Czy po 60. roku życia rzeczywiście warto brać aspirynę profilaktycznie? Czy to prawda, że kwas acetylosalicylowy może się przyczynić do szybszego "wykrwawienia", np. po wypadku? I dlaczego dawka, o której mówi Donald Trump, budzi tak duże zaniepokojenie lekarzy?
"Ładna, rzadka krew" to nie jest pojęcie medyczne
Wypowiedź Donalda Trumpa - że chce mieć "ładną, rzadką krew przepływającą przez serce" brzmi efektownie, ale z medycznego punktu widzenia nie ma większego sensu. Krew nie może być ani "ładna", ani "brzydka", ani też dowolnie "rozrzedzana" bez konsekwencji.
- Aspiryna rzeczywiście ma działanie antyagregacyjne, czyli zmniejsza zdolność płytek krwi do zlepiania się. Ale to nie znaczy, że im bardziej "rzadka" krew, tym lepiej dla zdrowia czy długowieczności - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl lek. Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezes elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych.
Trump deklaruje przyjmowanie 325 mg aspiryny dziennie, czyli dawki wysokiej. - To jest dawka duża, żeby nie powiedzieć końska - mówi wprost lekarz. I dodaje: - Wszystkie dawki powyżej 100-150 mg wymagają dużej ostrożności, zwłaszcza u osób starszych.
Jak podkreśla dr Sutkowski, nie da się dziś jednoznacznie rozstrzygnąć, czy taka dawka w przypadku Donalda Trumpa jest uzasadniona. - To zależy od wiedzy jego lekarza i ewentualnych wskazań klinicznych, o których opinia publiczna nie wie. Jeśli jednak taka decyzja nie została podjęta w ścisłej konsultacji lekarskiej, ryzyko rośnie znacząco - zaznacza. I dodaje: - Jeżeli prezydent nie słucha lekarzy - a z pacjentami bywa różnie, także z pacjentami prezydentami - to wchodzimy w obszar realnego zagrożenia. Może taka dawka jest potrzebna, ale ja nie sądzę, żeby musiała być aż tak wysoka.
Lekarz zauważa, że - owszem - Trump jest "dużym mężczyzną", ale w medycynie wiek, choroby współistniejące i ryzyko powikłań mają znacznie większe znaczenie niż wzrost czy masa ciała. - A te czynniki w kontekście prezydenta USA opinii publicznej nie są znane - mówi Sutkowski.
Aspiryna: znany lek, długa lista przeciwwskazań
Kwas acetylosalicylowy to lek z ponad 120-letnią historią. Działa przeciwbólowo, przeciwzapalnie i przeciwgorączkowo, a w małych dawkach - przeciwzakrzepowo. I właśnie ta ostatnia właściwość sprawiła, że przez lata aspiryna była traktowana jako profilaktyka serca.
- Problem polega na tym, że nie jest to lek obojętny. Przeciwwskazań jest wiele, a część z nich dotyczy właśnie osób po 60. roku życia - przestrzega lekarz.
Aspiryny nie powinny przyjmować m.in. osoby z chorobą wrzodową żołądka i dwunastnicy, ze skazą krwotoczną, z tzw. astmą aspirynową, z ciężką niewydolnością serca, wątroby lub nerek, przyjmujące inne leki przeciwzakrzepowe lub niesteroidowe leki przeciwzapalne.
Do tego dochodzą liczne interakcje lekowe - z preparatami stosowanymi w chorobach serca, cukrzycy, reumatologii czy onkologii. - Aspiryna bardzo łatwo "wchodzi" w inne leki. To nie znaczy, że nie wolno jej stosować, ale trzeba wiedzieć, kiedy, u kogo i w jakiej dawce - podkreśla dr Sutkowski.
Właśnie w ten sposób lekarz tłumaczy także siniaki widoczne na dłoniach Donalda Trumpa, które wcześniej próbowano wyjaśniać intensywnymi uściskami rąk. - Przy działaniu przeciwpłytkowym nawet mocny uścisk dłoni może zostawić ślad. Ale mówimy o zwykłym uścisku, a nie o wylewach krwi. Bo co to by były za uściski? Chyba uściski King Konga - żartobliwie komentuje dr Sutkowski.
Jak zaznacza, aspiryna sprawia, że drobne urazy szybciej prowadzą do krwiaków i wybroczyn, ale same siniaki nie świadczą ani o "zbyt gęstej", ani o "zbyt rzadkiej" krwi - są po prostu efektem wydłużonego czasu krwawienia.
Największe ryzyko: krwawienia. Także po wypadkach
Najpoważniejsze i najbardziej realne zagrożenie związane z przewlekłym przyjmowaniem aspiryny - zwłaszcza w wysokich dawkach - to krwawienia. I nie chodzi wyłącznie o pojedyncze, spektakularne przypadki, ale o powikłania, które rozwijają się często po cichu, a ujawniają się dopiero wtedy, gdy sytuacja staje się poważna.
- Przede wszystkim mówimy o zaburzeniach ze strony żołądka i jelit: bólach, zapaleniu, zgadze, ale najważniejsze i najniebezpieczniejsze są krwawienia z przewodu pokarmowego - podkreśla dr Sutkowski. Mogą one mieć charakter jawny lub utajony, a u osób starszych często są szczególnie groźne.
Lekarz zwraca uwagę, że choroba wrzodowa żołądka czy dwunastnicy jest w populacji powszechna - także u osób, które nie mają typowych dolegliwości. - Choroba wrzodowa jest w nas. Aspiryna może ją uaktywnić. A perforacja czy masywne krwawienie to już bezpośrednie zagrożenie życia - mówi.
Ryzyko dotyczy jednak nie tylko przewodu pokarmowego. Aspiryna działa przeciwpłytkowo, a jej efekt utrzymuje się kilka dni, co oznacza wydłużony czas krwawienia po urazach, zabiegach chirurgicznych czy stomatologicznych. - Pojawiają się krwotoki z nosa, krwawienia z dziąseł, krwiaki. To są sygnały, że układ krzepnięcia działa wolniej - wyjaśnia dr Sutkowski.
Lekarz zwraca uwagę, że ten mechanizm ma znaczenie także w sytuacjach nagłych, kiedy liczy się szybkie opanowanie krwawienia. - Jeżeli dochodzi do urazu, a pacjent przyjmuje przewlekle aspirynę w dużych dawkach, wydłużony czas krwawienia zwiększa ryzyko powikłań - także w trakcie operacji - mówi. - Gdyby doszło do poważnego urazu, wypadku czy zamachu i na przykład strzału w klatkę piersiową czy brzuch, to niezależnie od samego mechanizmu obrażenia, leki tego typu znacząco zwiększają ryzyko śmiertelnych powikłań - przestrzega dr Sutkowski.
Lista możliwych działań niepożądanych jest jednak dłuższa: obejmuje m.in. przejściowe zaburzenia pracy wątroby, zawroty głowy, szumy uszne czy - u osób z nadciśnieniem - zwiększone ryzyko wylewów krwi.
- To wszystko trzeba zestawić z ewentualnymi korzyściami kardiologicznymi i dopiero wtedy podejmować decyzję o przyjmowaniu - podkreśla lekarz. I dodaje fakt, o którym rzadko publicznie się mówi: - Z powodu powikłań po niesteroidowych lekach przeciwzapalnych, nie tylko aspirynie, w Polsce umiera więcej ludzi niż w wypadkach samochodowych.
Brać czy nie brać po sześćdziesiątce?
Czy to znaczy, że aspiryna po 60. roku życia jest zawsze zła? Nie. Ale - jak podkreśla dr Sutkowski - nie istnieje uniwersalna profilaktyka dla wszystkich. - To nie jest tak, że jeden lek i jedna dawka są dobre dla każdego pacjenta w określonym wieku - zaznacza.
W kardiologii za dawki "małe" uznaje się 75-150 mg na dobę. Takie ilości mogą zmniejszać ryzyko zakrzepów, a tym samym zawału serca czy udaru mózgu. - Uważa się, że te dawki zmniejszają ryzyko zakrzepów, a więc pomagają w profilaktyce zawału i udaru - mówi lekarz. Jednocześnie podkreśla, że nie jest to jedyny możliwy lek, bo w wielu sytuacjach istnieją inne preparaty, które mogą aspirynę zastępować lub uzupełniać.
Zdarzają się także sytuacje nagłe - np. ból stenokardialny lub podejrzenie zawału - kiedy jednorazowo podaje się około 300 mg aspiryny. - W takich przypadkach decyzja jest jednoznaczna, bo mówimy o stanie zagrożenia życia - zaznacza dr Sutkowski. - Ale to jest działanie doraźne, a nie schemat do codziennego, przewlekłego stosowania - dodaje.
Kluczowe pozostaje rozróżnienie profilaktyki pierwotnej - u osób, które nie miały incydentu sercowo-naczyniowego - oraz profilaktyki wtórnej, stosowanej po zawale, udarze lub w chorobie wieńcowej. - Być może prezydent USA miał incydenty wieńcowe, o których nie wiemy. Wtedy mówimy o prewencji wtórnej - przed kolejnym zawałem czy zaostrzeniem choroby wieńcowej - zauważa lekarz.
Nawet w takiej sytuacji decyzja nie jest jednak automatyczna. - Tu trzeba wszystko dobrać, skomponować do konkretnego chorego. To nie jest proste, bo wchodzą w grę inne leki, choroby współistniejące i ryzyko działań niepożądanych - podkreśla dr Sutkowski. - Dlatego, choć aspiryna jest lekiem znanym, popularnym i dostępnym bez recepty, jej stosowanie powinno odbywać się w ścisłej współpracy z lekarzem.
"Zrobiłem badania, więc jestem zdrowy"
Dr Michał Sutkowski zwraca uwagę na jeszcze jeden element, który bardzo często pojawia się w publicznych deklaracjach - także w wypowiedziach osób znanych. Chodzi o argument: "zrobiłem badania, więc jestem zdrowy".
- Zwykle, gdy mówimy o badaniach, myślimy o morfologii, poziomie cukru, cholesterolu, parametrach tarczycy. To oczywiście są ważne rzeczy, ale to nie jest pełna diagnostyka - podkreśla lekarz.
Jak zaznacza, w tym schemacie często umykają badania, które w kontekście długotrwałego przyjmowania aspiryny mają kluczowe znaczenie. - Nie myślimy na przykład o kolonoskopii. Nie myślimy o ocenie ryzyka krwawień z przewodu pokarmowego. A właśnie tam mogą pojawić się poważne powikłania - mówi dr Sutkowski.
To szczególnie istotne u osób starszych. - Można mieć dobre badania podstawowe, a jednocześnie rozwijającą się chorobę, której one nie pokażą. Mam wielu pacjentów w ciężkim stanie, którzy mają "ładne" wyniki badań - zaznacza lekarz. Dlatego samo powoływanie się na "dobre wyniki" nie przesądza ani o bezpieczeństwie leczenia, ani o braku ryzyka.
W kontekście aspiryny oznacza to jedno: badania muszą być dobrane do leku, wieku i realnych zagrożeń, a nie do medialnych, efektownych opowieści o profilaktyce. - Trzeba wiedzieć, jakie badania zrobić, kiedy je zrobić i jak je interpretować. Najlepiej zacząć od lekarza, a nie od własnych decyzji - podkreśla dr Sutkowski.
Dlatego aspiryna - mimo że dostępna bez recepty i znana od dekad - nie powinna być traktowana jak neutralny suplement. - Nawet prezydent pozostaje pacjentem. A pacjent, niezależnie od funkcji i pozycji, powinien współpracować z lekarzem, a nie prowadzić własne eksperymenty farmakologiczne - podsumowuje dr Sutkowski.