Włoska Sardynia to popularna wakacyjna destynacja. Tego lata wielu wypoczywających na wyspie może być jednak zaskoczonych decyzją zarządcy jednej z najpopularniejszych plaż.
Zakaz parasoli dla większości plażowiczów
Chodzi o zakaz wprowadzony przez władze miejscowości Villasimius w południowo-wschodniej części Sardynii. Zakazały one używania parasoli na plaży Punta Molentis wszystkim osobom, które nie są tam z dzieckiem do 10. roku życia lub nie mają co najmniej 65 lat. Zabronione są także altany, namioty i inne podobne przedmioty dające cień.
Jako uzasadnienie decyzji zarządca plaży podał względy bezpieczeństwa. W rozmowie ze stacją CNN władze miejscowości Villasimius przypomniały sytuację z 2025 roku, gdy plażowicze musieli zostać ewakuowani drogą morską z powodu pożaru, który wybuchł w pobliżu. Duża liczba parasoli i innych zacieniających przedmiotów uniemożliwiła służbom ewakuację lądem.
CZYTAJ TAKŻE: Zanurkowali, by oczyścić wrak. Spotkali niespodziewanego gościa
Powszechna krytyka w mediach społecznościowych
Decyzja władz Villasimius spotkała się z powszechną krytyką ze strony plażowiczów w mediach społecznościowych. Jeden z wyraźnie poirytowanych komentujących napisał: "Jak cudownie, piękny dzień na plaży i 20 godzin na ostrym dyżurze z powodu oparzeń. Chyba sami (zarządcy plaży - red.) stosowali się do tego rozporządzenia i usmażyło im mózgi."
Gmina Villasimius chroni swoje wybrzeże, w tym plaże, od 1999 roku. Jest ono obszarem cennym przyrodniczo, o zróżnicowanej faunie i florze. Jeśli chodzi o plażę Punta Molentis, to aby nie dopuścić do jej nadmiernej eksploatacji, w sezonie zarządca reguluje liczbę plażowiczów i wymaga opłaty w wysokości 10 euro. Zwolnione są z niej osoby z niepełnosprawnością oraz ich opiekunowie.
Zasady obowiązujące na plaży Punta Molentis wpisują się w szerszy program ochrony sardyńskiego wybrzeża. Na wielu plażach na wyspie turyści są zobligowani do używania słomianych mat zamiast ręczników, aby przypadkowo nie zabierać ze sobą piasku. Jego celowe wynoszenie jest z kolei karane wysoką grzywną - nawet do 3500 euro.