Z redakcją Kontakt24 skontaktował się pracownik medyczny z województwa dolnośląskiego. Mężczyzna poinformował o braku płynności w ruchu karetek w Legnicy. Ma być to spowodowane tworzącymi się od kilku dni zatorami przed Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy.
Osoba, która się z nami skontaktowała, wyjaśniła, że ma informacje od ratowników medycznych. - Skarżą się, że od kilku dni karetki stoją po pięć godzin przed SOR-em w oczekiwaniu na przyjęcie. Zaczęło się na początku nowego roku. Jeszcze przed sylwestrem wszystko w miarę funkcjonowało, nie robiły się aż takie zatory. Teraz nie ma dnia, aby któraś z karetek nie musiała czekać przed szpitalem kilka godzin. Rozmawiałem przed chwilą z ratownikiem, czekali już trzy godziny - powiedział informator. Nasz rozmówca podkreślił, że sytuacja była zgłaszana dyrekcji szpitala. - Jak widać, niewiele zostało z tym zrobione. A tracą na tym wyłącznie pacjenci. To blokowanie karetek, które można by wysłać do ludzi, którzy wymagają pomocy, a te stoją w kolejce - mówił. - W zwykły dzień lub w innym SOR-ze karetki oczekują maksymalnie do 30 minut na przyjęcie pacjenta - zakończył.
"Słyszymy, że nie ma miejsca"
Przed SOR-em w Legnicy w poniedziałek wieczorem, około godziny 19, nasi dziennikarze faktycznie zastali kilka oczekujących karetek. To, że są znaczące opóźnienia w przyjmowaniu pacjentów, potwierdził jeden z obecnych tam ratowników Mariusz Trela. - Słyszymy, że nie ma miejsca - powiedział. Dodał, że ratownicy nie wiedzą, czy wynika to z braku miejsc na oddziałach czy czegoś innego.
Trela poinformował, że w Legnicy jest pięć karetek pogotowia, z czego wolna jest obecnie jedna, a na SOR Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przyjeżdżają też karetki z innych miejscowości.
- Mi się wydaje, że odkąd się otworzył tutaj nowy SOR, po remoncie, to praktycznie bardzo często stoimy w takich kolejkach kilkugodzinnych. Można powiedzieć, że codziennie. Bo są takie dni, ale jest ich niewiele, kiedy jest to rzeczywiście w miarę szybko załatwiane, ale głównie stoimy tutaj, czekamy - powiedział Mariusz Trela.
Remont SOR-u w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy zakończył się we wrześniu ubiegłego roku.
Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy Maciej Leszkowicz zauważył, że w okresie świątecznym tylko jednego dnia jest leczonych ponad 100 pacjentów. - W innych szpitalach małych: Złotoryja, Jawor i Lubin jest brak miejsc - podkreślił.
Leszkowicz podkreślił, że nie ma braków w personelu. - Mamy największy na Dolnym Śląsku oddział internistyczny, 58 miejsc i on jest w tej chwili w stu procentach zajęty - przyznał.
- Powiadomiliśmy służby wojewody i Urzędu Marszałkowskiego o tym, że ani na szpitalnym oddziale ratunkowym, który ma nominalnie kilkanaście miejsc, a w tej chwili przebywa 40 pacjentów i na oddziale internistycznym, gdzie jest 58 pacjentów, a nawet chyba pięciu więcej przyjętych. Po prostu nie mamy więcej miejsc, nie mamy gdzie tych pacjentów przyjmować - wyjaśnił.
- Tutaj przyjeżdżają pacjenci z całej okolicy, to znaczy z Lubina, Jawora, Złotoryi, nierzadko ze Środy Śląskiej. Także wszyscy ci pacjenci trafiają do szpitalnego oddziału ratunkowego w Legnicy. Przypomnę, że szpitalny oddział ratunkowy w Legnicy jest drugim najbardziej obleganym SOR-em na Dolnym Śląsku i jest w pierwszej dziesiątce w Polsce - dodał.
Wojewoda bada sytuację
Tomasz Jankowski, rzecznik wojewody dolnośląskiego, przekazał, że władze wojewódzkie już od kilku tygodni obserwują, iż szpital w Legnicy ma wydłużone czasy przyjęć karetek. Sytuacja ma być badana przez Wydział Zdrowia Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
O sytuacji w szpitalu w Legnicy został też poinformowany Wojewódzki Koordynator Ratownictwa Medycznego.
- Informację o problemach posiadają też dyspozytorzy medyczni, którzy mają pełną wiedzę o sytuacji i na bieżąco podejmują działania w zakresie kierowania zespołów ratownictwa medycznego do odpowiednich placówek - zapewnił Tomasz Jankowski.
Autorka/Autor: asz, ms, fil/gp, ads, akw
Źródło: Kontakt24/TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24