Donald Trump chce "rzadkiej krwi". Lekarz ostrzega: to się może skończyć tragicznie

Polacy spożywają za dużo leków bez recepty i suplementów diety. Stąd akcja "Leki to nie słodycze"
Źródło wideo: Marek Nowicki/Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: Fakty TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Aspiryna nie jest witaminą. Z jej powodu w Polsce umiera więcej osób niż w wypadkach samochodowych - mówi lek. Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, komentując głośną wypowiedź Donalda Trumpa dla "Wall Street Journal". Prezydent USA mówi w wywiadzie, że przyjmuje aspirynę, bo "jest dobra na rozrzedzanie krwi", a on "nie chce gęstej krwi przepływającej przez serce".

Czy po 60. roku życia rzeczywiście warto brać aspirynę profilaktycznie? Czy to prawda, że kwas acetylosalicylowy może się przyczynić do szybszego "wykrwawienia", np. po wypadku? I dlaczego dawka, o której mówi Donald Trump, budzi tak duże zaniepokojenie lekarzy?

"Ładna, rzadka krew" to nie jest pojęcie medyczne

Wypowiedź Donalda Trumpa - że chce mieć "ładną, rzadką krew przepływającą przez serce" brzmi efektownie, ale z medycznego punktu widzenia nie ma większego sensu. Krew nie może być ani "ładna", ani "brzydka", ani też dowolnie "rozrzedzana" bez konsekwencji.

- Aspiryna rzeczywiście ma działanie antyagregacyjne, czyli zmniejsza zdolność płytek krwi do zlepiania się. Ale to nie znaczy, że im bardziej "rzadka" krew, tym lepiej dla zdrowia czy długowieczności - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl lek. Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezes elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych.

Trump deklaruje przyjmowanie 325 mg aspiryny dziennie, czyli dawki wysokiej. - To jest dawka duża, żeby nie powiedzieć końska - mówi wprost lekarz. I dodaje: - Wszystkie dawki powyżej 100-150 mg wymagają dużej ostrożności, zwłaszcza u osób starszych.

Jak podkreśla dr Sutkowski, nie da się dziś jednoznacznie rozstrzygnąć, czy taka dawka w przypadku Donalda Trumpa jest uzasadniona. - To zależy od wiedzy jego lekarza i ewentualnych wskazań klinicznych, o których opinia publiczna nie wie. Jeśli jednak taka decyzja nie została podjęta w ścisłej konsultacji lekarskiej, ryzyko rośnie znacząco - zaznacza. I dodaje: - Jeżeli prezydent nie słucha lekarzy - a z pacjentami bywa różnie, także z pacjentami prezydentami - to wchodzimy w obszar realnego zagrożenia. Może taka dawka jest potrzebna, ale ja nie sądzę, żeby musiała być aż tak wysoka.

Lekarz zauważa, że - owszem - Trump jest "dużym mężczyzną", ale w medycynie wiek, choroby współistniejące i ryzyko powikłań mają znacznie większe znaczenie niż wzrost czy masa ciała. - A te czynniki w kontekście prezydenta USA opinii publicznej nie są znane - mówi Sutkowski.

Aspiryna: znany lek, długa lista przeciwwskazań

Kwas acetylosalicylowy to lek z ponad 120-letnią historią. Działa przeciwbólowo, przeciwzapalnie i przeciwgorączkowo, a w małych dawkach - przeciwzakrzepowo. I właśnie ta ostatnia właściwość sprawiła, że przez lata aspiryna była traktowana jako profilaktyka serca.

- Problem polega na tym, że nie jest to lek obojętny. Przeciwwskazań jest wiele, a część z nich dotyczy właśnie osób po 60. roku życia - przestrzega lekarz.

Aspiryny nie powinny przyjmować m.in. osoby z chorobą wrzodową żołądka i dwunastnicy, ze skazą krwotoczną, z tzw. astmą aspirynową, z ciężką niewydolnością serca, wątroby lub nerek, przyjmujące inne leki przeciwzakrzepowe lub niesteroidowe leki przeciwzapalne.

Do tego dochodzą liczne interakcje lekowe - z preparatami stosowanymi w chorobach serca, cukrzycy, reumatologii czy onkologii. - Aspiryna bardzo łatwo "wchodzi" w inne leki. To nie znaczy, że nie wolno jej stosować, ale trzeba wiedzieć, kiedy, u kogo i w jakiej dawce - podkreśla dr Sutkowski.

Właśnie w ten sposób lekarz tłumaczy także siniaki widoczne na dłoniach Donalda Trumpa, które wcześniej próbowano wyjaśniać intensywnymi uściskami rąk. - Przy działaniu przeciwpłytkowym nawet mocny uścisk dłoni może zostawić ślad. Ale mówimy o zwykłym uścisku, a nie o wylewach krwi. Bo co to by były za uściski? Chyba uściski King Konga - żartobliwie komentuje dr Sutkowski.

Jak zaznacza, aspiryna sprawia, że drobne urazy szybciej prowadzą do krwiaków i wybroczyn, ale same siniaki nie świadczą ani o "zbyt gęstej", ani o "zbyt rzadkiej" krwi - są po prostu efektem wydłużonego czasu krwawienia.

Największe ryzyko: krwawienia. Także po wypadkach

Najpoważniejsze i najbardziej realne zagrożenie związane z przewlekłym przyjmowaniem aspiryny - zwłaszcza w wysokich dawkach - to krwawienia. I nie chodzi wyłącznie o pojedyncze, spektakularne przypadki, ale o powikłania, które rozwijają się często po cichu, a ujawniają się dopiero wtedy, gdy sytuacja staje się poważna.

- Przede wszystkim mówimy o zaburzeniach ze strony żołądka i jelit: bólach, zapaleniu, zgadze, ale najważniejsze i najniebezpieczniejsze są krwawienia z przewodu pokarmowego - podkreśla dr Sutkowski. Mogą one mieć charakter jawny lub utajony, a u osób starszych często są szczególnie groźne.

Lekarz zwraca uwagę, że choroba wrzodowa żołądka czy dwunastnicy jest w populacji powszechna - także u osób, które nie mają typowych dolegliwości. - Choroba wrzodowa jest w nas. Aspiryna może ją uaktywnić. A perforacja czy masywne krwawienie to już bezpośrednie zagrożenie życia - mówi.

Ryzyko dotyczy jednak nie tylko przewodu pokarmowego. Aspiryna działa przeciwpłytkowo, a jej efekt utrzymuje się kilka dni, co oznacza wydłużony czas krwawienia po urazach, zabiegach chirurgicznych czy stomatologicznych. - Pojawiają się krwotoki z nosa, krwawienia z dziąseł, krwiaki. To są sygnały, że układ krzepnięcia działa wolniej - wyjaśnia dr Sutkowski.

Lekarz zwraca uwagę, że ten mechanizm ma znaczenie także w sytuacjach nagłych, kiedy liczy się szybkie opanowanie krwawienia. - Jeżeli dochodzi do urazu, a pacjent przyjmuje przewlekle aspirynę w dużych dawkach, wydłużony czas krwawienia zwiększa ryzyko powikłań - także w trakcie operacji - mówi. - Gdyby doszło do poważnego urazu, wypadku czy zamachu i na przykład strzału w klatkę piersiową czy brzuch, to niezależnie od samego mechanizmu obrażenia, leki tego typu znacząco zwiększają ryzyko śmiertelnych powikłań - przestrzega dr Sutkowski.

Lista możliwych działań niepożądanych jest jednak dłuższa: obejmuje m.in. przejściowe zaburzenia pracy wątroby, zawroty głowy, szumy uszne czy - u osób z nadciśnieniem - zwiększone ryzyko wylewów krwi.

- To wszystko trzeba zestawić z ewentualnymi korzyściami kardiologicznymi i dopiero wtedy podejmować decyzję o przyjmowaniu - podkreśla lekarz. I dodaje fakt, o którym rzadko publicznie się mówi: - Z powodu powikłań po niesteroidowych lekach przeciwzapalnych, nie tylko aspirynie, w Polsce umiera więcej ludzi niż w wypadkach samochodowych.

Brać czy nie brać po sześćdziesiątce?

Czy to znaczy, że aspiryna po 60. roku życia jest zawsze zła? Nie. Ale - jak podkreśla dr Sutkowski - nie istnieje uniwersalna profilaktyka dla wszystkich. - To nie jest tak, że jeden lek i jedna dawka są dobre dla każdego pacjenta w określonym wieku - zaznacza.

W kardiologii za dawki "małe" uznaje się 75-150 mg na dobę. Takie ilości mogą zmniejszać ryzyko zakrzepów, a tym samym zawału serca czy udaru mózgu. - Uważa się, że te dawki zmniejszają ryzyko zakrzepów, a więc pomagają w profilaktyce zawału i udaru - mówi lekarz. Jednocześnie podkreśla, że nie jest to jedyny możliwy lek, bo w wielu sytuacjach istnieją inne preparaty, które mogą aspirynę zastępować lub uzupełniać.

Zdarzają się także sytuacje nagłe - np. ból stenokardialny lub podejrzenie zawału - kiedy jednorazowo podaje się około 300 mg aspiryny. - W takich przypadkach decyzja jest jednoznaczna, bo mówimy o stanie zagrożenia życia - zaznacza dr Sutkowski. - Ale to jest działanie doraźne, a nie schemat do codziennego, przewlekłego stosowania - dodaje.

Kluczowe pozostaje rozróżnienie profilaktyki pierwotnej - u osób, które nie miały incydentu sercowo-naczyniowego - oraz profilaktyki wtórnej, stosowanej po zawale, udarze lub w chorobie wieńcowej. - Być może prezydent USA miał incydenty wieńcowe, o których nie wiemy. Wtedy mówimy o prewencji wtórnej - przed kolejnym zawałem czy zaostrzeniem choroby wieńcowej - zauważa lekarz.

Nawet w takiej sytuacji decyzja nie jest jednak automatyczna. - Tu trzeba wszystko dobrać, skomponować do konkretnego chorego. To nie jest proste, bo wchodzą w grę inne leki, choroby współistniejące i ryzyko działań niepożądanych - podkreśla dr Sutkowski. - Dlatego, choć aspiryna jest lekiem znanym, popularnym i dostępnym bez recepty, jej stosowanie powinno odbywać się w ścisłej współpracy z lekarzem.

"Zrobiłem badania, więc jestem zdrowy"

Dr Michał Sutkowski zwraca uwagę na jeszcze jeden element, który bardzo często pojawia się w publicznych deklaracjach - także w wypowiedziach osób znanych. Chodzi o argument: "zrobiłem badania, więc jestem zdrowy".

- Zwykle, gdy mówimy o badaniach, myślimy o morfologii, poziomie cukru, cholesterolu, parametrach tarczycy. To oczywiście są ważne rzeczy, ale to nie jest pełna diagnostyka - podkreśla lekarz.

Jak zaznacza, w tym schemacie często umykają badania, które w kontekście długotrwałego przyjmowania aspiryny mają kluczowe znaczenie. - Nie myślimy na przykład o kolonoskopii. Nie myślimy o ocenie ryzyka krwawień z przewodu pokarmowego. A właśnie tam mogą pojawić się poważne powikłania - mówi dr Sutkowski.

To szczególnie istotne u osób starszych. - Można mieć dobre badania podstawowe, a jednocześnie rozwijającą się chorobę, której one nie pokażą. Mam wielu pacjentów w ciężkim stanie, którzy mają "ładne" wyniki badań - zaznacza lekarz. Dlatego samo powoływanie się na "dobre wyniki" nie przesądza ani o bezpieczeństwie leczenia, ani o braku ryzyka.

W kontekście aspiryny oznacza to jedno: badania muszą być dobrane do leku, wieku i realnych zagrożeń, a nie do medialnych, efektownych opowieści o profilaktyce. - Trzeba wiedzieć, jakie badania zrobić, kiedy je zrobić i jak je interpretować. Najlepiej zacząć od lekarza, a nie od własnych decyzji - podkreśla dr Sutkowski.

Dlatego aspiryna - mimo że dostępna bez recepty i znana od dekad - nie powinna być traktowana jak neutralny suplement. - Nawet prezydent pozostaje pacjentem. A pacjent, niezależnie od funkcji i pozycji, powinien współpracować z lekarzem, a nie prowadzić własne eksperymenty farmakologiczne - podsumowuje dr Sutkowski.

Źródło: tvn24.pl
Autorka/Autor: Agata Daniluk/pwojc
Czytaj także: