Rosja atakuje i sieje terror wśród cywilów. "Zabili najbliższą mi osobę"

Skutki rosyjskiego ataku w Odessie - 12.09.2026 r.
Rosyjski ataki na obiekty cywilne. Materiał Andrzeja Zauchy "Fakty" TVN
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Alena Solomonova
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pociąg pasażerski, plac zabaw, domy, magazyny żywności, stacje benzynowe - to cele rosyjskich ataków w minionych dniach. Ucierpiała też polska fabryka. Niszczą każdy obiekt, który pomaga ludziom przetrwać w warunkach wojennych - podkreśla prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Jest jasne, że to celowa próba doprowadzenia do tego, by życie w Ukrainie i w Kijowie stało się niemożliwe - ocenia z kolei przedstawiciel ONZ. Materiał Andrzeja Zauchy dla "Faktów" TVN.

Moskwa wznowiła ataki na ukraińskie miasta we wtorek, tuż po tym, jak Kijów opuścili wysłannicy Donalda Trumpa. W piątek i sobotę zmasowane działania Rosji doprowadziły do uszkodzeń wielu obiektów infrastruktury cywilnej.

W Odessie celem były budynki mieszkalne. Gubernator regionu Oleg Kiper poinformował, że rannych zostało co najmniej 35 osób, w tym pięciomiesięczne niemowlę.

Rakieta trafiła również w 22-piętrowy apartamentowiec. - Wprowadziliśmy się wczoraj, a dziś rano, gdy usłyszałam eksplozję, złapałam moje malutkie dziecko w ramiona i uciekłam po schodach - mówi Ołeksandra.

"Zabili najbliższą mi osobę"

Rosjanie systematycznie atakują i sieją terror również w Zaporożu. Stąd do linii frontu jest zaledwie 25 kilometrów.

Skutki rosyjskiego ataku w Zaporożu - 12.09.2026 r.
Skutki rosyjskiego ataku w Zaporożu - 12.09.2026 r.
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/DARYNA NAUMOVA

- Boże, Boże, spójrzcie, co oni zrobili, ci dranie. Jesteśmy tylko zwykłymi emerytami - mówi Julia, mieszkanka Zaporoża. Jej dom został kompletnie zniszczony. - Krzyczałam: Pomóżcie Ołena! Moja siostra już nic nie odpowiadała. Potem ratownicy mnie usłyszeli i zaczęli odkopywać - relacjonowała kobieta. Ratownikom nie udało się uratować jej siostry.

- Nienawidzę ich. Zabili najbliższą mi osobę - mówi Hanna, córka Ołeny.

Ataki na dworce, przystanki i stacje kolejowe

W Łucku dron zaatakował pociąg pasażerski na stacji kolejowej. Na dworcu wybuchł pożar. Nie było ofiar śmiertelnych.

W Zwiahelu bezzałogowiec uderzył w przystanek autobusowy w centrum miasta. Rosjanie systematycznie bombardują też stacje benzynowe.

Rosyjski atak na stację benzynową w obwodzie kijowskim
Rosyjski atak na stację benzynową w obwodzie kijowskim
Źródło zdjęcia: X/DSNS.GOV.UA

Przedstawiciele ONZ ostrzegają, że zimą Ukraina może stanąć na krawędzi katastrofy humanitarnej. - Widzimy, że infrastruktura cywilna jest celowo atakowana. Widzimy ataki na obiekty takie jak stacje benzynowe czy przystanki autobusowe. Jest jasne, że to celowa próba doprowadzenia do tego, by życie w Ukrainie i w Kijowie stało się niemożliwe - ocenia Alexander De Croo, podsekretarz ONZ, szef programu Narodów Zjednoczonych do spraw Rozwoju.

Minionej zimy po rosyjskich atakach na obiekty infrastruktury energetycznej Ukraińcy zmagali się z brakiem ogrzewania, ciepłej wody czy przerwami w dostępie do prądu. Temperatura w niektórych regionach Ukrainy sięgała blisko - 20 stopniom Celsjusza.

Zełenski: niszczą każdy obiekt, który pomaga ludziom przetrwać

W sobotę wieczorem o atakach na obiekty cywilne napisał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Rosjanie przenieśli tę wojnę z linii frontu, gdzie nie potrafią osiągnąć sukcesu, na grunt gospodarczy, a ich taktyka jest skrajnie prymitywna: niszczą każdy obiekt, który pomaga ludziom przetrwać w warunkach wojennych" - czytamy we wpisie na X.

Dodał, że rosyjskie wojska "niszczą magazyny żywności i stacje benzynowe, zakłady farmaceutyczne i zwykłe pociągi pasażerskie, budynki mieszkalne i firmy cywilne".

Zełenski podkreślił, że celem ataków rosyjskiej armii są też między innymi zagraniczne firmy, jak huta w Krzywym Rogu, należąca do indyjskiego koncernu ArcelorMittal, wymienił też zakład amerykańskiej firmy produkującej olej słonecznikowy oraz polską fabrykę armatury hydraulicznej. Chodzi o zakład firmy Cersanit w obwodzie żytomierskim, na północy kraju.

Wojsko Polskie reaguje na rosyjską aktywność

W związku z rosyjskimi atakami w polskiej przestrzeni operował wojskowy śmigłowiec w sobotę. Do odbiorców na terenie województwa podkarpackiego i lubelskiego został wysłany alert RCB. Do stolicy Ukrainy przybył też szef MSZ Radosław Sikorski w piątek. - Im bardziej bombardują, tym bardziej trzeba jechać, okazać naszą solidarność - argumentuje wicepremier.

Brutalne ataki Rosjan na ukraińskie miasta mają miejsce zaledwie kilka dni po rozmowach w Moskwie i Kijowie, gdzie w ubiegłym tygodniu z misją rozmów o zakończeniu wojny przebywali Jared Kushner i Steve Witkoff.

Władimir Putin rozmawiał też telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Według Kremla rosyjski przywódca miał zapewnić Trumpa, że nie ma wrogich zamiarów wobec Europy. Natomiast już publicznie atakował państwa europejskie za wsparcie Ukrainy. - Do czego oni w Europie popychają swoje narody? Do wojny z Federacją Rosyjską? Oni teraz mówią, że zastanawiają się nad wprowadzeniem swoich wojsk na terytorium Ukrainy. To oznacza wojnę z Rosją - powiedział.

- Cała ta wojna toczy się o to, żeby to nie Putin decydował, jakie wojska mogą być w Ukrainie, tylko Ukraina. My pomagamy Ukrainie właśnie po to, aby Putin nie mógł takich decyzji podejmować - komentuje Sikorski.

Źródło: TVN24
Czytaj także: