Lawiny w Białym Jarze i przy Czeskich Kamieniach. Kobieta wydobyta spod śniegu "w stanie krytycznym"

Aktualizacja:
Autor:
tam
Źródło:
PAP, TVN24 Wrocław
Reporter TVN24 podsumował akcje ratowicze w Białym Jarze i przy Czeskich Kamieniach
Reporter TVN24 podsumował akcje ratowicze w Białym Jarze i przy Czeskich KamieniachTVN24, novinky.cz, Radosław Jęcek
wideo 2/7
TVN24, novinky.cz, Radosław JęcekReporter TVN24 podsumował akcje ratowicze w Białym Jarze i przy Czeskich Kamieniach

Ratownicy Karkonoskiej Grupy GOPR i czeskiej Horskiej Służby przez kilka godzin przeszukiwali teren po zejściu lawiny w Białym Jarze, nie znaleziono nikogo poszkodowanego. Lawina zeszła także po stronie czeskiej, w rejonie szczytu Czeskie Kamienie. Tam odnaleziono kobietę, która została reanimowana i trafiła do szpitala. Jak twierdzą lekarze, jest w stanie krytycznym. Wydobyto także dwóch mężczyzn, u których nie stwierdzono urazów fizycznych.

Informację o zejściu lawiny w Białym Jarze służby otrzymały w niedzielę po godzinie 11. - Przeszukujemy obszar zejścia. Ta lawina była sporej wielkości, z dużą ilością śniegu. Rzuciliśmy tam wszystkie środki. Pomagają nam koledzy z czeskiej Horskiej Służby. Na miejscu pracuje ponad 70 osób i psy - powiedział Grzegorz Tarczewski, zastępca naczelnika Karkonoskiej Grupy GOPR. A jak czytamy w facebookowym wpisie Karkonoskiego Parku Narodowego, na miejsce przyleciały także dwa śmigłowce ratownicze z Czech. OGLĄDAJ TELEWIZJĘ NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Lawina zeszła w Białym JarzeRadosław Jęcek

"Miejsce jest bardzo niebezpieczne"

Jak przekazał Tarczewski, z posiadanych przez niego informacji wynika, że na miejscu zejścia lawiny nie było osób, które mogłyby ucierpieć. Choć - jak po zakończeniu kilkugodzinnej akcji powiedział Andrzej Brzeziński, jeden z ratowników - z początkowych informacji przekazanych przez jednego z turystów wynikało, że w rejonie zejścia lawiny mogli znajdować się ludzie.

- Przyszła do nas informacja, że ktoś tam był widziany. Dwóch narciarzy i prawdopodobnie, że to oni podcięli. Zespół wyruszył w górę, przesondowali całe lawinisko, przyjechały psy i Czesi - relacjonował Brzeziński. Jednak w trakcie działań ratowniczo-poszukiwawczych nikogo nie znaleziono.

Na miejscu zejścia lawiny w Białym Jarze pracowało ponad 70 osób, a także psy ratowniczeRadosław Jęcek
PAP/Maria Samczuk, Maciej Zieliński
Ratownicy przeszukiwali lawinisko, jakie powstało po zejściu lawiny w Białym JarzeRadosław Jęcek

Szlaki w tamtym rejonie, ze względu na zagrożenie lawinowe, były zamknięte. W Karkonoszach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. "Główne masywy śniegu w Białym Jarze pozostały nienaruszone. Miejsce jest bardzo niebezpieczne" - podkreśla KPN w facebookowym wpisie. Biały Jar to częste miejsce lawin w Karkonoszach. 20 marca 1968 roku zeszła tam lawina w której zginęło 19 osób.

Lawina zeszła w Białym JarzeGoogle Maps

Lawina też po stronie czeskiej

Lawina zeszła także po stronie czeskiej, w rejonie szczytu Czeskie Kamienie. Jest on oddalony o sześć kilometrów od miejscowości Szpindlerowy Młyn. Do akcji ruszyli ratownicy z baz w Harrachovie i Rokytnicach. Jak poinformowała po godzinie 17 Horska Służba, pies ratowniczy odnalazł pod lawiną kobietę. Została poddana reanimacji. Śmigłowiec przewiózł ją następnie do szpitala w Hradca Kralove, gdzie trafiła na stół operacyjny. Według lekarzy jest w stanie krytycznym.

Odnaleziono także dwóch mężczyzn, którzy nie mieli urazów fizycznych, ale znajdowali się w stanie szoku. Oni także zostali przetransportowani do szpitala śmigłowcem.

Google Maps

Autor:tam

Źródło: PAP, TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: Radosław Jęcek

Pozostałe wiadomości