, a prognozy wskazują na dalszy, szybki wzrost tej liczby w kolejnych dekadach. Według szacunków, do 2030 roku liczba ta może wzrosnąć do 78 milionów, a w 2050 r. chorych może być już nawet 152 miliony.

Choroba Alzheimera jest najczęstszą przyczyną otępienia - w Polsce dotyka około 360 tysięcy osób, głównie po 65. roku życia, choć coraz częściej diagnozowana jest także u młodszych pacjentów. Dane z badania PolSenior2 pokazują, że objawy otępienia występują u blisko 16 procent osób po 60. roku życia, a kolejnych niemal 17 procent zmaga się z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi, które mogą poprzedzać pełnoobjawową chorobę. Wzrost liczby zachorowań wiąże się nie tylko ze starzeniem się społeczeństw, lecz także z czynnikami środowiskowymi: niezdrową dietą, brakiem aktywności fizycznej, chorobami cywilizacyjnymi i przewlekłym stresem.

W odpowiedzi na rosnącą skalę problemu w Polsce, Rada Ministrów przyjęła w grudniu 2025 r. uchwałę w sprawie "Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych, polityki publicznej do roku 2030", obejmującego wcześniejsze wykrywanie chorób otępiennych, rozwój opieki koordynowanej i środowiskowej oraz systemowe wsparcie dla opiekunów.

Równolegle świat nauki dostarcza coraz nowszych danych, które podważają dotychczasowe przekonanie o nieuchronności i nieodwracalności zmian neurodegeneracyjnych.

"Skutki choroby Alzheimera mogą nie być trwałe"

Przez ponad sto lat od pierwszego opisu choroby Alzheimera w 1901 roku zmiany zachodzące w mózgu uznawano za nieodwracalne. Leczenie skupiało się na spowalnianiu postępu choroby, a nie na regeneracji układu nerwowego. Ten sposób myślenia zakwestionował zespół badaczy z Case Western Reserve University oraz Cleveland VA Medical Center, który postawił pytanie, czy mózg dotknięty zaawansowaną chorobą Alzheimera może jeszcze odzyskać sprawność.

Analizując mysie modele choroby oraz mózgi zmarłych pacjentów, naukowcy wykazali, że kluczową rolę może odgrywać zaburzona równowaga NAD+ - cząsteczki niezbędnej do produkcji energii komórkowej (ATP) i regulacji procesów metabolicznych, w tym naprawy DNA i aktywacji sirtuin. Choć poziom NAD+ naturalnie spada wraz z wiekiem, w mózgach osób z chorobą Alzheimera spadek ten okazał się znacznie głębszy; podobne zmiany obserwowano także u zwierząt.

Zespół wykorzystał dwa odmienne modele myszy: jeden związany z patologią amyloidu, drugi z mutacją białka tau - dwóch kluczowych elementów wczesnego rozwoju choroby. U obu linii rozwijały się typowe zmiany neurodegeneracyjne, takie jak neurozapalenie, uszkodzenie bariery krew-mózg, zaburzenia neurogenezy w hipokampie i ciężkie deficyty poznawcze.

Po potwierdzeniu spadku poziomu NAD+ badacze sprawdzili, czy jego utrzymanie lub przywrócenie może zapobiegać chorobie lub odwracać jej skutki. Nawiązując do wcześniejszych prac opublikowanych w "Proceedings of the National Academy of Sciences USA", zastosowali związek farmakologiczny P7C3-A20.

Utrzymanie prawidłowej równowagi NAD+ chroniło myszy przed rozwojem choroby, a u zwierząt z zaawansowanym alzheimerem prowadziło do cofnięcia głównych zmian patologicznych i pełnego odzyskania funkcji poznawczych. Towarzyszyła temu normalizacja poziomu fosforylowanego tau 217 we krwi - biomarkera choroby Alzheimera.

- Byliśmy bardzo podekscytowani i zachęceni wynikami - podkreślał dr Andrew A. Pieper, główny autor badania. Jak zaznaczał, podobny efekt w dwóch różnych modelach genetycznych wzmacnia tezę, że celowanie w równowagę energetyczną mózgu może mieć znaczenie także u pacjentów. - Najważniejszym wnioskiem jest przesłanie nadziei: skutki choroby Alzheimera mogą nie być nieuchronnie trwałe - mówił.

Jednocześnie Pieper ostrzegał przed niekontrolowanym stosowaniem dostępnych bez recepty prekursorów NAD+, które w modelach zwierzęcych prowadziły do niebezpiecznie wysokich poziomów sprzyjających rozwojowi nowotworów. Zastosowane w badaniu podejście różni się zasadniczo - P7C3-A20 nie podnosi nadmiernie poziomu NAD+, lecz pomaga komórkom utrzymać jego prawidłową równowagę w warunkach silnego stresu metabolicznego.

Autorzy podkreślają, że przed zastosowaniem tej strategii u ludzi konieczne są dalsze, dobrze zaprojektowane badania kliniczne. Mają one określić, które elementy równowagi energetycznej mózgu są kluczowe dla poprawy funkcji poznawczych oraz czy podobne podejście może być skuteczne także w innych, związanych z wiekiem chorobach neurodegeneracyjnych.

OGLĄDAJ: Choroba Bruce'a Willisa. Leczymy ją "jako jedyni w Europie"
pc

Choroba Bruce'a Willisa. Leczymy ją "jako jedyni w Europie"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Szczepienie, które chroni nie tylko przed półpaścem

Inny, ciekawy kierunek badań nad demencją dotyczy roli infekcji wirusowych i układu odpornościowego. Zespół naukowców ze Stanford Medicine wykorzystał wyjątkowe warunki stworzone przez program szczepień przeciw półpaścowi, wprowadzony w Walii ponad dekadę temu.

Program od początku opierał się na bardzo sztywnym kryterium wieku: szczepionkę mogli otrzymać wyłącznie seniorzy, którzy w dniu jego startu mieli dokładnie 79 lat. Osoby starsze lub młodsze - nawet o kilka dni - nie kwalifikowały się. Taka granica umożliwiła porównanie dwóch niemal identycznych pod względem wieku i cech demograficznych grup: zaszczepionej i niezaszczepionej, bez typowych dla badań obserwacyjnych zniekształceń.

Analiza danych ponad 280 tysięcy starszych Walijczyków wykazała, że u osób zaszczepionych w kolejnych siedmiu latach o około 20 procent rzadziej diagnozowano demencję niż u ich rówieśników, którzy nie mogli się zaszczepić. Co więcej, u zaszczepionych choroba postępowała wolniej, a ryzyko zgonu było niższe - także w grupie osób, u których demencja była już rozpoznana w momencie szczepienia. Wyniki te opisano w czasopismach "Nature" i "Cell".

Demencja obejmuje zaburzenia pamięci i innych funkcji poznawczych, które z czasem prowadzą do utraty samodzielności. Przez lata badania koncentrowały się głównie na amyloidzie i białku tau, jednak mimo intensywnych prac ich rola w rozwoju choroby nie została w pełni wyjaśniona, a skuteczna profilaktyka pozostaje ograniczona.

Coraz częściej analizuje się więc inne mechanizmy, w tym wpływ wirusów zdolnych do wieloletniego przetrwania w komórkach nerwowych. Szczególną uwagę zwraca wirus ospy wietrznej i półpaśca, który po pierwotnym zakażeniu pozostaje w organizmie w stanie uśpienia i może po latach się reaktywować, wywołując przewlekłe, niskiego stopnia stany zapalne. Szczepienie skutecznie ogranicza takie "przebudzenia" wirusa.

Walijskie badanie potwierdziło, że może to mieć znaczenie nie tylko dla zapobiegania półpaścowi, ale także dla zdrowia mózgu. Efekt był nieco silniejszy u kobiet i utrzymywał się niezależnie od sposobu analizy danych. Podobne zależności obserwuje się również w innych krajach, m.in. w Anglii, Australii, Nowej Zelandii i Kanadzie.

Autorzy podkreślają jednak, że choć wyniki są obiecujące, konieczne są randomizowane badania kliniczne z użyciem placebo. Dopiero one pozwolą jednoznacznie potwierdzić, czy to właśnie szczepienie odpowiada za obserwowane obniżenie ryzyka demencji.

Systemowa odpowiedź i pytania o przyszłość

Dostrzegając skalę problemu oraz szczególne potrzeby osób z chorobami otępiennymi, polskie Ministerstwo Zdrowia opracowało Krajowy Program Działań wobec Chorób Otępiennych, który ma stanowić podstawę skoordynowanych, wielokierunkowych działań na rzecz osób chorych i ich bliskich. Program obejmuje m.in. zwiększanie świadomości społecznej w zakresie higieny mózgu i czynników ryzyka, prowadzenie działań profilaktycznych, poprawę dostępu do sprawnej diagnostyki oraz zapewnienie wsparcia i opieki po postawieniu diagnozy.

Potrzeba takich rozwiązań wynika z rosnącej liczby chorych. Szacunki Ministerstwa Zdrowia wskazują na około 35 tysięcy nowych rozpoznań chorób otępiennych rocznie, a według estymacji "Alzheimer Europe", opartych na danych demograficznych, z różnymi formami otępienia żyje w Polsce około pół miliona osób. Choć choroby te mają zróżnicowane przyczyny i nie dotyczą wyłącznie osób starszych, ryzyko ich wystąpienia wyraźnie wzrasta wraz z wiekiem. Wpływają one nie tylko na życie pacjentów, lecz także w istotny sposób obciążają rodziny i opiekunów. "Krajowy Program Działań wobec Chorób Otępiennych, polityki publicznej do roku 2030" został opublikowany 17 grudnia 2025 roku w Monitorze Polskim.

Równolegle autorzy badań nad NAD+ i szczepieniami podkreślają, że kluczowe będą dalsze, starannie zaprojektowane badania kliniczne. Jak zaznaczał dr Pieper, tylko one pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy spektakularne efekty obserwowane u zwierząt można bezpiecznie i skutecznie przenieść na leczenie ludzi - oraz czy podobne mechanizmy mogą mieć znaczenie także w innych chorobach neurodegeneracyjnych związanych z wiekiem.

Demencja pozostaje jednym z największych wyzwań XXI wieku, ale coraz więcej danych sugeruje, że nie musi być wyłącznie historią nieuchronnego pogorszenia. Nauka zaczyna podsuwać narzędzia, które pozwalają myśleć o niej nie tylko w kategoriach opieki, lecz także realnej terapii i profilaktyki.

Czytaj także: