Nocne wizyty na SOR-ach, gdzie najkrócej byłem 6 godzin, a najdłużej 12, były związane głównie z obserwowaniem udzielania pierwszej pomocy w ramach triażu uczestnikom bójek ulicznych, gdzie alkohol był jednym z czynników wiodących - mówił w programie "Piotr Jacoń. Bez polityki" Robert Rutkowski. Psychoterapeuta uzależnień, autor książek "Alkoiluzja" i "Alkodestrukcja" podkreślił, że "najsłabsi często czekają w pokoju obok, lękając się, w jakim stanie tata wróci z pracy". W rozmowie z Piotrem Jaconiem wspominał trudną relację z ojcem, który nie zbudował z synem żadnej emocjonalnej więzi. - Przez całe 25-letnie wcześniejsze swoje życie tylko raz grałem z ojcem w piłkę, jego nigdy nie było, nie było rozmów - mówił, podkreślając, że gdyby w porę nie skorzystał z psychoterapii, byłby dziś zapewne "emocjonalnym kaleką". - Pozwolono mi spojrzeć na mojego ojca nie jak na kata, który mnie nigdy nie bił, ale milczał, niby był fizycznie, ale go nie było - wyjaśnił. Dzięki temu możliwe okazało się pojednanie. - Pojechałem do mojego ojca. Podszedłem do niego, przyciągnąłem go do siebie, pocałowałem w łyse czoło i wykrztusiłem to, czego nie powiedziałem nigdy wcześniej i nigdy od niego nie usłyszałem: kocham cię tato i wybaczam ci, i proszę o wybaczenie - mówił Robert Rutkowski. - Zapadła cisza, chciałem wybiec, szybko zniknąć, ale zobaczyłem, jak ojcu się trzęsą ręce i z oczu zaczęły kapać łzy - opowiadał wzruszony.