Do zdarzenia doszło 28 sierpnia tuż przed godziną 16. Ząbkowiccy policjanci na terenie miasta zauważyli małego chłopca na rowerku. Był sam. Funkcjonariusze zatrzymali się, by sprawdzić, czy dziecko nie potrzebuje pomocy.
"Chłopiec okazał się czteroletnim mieszkańcem Ząbkowic Śląskich. Był pogodny, znał swoje imię, jednak nie potrafił określić, gdzie dokładnie się znajduje ani jak wrócić do domu. Policjanci przeprowadzili z nim spokojną, empatyczną rozmowę i rozpoczęli poszukiwania jego opiekunów" - informuje policja w komunikacie.
Otworzył furtkę i ruszył przed siebie
Okazało się, że chłopiec samodzielnie wyjechał ze swojego podwórka, wykorzystując "chwilową nieobecność taty", który wszedł do domu. Jak ustalili policjanci, maluch otworzył furtkę i samotnie wyruszył w trasę, którą zwykle pokonuje z rodzicami. Gdy zauważyli go policjanci, był około kilometra od domu.
"Rodzice chłopca, zaniepokojeni jego nieobecnością, właśnie rozpoczęli poszukiwania, gdy policjanci przyprowadzili dziecko z powrotem. Cała historia zakończyła się szczęśliwie, maluch wrócił cały i zdrowy, a pierwsze przerażenie ustąpiło szybko, gdy zobaczył rodziców" - relacjonują funkcjonariusze.
Autorka/Autor: SK/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KPP w Ząbkowicach Śląskich