Rozwód nieważny, bo orzekał neosędzia. Żurek: kryzys wchodzi w najwrażliwsze obszary

Rozprawa rozwodowa (zdjęcie ilustracyjne)
Żurek: powołałem specjalny zespół prokuratorów do spraw neosędziów
Źródło: TVN24
Sąd Rejonowy w Giżycku zdecydował, że nie ma możliwości dokonania podziału majątku wspólnego byłych małżonków, a wyrok w ich sprawie rozwodowej uznał za nieistniejący - poinformował portal Prawo.pl. Problemem okazał się neosędzia w składzie orzekającym. Za "niepokojące" uznał to minister Waldemar Żurek.

Jak poinformował portal Prawo.pl, "sędzia z Sądu Rejonowego w Giżycku, który oddalił wniosek o podział majątku wspólnego, uznał, że orzeczenie o rozwodzie jest nieistniejące, więc nie ustała przesłanka istnienia majątku wspólnego".

Sędzia uzasadniał to tym, że w składzie orzekającym zasiadał sędzia powołany przez Krajową Radę Sądownictwa (KRS) ukształtowaną po 2017 roku w wyniku zmian wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość. Postanowienie zostało wydane 12 stycznia 2026 roku i jest nieprawomocne, co potwierdził sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Prawo.pl przywołuje też przykład innego sędziego, który, pełniąc obowiązki sędziego delegowanego do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie jako zastępca przewodniczącego I Wydziału Cywilnego, miał ingerować w treść prawomocnych orzeczeń w dwóch sprawach dotyczących wydania za granicę dzieci z mieszanych małżeństw. W jego sprawie list napisało 43 sędziów, skarżąc się, że zmienił te orzeczenia. Podnoszono też, że w serwisie X komentował kwestie polityczne, a zastrzeżenia budziło jego powołanie - przy udziale obecnej KRS, w 2021 r. - do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego sądu okręgowego.

"Nie mamy danych, jak wiele podobnych orzeczeń zapada w całej Polsce, jednak zapewne nie jest to duża skala. Fakt, że takie orzeczenia zapadają, pokazuje jedynie, że w polskim wymiarze sprawiedliwości mamy bałagan na wielu poziomach" - mówi sędzia Katarzyna Wróbel-Zumbrzycka z zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, cytowana przez serwis Prawo.pl.

Żurek: problem musi zostać rozwiązany systemowo

W poniedziałek w serwisie X minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek ocenił, że "sprawa, w której wyrok rozwodowy został uznany za nieistniejący z powodu udziału neosędziego, pokazuje coś bardzo niepokojącego".

"Kryzys związany z neosędziami wchodzi dziś w najwrażliwsze obszary życia obywateli. W sprawy rodzinne, majątkowe, w podstawowe poczucie bezpieczeństwa prawnego. To nie jest wymyślony problem" - stwierdził minister i dodał, że "wadliwe powołania sędziowskie z lat 2018-2025 realnie destabilizują orzecznictwo i generują chaos w sądach".

Jak podkreślił Żurek, "obywatel nie może płacić ceny za bezprawie, które wyrządza mu państwo, nie może ponosić konsekwencji decyzji politycznych, na które nie miał żadnego wpływu".

"Dlatego ten problem musi zostać rozwiązany systemowo - przez jednoznaczne uregulowanie statusu neosędziów, usunięcie skutków decyzji neoKRS i zagwarantowanie stabilności orzeczeń, zwłaszcza w sprawach życiowo istotnych. Bez tego chaos będzie narastał" - kontynuował minister.

Żurek zaznaczył, że "o to chodzi w projekcie ustawy praworządnościowej", czyli o "przywrócenie konstytucyjnych standardów, zakończenie chaosu w sądach i odbudowę zaufania obywateli do państwa prawa"

Szef resortu sprawiedliwości zwrócił też uwagę, że w tym tygodniu, w środę, Sejm rozpocznie prace nad rządowymi projektami - ustawy praworządnościowej oraz nowelizacji ustawy o KRS.

Ustawy "praworządnościowa" i o KRS w Sejmie

Tak zwaną ustawę praworządnościową i ustawę nowelizującą KRS rząd przyjął w drugiej połowie grudnia. Projekty wpłynęły do Sejmu 29 grudnia ubiegłego roku.

Projekt ustawy praworządnościowej, czyli ustawy o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025, przewiduje pozbawienie mocy prawnej uchwał KRS podjętych po 2018 r., które zawierały wnioski o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego (z wyłączeniem wniosków obejmujących grupę tzw. początkujących sędziów).

"Osoby, które bezpośrednio przed powołaniem na stanowisko sędziego na podstawie uchwały nieprawidłowo ukształtowanej KRS zajmowały inne stanowisko sędziowskie, powrócą na to stanowisko. Do czasu przeprowadzenia nowych konkursów będą delegowane do pełnienia czynności sędziego w dotychczasowym sądzie (z wyjątkiem Sądu Najwyższego)" - informował resort.

Natomiast osoby, które przed powołaniem nie były sędziami, będą mogły powrócić do poprzednio wykonywanego zawodu (np. prokuratora, adwokata) albo objąć stanowisko referendarza sądowego. Ministerstwo zaznaczyło, że zajmowane przez te osoby stanowiska sędziowskie staną się - z dniem wejścia w życie ustawy - stanowiskami wolnymi, na które zostaną przeprowadzone ponowne konkursy.

Projekt przewiduje utrzymanie w mocy orzeczeń wydanych z udziałem sędziów mianowanych po 2017 r., przyznając jednocześnie stronom postępowań "ograniczone uprawnienie do wznawiania postępowań (o ile w trakcie postępowania podnosili zarzut niewłaściwej obsady sądu)".

Projektowana ustawa wprowadza też zmiany w Sądzie Najwyższym, obejmujące m.in. zniesienie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych czy zmianę sposobu wyłaniania sędziów orzekających w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, pozbawiającą władzę wykonawczą wpływu na obsadę tej izby.

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło dwa projekty ustaw. Mają uregulować status neosędziów
Źródło: Katarzyna Kolenda-Zaleska/Fakty TVN

Drugie podejście do reformy KRS

W drugim projekcie (propozycji nowelizacji dotyczącej KRS, a także Kodeksu wyborczego) najważniejszą zmianą jest to, że 15 sędziów - członków KRS - będzie wybieranych w bezpośrednich i tajnych wyborach (organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą) przez wszystkich sędziów, a nie - jak dotychczas - przez Sejm. Celem jest - jak argumentuje Ministerstwo Sprawiedliwości - odebranie politykom wpływu na Radę i oddanie go środowisku sędziowskiemu, co ma przywrócić jej niezależność.

Według projektu w nowo ukształtowanej Radzie ma być reprezentacja wszystkich rodzajów i szczebli sądów oraz mają zostać wyeliminowane mechanizmy sprzyjające wpływom politycznym w procesie powoływania sędziów.

Rozmowa z reporterką TVN24 Katarzyną Gozdawa-Litwińską o nowym projekcie ustawy o KRS
Źródło: TVN24

Zgodnie z projektem do KRS mogliby kandydować sędziowie z co najmniej 10-letnim stażem orzeczniczym i co najmniej 5-letnim w sądzie, w którym orzekają. Oznaczałoby to, że mogłyby to być także niektóre osoby awansowane do sądu wyższej instancji ponad pięć lat temu już z udziałem KRS w jej obecnym kształcie. Z kolei czynne prawo wyborcze mają mieć wszyscy sędziowie.

Projekt dotycząca Rady jest drugim podejściem obecnie rządzącej koalicji do zreformowania KRS. Pierwsza nowelizacja ustawy o Radzie - przygotowana jeszcze przez poprzedniego szefa MS Adama Bodnara - została uchwalona latem 2024 roku. Wówczas jednak założono, że obecni sędziowie z Rady mieliby stracić mandaty. Nowi mieli zostać wybrani do KRS przez wszystkich sędziów w Polsce, ale prawo do kandydowania na członka KRS nie przysługiwało sędziom, którzy nimi zostali po 2017 r. Tamtą nowelizację dotyczącą KRS ówczesny prezydent Andrzej Duda przed podpisaniem skierował do Trybunału Konstytucyjnego. W listopadzie ubiegłego roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nowelizacja była niekonstytucyjna

OGLĄDAJ: Zadanie było proste, wybuchła awantura. "Tu się realizował jakiś plan"
Trybunał Stanu

Zadanie było proste, wybuchła awantura. "Tu się realizował jakiś plan"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: