- W Polsce rak jelita grubego jest jednym z najczęściej występujących nowotworów, a kolonoskopia pozwala na jego wczesne wykrycie.
- Badanie jest refundowane i dostępne bezpłatnie w ramach programu przesiewowego. Dla kogo?
- Jak wygląda przygotowanie do kolonoskopii i ile trwa badanie?
- O znaczeniu kolonoskopii przekonał się autor tego artykułu. Dlatego apeluje, by nie odkładać jej na później.
- W TVN24+ jest już dostępny nagradzany dokument "Andre jest idiotą", który opowiada o skutkach niezrobienia kolonoskopii.
Kolonoskopia jest badaniem, które służy ocenie jelita grubego. Celem kolonoskopii jest wykrywanie w nim niewielkich zmian, takich jak polipy, które mogą przekształcić się w nowotwór. W wielu przypadkach mogą one zostać usunięte już podczas badania. - Dzięki temu można uniknąć późniejszych, poważnych konsekwencji choroby, takich jak operacja czy chemioterapia - wyjaśniał w marcu br. dr. Jerzy Eszyk ze szpitala św. Barbary w Sosnowcu.
To ważne, bo na raka jelita grubego zapada rocznie około 18 tys. osób w Polsce. "Jest on drugim, po raku płuca, nowotworem wśród wszystkich zachorowań w polskiej populacji. Jest to trzeci najczęściej wykrywany nowotwór wśród kobiet i czwarty wśród mężczyzn" - informuje Narodowy Fundusz Zdrowia.
Oprócz szansy na wczesne wykrycie raka jelita grubego kolonoskopia pozwala też zdiagnozować m.in. nieswoiste choroby zapalne jelit (wrzodziejące zapalenie jelita grubego i chorobę Leśniowskiego-Crohna).
Na czym polega kolonoskopia?
Badanie jest refundowane, a przeprowadza się je albo po uzyskaniu skierowania od lekarza, albo bez skierowania - w ramach programu profilaktyki raka jelita grubego. Jest on przeznaczony dla osób w wieku od 50 do 65 lat lub od 40 do 49 lat, jeśli u najbliższych krewnych danej osoby rozpoznano nowotwór jelita grubego. Badanie w ramach przesiewu przysługuje osobom, które nie miały wykonywanej kolonoskopii w ciągu ostatnich 10 lat.
Jak się do niego przygotować? Jelito musi być dobrze oczyszczone z resztek pokarmowych, więc należy sięgnąć po specjalne preparaty rozpuszczane w wodzie. Nieprzestrzeganie zaleceń może rzutować na jakość badania.
- Zapomniałam niestety o unikaniu pestkowych owoców i zjadłam kilka winogron. Potem lekarz skarżył się, że ziarenka zatykały odssysacz płynów (chodzi o odsysanie płynów jelitowych i powietrza przez kanaliki w kolonoskopie, przyp. red.) i nie można było dokładnie obejrzeć niektórych fragmentów. Powiedział, że powinnam powtórzyć badanie za dwa lata na wszelki wypadek - opowiada w rozmowie z tvn24.pl 53-letnia Anita z Warszawy, która w marcu br. poddała się kolonoskopii po raz pierwszy w życiu.
To badanie warto wykonać po 50. roku życia
Podczas badania lekarz delikatnie wprowadza przez odbyt do oczyszczonego jelita grubego cienką, giętką rurkę z kamerą (kolonoskop). Następnie przesuwa ją aż do miejsca, gdzie jelito grube łączy się z jelitem cienkim.
Niestety nadal część pacjentów postrzega kolonoskopię jako bolesną lub krępującą. - W praktyce pacjenci, którzy decydują się na nią, zwykle wychodzą zadowoleni. Wykonywana jest w sposób profesjonalny i w komfortowych warunkach, często w sedacji [co oznacza, że podano im leki uspokajające, żeby wywołać sen], pod nadzorem zespołu anestezjologicznego - zapewniał dr Eszyk.
Procedura trwa od 15 do 40 minut, a pacjent najczęściej wychodzi do domu w tym samym dniu, nawet jeśli był poddany wspomnianej sedacji. Wtedy musi mu ktoś towarzyszyć, bo w takim przypadku pełna sprawność poznawcza i motoryczna wraca mniej więcej po 6-8 godzinach.
W zależności od wskazań medycznych badanie może być przeprowadzone także w znieczuleniu miejscowym (z zastosowaniem żelu znieczulającego).
Jak to się odbywa, pokazał prof. Dawid Murawa, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Lekarz poddał się kolonoskopii bez znieczulenia ogólnego, a towarzyszyła mu ekipa telewizyjna Faktów TVN.
- Robimy to po to, żeby przekonać ludzi, że ja, jako lekarz wykonuję badanie, które powinni zrobić wszyscy Polacy po 50. roku życia. Ja nie mówię, że to jest fajne i superprzyjemne, ale generalnie jest dobrze - podkreślał w materiale Marka Nowickiego.
Ile się czeka na kolonoskopię? Sprawdź program profilaktyczny
Kolonoskopia jest jednym z badań objętych od kwietnia zmianami w rozliczaniu nadwykonań. Z uwagi na to, że za badania zrealizowane po przekroczeniu przez szpital czy przychodnię rocznego kontraktu NFZ płaci 60 procent, wiele placówek ogranicza ich liczbę. Przekłada się to na rosnące kolejki - według Onkoskanera fundacji Alivia na kolonoskopię ze znieczuleniem w trybie pilnym czeka się teraz średnio 538 dni, o 131 dni więcej niż w kwietniu.
Co ważne - nie dotyczy to badań w programie przesiewowym. Tu kolejki liczy się nie w miesiącach lub latach, a zwykle w tygodniach. Przykładowo, w sierpniu Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy informowało o wolnych terminach na wrzesień. O to, by korzystać z programu profilaktycznego apelują również lekarze, rządzący oraz płatnik publiczny. To ważne, bo z najświeższych danych NFZ (za lipiec 2026), wynika, że profilaktycznej kolonoskopii poddało się zaledwie 16,72 proc. uprawnionych.
***
Od autora:
Zanim poszedłem (w 2015 roku jako 27-latek) do lekarza i zanim, w trakcie pilnej hospitalizacji, zostałem poddany nie tylko kolonoskopii, ale od razu też gastroskopii, USG czy rezonansowi magnetycznemu, zdążyłem zrujnować swoje zdrowie.
Trafiając na oddział gastroenterologiczny ważyłem połowę tego, ile teraz wynosi moja masa ciała. Miałem zaburzone wskaźniki krzepliwości krwi, podobnie zresztą jak wszystkie inne parametry, a do tego niedokrwistość z niedoboru żelaza. Nie byłem w stanie przełknąć więcej niż dwa kęsy ze śniadania, a jeśli już coś przełknąłem, to błyskawicznie rozprawiała się z tym biegunka.
Mimo że te objawy trwały całymi miesiącami, omijałem wszelkie przychodnie i poradnie szerokim łukiem. Dlaczego? Bo się wstydziłem, bo się łudziłem, że to przejdzie, bo uśpiłem swoją czujność, ignorując przewlekle bardzo niepokojące sygnały.
Czy badanie było straszne? Nie, choć przyznam, że niczego nie pamiętam, bo po prostu spałem, podobnie jak podczas kilku kolejnych kolonoskopii, które miałem wykonywane na przestrzeni ostatniej dekady.
Czy badanie było potrzebne? Tak, bo bez niego nie wiedziałbym, że mam chorobę Leśniowskiego-Crohna, nie byłbym leczony i pewnie i tak trafiłbym do pracowni endoskopii, ale w zupełnie innym trybie i jeszcze gorszym stanie.
Czy było się czego wstydzić? Nie, lekarz podobnych delikwentów widzi dziesiątki, codziennie. Chyba że mówimy o tym, czy powinienem się wstydzić tego, że odwlekałem tak ważne badanie. Wtedy odpowiedź jest jasna. Wstydzę się, bardzo.
Piotr Wójcik, tvn24.pl