Choć do niedawna była to domena głównie osób starszych, dziś z problemem opadających powiek do lekarzy zgłaszają się również pacjenci w młodszym wieku. Jak tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl dr Emilia Nowowiejska z Centrum Medycznego MML, kłopot dotyczy też młodych kobiet. - Zdarza się, że pojawia się już po trzydziestce. Najczęściej wynika on z budowy twarzy i uwarunkowań anatomicznych. W takich przypadkach powieka stopniowo zaczyna przykrywać oko od góry - wyjaśnia okulistka.
- Najmłodsza pacjentka, którą leczyłam, miała około 35 lat. W jej przypadku nie było to jeszcze klasyczne zwiotczenie skóry powiek związane ze starzeniem się organizmu, a raczej właśnie kwestia indywidualnej budowy. W tym wieku nasza twarz zaczyna już nieco się zmieniać, pojawiają się delikatne różnice w strukturach skóry i tkanek - opowiada lekarka.
- W tej konkretnej sytuacji opadające powieki nie przeszkadzały specjalnie w funkcjonowaniu, natomiast pacjentce bardzo przeszkadzał fakt, że nie mogła się dobrze umalować. Zazdrościła koleżankom, u których makijaż był wyraźny. U niej kreski czy cienie po prostu znikały pod fałdem skóry - dodaje.
Coraz mniej elastyny i kolagenu
U osób starszych przyczyna jest inna i jest to efekt naturalnego starzenia. - Z wiekiem mamy coraz mniej elastyny i kolagenu w naszych tkankach. Dlatego skóra staje się wiotka, powieki stają się ciężkie, rozciągają się i zaczynają nam po prostu ciążyć - tłumaczy dr Nowowiejska.
A czy znaczenie mogą mieć zmiany masy ciała? - Może być tak, że wpłyną na rozciąganie skóry, a później na efekt odwrotny, jeśli chodzi o objętość tkanki. Natomiast paradoksalnie często jest tak, że u osób otyłych ten efekt jest mniej zauważalny. U osób, które były całe życie szczupłe ta tkanka jest wiotka, delikatna i powstają również fałdki - tłumaczy okulistka.
Innym problemem są tzw. poduszeczki tłuszczowe w okolicach oczu. - Zdarza się, że bardzo szczupłe osoby, mimo zdrowego stylu życia, mają widoczne uwypuklenia nad i pod oczami. To efekt tworzenia się poduszeczek tłuszczowych, które z wiekiem mogą się powiększać - wyjaśnia dr Emilia Nowowiejska. Specjalistka zaznacza jednak, że nie zawsze to, co widzimy, jest tłuszczem. - Czasami obrzęk wokół oczu wynika nie z nagromadzenia tkanki tłuszczowej, lecz z zaburzeń krążenia limfy. Możemy więc mieć do czynienia albo z tłuszczową poduszeczką, która powstaje w wyniku osłabienia przegrody oczodołowej, albo właśnie z obrzękiem limfatycznym - dodaje okulistka.
Jak rozpoznać taką poduszeczkę tłuszczową? Możemy spróbować ocenić sytuację sami, przed lustrem. - Jeśli naciśniemy delikatnie górną część gałki ocznej i zauważymy, że obrzęk pod okiem się powiększa, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to tzw. poduszeczka tłuszczowa. Natomiast jeśli w tym miejscu wyczuwamy bardziej zbitą tkankę, zwłaszcza po zewnętrznej stronie oka, to częściej mamy do czynienia z obrzękiem limfatycznym. Ostatecznie jednak, aby to potwierdzić, najlepiej zgłosić się do specjalisty, okulisty - tłumaczy lekarka.
To też problem zdrowotny
Powieki potrafią wiele powiedzieć o kondycji skóry wokół oczu i ogólnym stanie organizmu. Kiedy chodzi o estetykę, a kiedy o kwestie zdrowotne? - Wielu pacjentów ma opadające powieki i nawet nie zwraca na to uwagi. Kiedy pytam, czy im to przeszkadza, często słyszę, że mają tak od lat i nie stanowi to dla nich problemu. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy fałd skórny zaczyna ograniczać pole widzenia lub staje się ciężki. Pacjenci zgłaszają wtedy zmęczenie oczu, łzawienie, a nawet napięcie w mięśniach czoła, które stale unoszą powieki - mówi okulistka.
- Decyzja o zabiegu jest więc bardzo indywidualna. Dla jednych to kwestia estetyczna, dla innych czynnościowa, wpływająca realnie na komfort codziennego funkcjonowania - dodaje.
W przypadku, gdy opadające powieki zaczynają utrudniać codzienne funkcjonowanie, rozwiązaniem może być zabieg chirurgiczny przywracający im naturalny wygląd, czyli blefaroplastyka. - Jest to dość mało inwazyjny zabieg chirurgiczny. Zazwyczaj usuwamy jedynie nadmiar skóry, bez wchodzenia głęboko w tkanki oczodołu. Jeśli jednak konieczne jest usunięcie poduszeczek tłuszczowych, wtedy zabieg staje się nieco bardziej złożony, bo trzeba otworzyć przegrodę oczodołową i usunąć nadmiar tłuszczu - wyjaśnia dr Nowowiejska.
Nie każdy jednak może zostać zakwalifikowany do tego zabiegu. - Największe znaczenie ma to, czy pacjent dobrze się goi. Osoby, które mają tendencję do powstawania bliznowców, czyli zgrubiałych, twardych i nieestetycznych blizn, które czasem powstają niezależnie od miejsca nacięcia, są zwykle dyskwalifikowane. Nie chcemy pogorszyć efektu estetycznego - mówi lekarka i dodaje, że opryszczka, antybiotykoterapia i aktywne stany zapalne w okolicy oczu również są przeciwwskazaniami do wykonania zabiegu.
Zabieg trwa pół godziny
Podczas operacji wykonuje się zabieg na obu oczach jednocześnie. Całość trwa około pół godziny, a z przygotowaniem pacjenta godzinę. - Po dokładnym wymierzeniu i obrysowaniu obszaru cięcia usuwa się nadmiar skóry, czasem także poduszki tłuszczowe, a następnie zszywa ranę i zakłada delikatne plasterki, bez dużych opatrunków. Pacjent nie wygląda więc jak po poważnej operacji twarzy, a po tygodniu zdejmowane są szwy, zwykle ledwie widoczne, częściowo śródskórne - tłumaczy dr Nowowiejska.
Proces gojenia zajmuje około dwóch tygodni. - Tkanka w okolicy powiek goi się bardzo dobrze, bo jest tam sporo naczyń krwionośnych. Po tygodniu ściągamy szwy, po dwóch tygodniach okolica jest praktycznie zagojona, a po miesiącu często nie widać już, że cokolwiek było robione - mówi lekarka.
Na refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia zabieg blefaroplastyki mogą liczyć tylko te osoby, które są kierowane ze wskazań medycznych, a nie w celu poprawy efektu estetycznego. Prywatnie cena zabiegu waha się od około 4,5 do nawet 12 tysięcy złotych, w zależności od ośrodka.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock