- Nowe wytyczne PTD na 2026 rok po raz pierwszy oficjalnie rozszerzają zalecenia dotyczące systemów ciągłego monitorowania glukozy (CMG) na pacjentów przyjmujących insulinę raz dziennie oraz wybrane grupy chorych leczonych innymi schematami.
- CGM pozwalają wykrywać niebezpieczne wahania glikemii, zanim pojawią się objawy. - Pacjent, który wcześniej musiał czekać, aż wystąpią dolegliwości, dziś dostaje informację wcześniej, co pozwala zareagować, zanim dojdzie do powikłań i ich konsekwencji - mówi tvn24.pl dr n. med. i dr n. o zdr. Szymon Suwała, endokrynolog, diabetolog i obesitolog.
- Choć nowe wytyczne PTD wyraźnie rozszerzają wskazania do stosowania CGM, refundacja nadal obejmuje głównie wąskie grupy pacjentów. Jak jednak podkreśla dr Suwała - potencjalne korzyści z tej technologii są dużo szersze.
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl
Polskie Towarzystwo Diabetologiczne opublikowało najnowsze wytyczne kliniczne na 2026 rok, które wyznaczają aktualne standardy diagnostyki i leczenia cukrzycy w Polsce oraz porządkują rolę nowoczesnych technologii w codziennej praktyce. Już teraz są one określane jako jedne z najbardziej przełomowych od lat.
Jak podkreśla Monika Kaczmarek, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, regularne aktualizowanie zaleceń ma dla pacjentów kluczowe znaczenie. - Jako środowisko pacjentów bardzo cieszymy się, że Polskie Towarzystwo Diabetologiczne regularnie aktualizuje wytyczne kliniczne. PTD jest jednym z nielicznych towarzystw naukowych w Polsce, które robi to co roku, dbając o to, by zalecenia były zawsze zgodne z aktualną wiedzą medyczną i postępem nauki. Dla nas, pacjentów, to niezwykle ważne, bo chcemy być leczeni w oparciu o najnowsze, sprawdzone standardy - podkreśla.
Cukrzyca w Polsce: miliony chorych, jeszcze więcej niezdiagnozowanych
Cukrzyca stała się w Polsce jedną z najczęstszych chorób przewlekłych. Choruje na nią już ponad 3 miliony osób, a liczba pacjentów systematycznie rośnie. Prognozy pokazują, że w ciągu najbliższych lat może zbliżyć się nawet do 4 milionów. Jednocześnie lekarze od dawna zwracają uwagę, że oficjalne statystyki nie oddają pełnej skali problemu - nawet kilkaset tysięcy, a według części szacunków około miliona osób może nie wiedzieć, że choruje.
Do tego dochodzi bardzo liczna grupa pacjentów ze stanem przedcukrzycowym, który często przebiega bezobjawowo, ale istotnie zwiększa ryzyko rozwoju pełnoobjawowej choroby i jej powikłań. W praktyce oznacza to, że zaburzenia gospodarki węglowodanowej dotyczą w Polsce znacznie większej części społeczeństwa, niż pokazują same rejestry rozpoznań.
W tym kontekście coroczne aktualizacje wytycznych Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego i coraz większy nacisk na nowoczesne narzędzia nie są wyłącznie kwestią postępu technologicznego, ale odpowiedzią na rosnącą liczbę pacjentów wymagających długotrwałej, bezpiecznej i możliwie najbardziej precyzyjnej opieki.
Najmocniejszym akcentem dokumentu na 2026 rok jest wyraźne rozszerzenie wskazań do stosowania systemów ciągłego monitorowania glukozy (CGM). Do tej pory technologia ta była kojarzona głównie z pacjentami stosującymi intensywną insulinoterapię, czyli wielokrotne wstrzyknięcia insuliny w ciągu doby. Teraz oficjalnie wchodzi do znacznie szerszego nurtu leczenia cukrzycy.
CGM nie tylko dla "najcięższych". Co zmieniają wytyczne na 2026 rok
W praktyce klinicznej zmiana zapisana w nowych wytycznych oznacza odejście od myślenia o CGM jako rozwiązaniu zarezerwowanym wyłącznie dla najbardziej "zaawansowanych" pacjentów.
Jak mówi w rozmowie z tvn24.pl endokrynolog i diabetolog dr n. med. i n. o zdr. Szymon Suwała, dokument PTD po raz pierwszy tak wyraźnie przesuwa środek ciężkości w stronę szerszego zastosowania tej technologii.
- Dotychczas systemy ciągłego monitorowania były rekomendowane przede wszystkim przy intensywnej insulinoterapii. Teraz zostały uznane przez Towarzystwo za narzędzie, które powinno być stosowane też u pacjentów, którzy insulinę przyjmują rzadziej czy też u pacjentów stosujących inne leki nieinsulinowe, w tym terapie doustne - wskazuje dr Suwała.
To, jak zauważa lekarz, istotne rozszerzenie, bo w cukrzycy typu 2 leczenie zwykle zaczyna się od farmakoterapii doustnej i leków nowej generacji, takich jak flozyny czy analogi GLP-1, a insulina dołączana jest dopiero na kolejnych etapach.
W praktyce oznacza to otwarcie technologii CGM na ogromną grupę pacjentów, którzy do tej pory formalnie nie byli jej adresatami. Nowe standardy przewidują też okresowe stosowanie CGM - na przykład co najmniej cztery razy w roku - u osób w określonych fazach rozwoju cukrzycy typu 1, co ma umożliwiać szybszą ocenę wyrównania metabolicznego i korektę leczenia.
Czym są CGM i jak działają w praktyce
Systemy ciągłego monitorowania glukozy zmieniają sposób kontroli cukrzycy przede wszystkim dlatego, że zamiast pojedynczych pomiarów dają pełny obraz dobowych wahań glikemii.
- To systemy, które pozwalają na stałą, bieżącą ocenę glikemii. Dzięki temu możemy w bardzo miarodajny sposób ocenić, jak faktycznie wygląda wyrównanie gospodarki węglowodanowej w ciągu dnia - wyjaśnia dr Suwała.
Dla pacjentów oznacza to nie tylko więcej danych, ale też dużą zmianę w codziennym funkcjonowaniu. - To rozwiązanie, które pozwala kontrolować glikemię bez ciągłego kłucia palców, koniecznego przy klasycznym glukometrze. W praktyce daje to realny obraz wyrównania gospodarki węglowodanowej - mówi lekarz.
CGM opierają się na niewielkim sensorze umieszczanym na skórze. Dla wielu pacjentów ważną informacją jest to, że jego założenie nie wymaga wizyty w gabinecie ani specjalistycznego sprzętu.
- Zakłada się niewielki sensor przyczepiany do skóry. Poza dezynfekcją miejsca nie wymaga to żadnego szczególnego przygotowania. Sensor się kalibruje i kiedy już działa, pacjent sprawdza glikemię albo przez czytnik, albo - znacznie częściej - w telefonie - tłumaczy lekarz.
Dane trafiają do aplikacji automatycznie. Trzeba jednak pamiętać, że technologia CGM nie mierzy stężenia glukozy bezpośrednio we krwi. - To nie jest pomiar z krwi włośniczkowej czy żylnej. Mówimy o płynie śródtkankowym, a to oznacza, że wynik jest zwykle o kilka minut opóźniony w stosunku do tego, co faktycznie dzieje się we krwi - zaznacza dr Suwała.
To przesunięcie czasowe nie jest jednak błędem systemu, lecz cechą fizjologii. I nie stanowi problemu, o ile pacjent interpretuje dane w oparciu o trendy, a nie pojedyncze liczby.
"Pacjenci bardzo dużo się z nich uczą"
Jedną z najbardziej niedocenianych zalet CGM jest to, jak bardzo zmieniają one sposób rozumienia choroby przez samych pacjentów. Stały dostęp do danych sprawia, że cukrzyca przestaje być "czarną skrzynką". - CGM-y mają ogromny potencjał edukacyjny. Pacjenci bardzo dużo się z nich uczą. Widzą, jak dawkować insulinę, obserwują skoki glikemii, zmienność i dynamikę zmian w zależności od tego, co jedzą i jak się ruszają - podkreśla dr Suwała.
Zamiast pojedynczych pomiarów wykonywanych "od czasu do czasu", pacjent dostaje ciągły zapis dobowy. Widzi, co dzieje się w nocy. Widzi, jak organizm reaguje na konkretny posiłek, stres czy wysiłek fizyczny. To - jak zwraca uwagę lekarz - często prowadzi do zmiany postawy: z biernego wykonywania zaleceń na bardziej świadome współdecydowanie o leczeniu.
Rozszerzenie stosowania CGM ma bardzo konkretny wymiar kliniczny: chodzi o bezpieczeństwo terapii. Część metod leczenia cukrzycy, choć skutecznych, wiąże się z realnym ryzykiem groźnych wahań poziomu glukozy. - Insulina, ze względu na swój praktycznie nieograniczony potencjał obniżania glukozy, jest najsilniejszym lekiem, jakim dysponujemy w leczeniu cukrzycy - zaznacza dr Suwała.
Na hipoglikemię narażeni są nie tylko pacjenci na intensywnej insulinoterapii, ale także osoby przyjmujące insulinę w innych schematach oraz chorzy stosujący niektóre leki doustne, m.in. pochodne sulfonylomocznika. W takich sytuacjach systemy ciągłego monitorowania dają pacjentowi czas na reakcję jeszcze zanim pojawią się pierwsze objawy.
- Pacjent, który wcześniej musiał czekać, aż wystąpią dolegliwości, dziś dostaje informację wcześniej, co pozwala zareagować, zanim dojdzie do powikłań i ich konsekwencji - tłumaczy diabetolog.
W ocenie dr. Suwały znaczenie CGM wykracza daleko poza samą wygodę pomiaru. - Myślę, że nie ma takiej sytuacji w cukrzycy, w której pacjent nie skorzystałby z CGM-u - czy to edukacyjnie, czy w kontekście zapobiegania powikłaniom - podkreśla.
Potencjał szerszy niż wskazania refundacyjne
Zdaniem dr. Suwały systemy ciągłego monitorowania mogą mieć sens także poza klasycznym rozpoznaniem cukrzycy. - Bardzo dobrze u części pacjentów sprawdzi się CGM w stanie przedcukrzycowym, a nawet w przebiegu choroby otyłościowej - zauważa lekarz. W takich przypadkach system może pomagać we wczesnym wychwytywaniu zaburzeń glikemii, ocenie wpływu diety i stylu życia oraz w motywowaniu do zmian.
Choć wytyczne PTD wyraźnie rozszerzają wskazania do stosowania CGM, nie oznacza to automatycznie powszechnej refundacji. Ta nadal dotyczy głównie wąskich grup pacjentów: przede wszystkim dzieci i młodzieży z cukrzycą typu 1, kobiet w ciąży z cukrzycą, części dorosłych leczonych intensywną insulinoterapią, a także wybranych grup szczególnych – m.in. dorosłych z cukrzycą i znacznym stopniem niepełnosprawności ze względu na stan wzroku wymagających insulinoterapii oraz chorych z rzadkimi zaburzeniami metabolicznymi, takimi jak wrodzony hiperinsulinizm czy glikogenozy.
- Każdy pacjent skorzysta na zastosowaniu CGM-u. To oczywiście nie oznacza, że wszystkim system będzie refundowany. Ale jeśli ktoś nawet pełnopłatnie jest w stanie sobie taki sensor zapewnić, to z pewnością na nim skorzysta - niezależnie od typu cukrzycy i jej przebiegu - mówi dr Suwała.
Nowe wytyczne PTD na 2026 rok formalnie potwierdzają więc kierunek, który w praktyce klinicznej był widoczny od lat: systemy ciągłego monitorowania glukozy przestają być narzędziem "ostatniej instancji", a stają się elementem nowoczesnego, bezpieczniejszego i bardziej świadomego leczenia cukrzycy - a coraz częściej także jej wczesnych stadiów.
Pełna treść wytycznych PTD na 2026 r. dostępna jest na stronie Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.
Autorka/Autor: Agata Daniluk
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock