Rozbił mclarena wartego blisko 700 tysięcy, auto z komisu wziął bez zgody szefa. Jest decyzja sądu

Wypadek z udziałem McLarena
Wypadek z udziałem mclarena
Źródło: PSP Krapkowice

Pracownik komisu samochodowego w Krapkowicach (Opolskie) bez pozwolenia zabrał wycenianego na prawie 700 tysięcy złotych mclarena, po czym rozbił go na pobliskim rondzie. Sąd Rejonowy w Strzelcach Opolskich umorzył postępowanie.

Do zdarzenia doszło w maju 2017 roku. Policja otrzymała zgłoszenie o wypadku na rondzie w Krapkowicach, gdzie kierowca sportowego mclarena najpierw zderzył się z fordem, potem wypadł z drogi, a na koniec uderzył w przydrożne drzewo.

Samochód to żółty mclaren 650s spider, przyspieszający do setki w trzy sekundy, rozwijający maksymalną prędkość dalece powyżej 300 km/h. Nowy egzemplarz w tamtym czasie kosztował ponad milion złotych. Ten konkretny, używany, wyceniony był na 675 tysięcy złotych.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Bez pytania

Jak się okazało, auto pochodziło z położonego kilkaset metrów od miejsca wypadku komisu luksusowych samochodów. Za jego kierownicą siedział 25-letni wówczas pracownik firmy, który bez pozwolenia postanowił przejechać się samochodem.

- Po naszym przyjeździe na miejsce w pojeździe znajdowała się uwięziona osoba. Musieliśmy wykonać do niej dostęp. Po ewakuacji z samochodu mężczyzna został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego - relacjonował Lucjan Lubaszka, oficer prasowy krapkowickiej straży pożarnej. Kierowca mclarena trafił do szpitala. Jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo.

Wypadek z udziałem mclarena
Wypadek z udziałem mclarena
Źródło: PSP Krapkowice

Postępowanie umorzone

Kiedy Martin G. wydobrzał, przedstawiono mu zarzut zaboru w celu krótkotrwałego użycia.

W trakcie procesu okazało się, że pracujący bez umowy i określonego zakresu obowiązków Martin G. cierpi na cukrzycę i w momencie popełnienia czynu był w stanie hiperglikemii. Opierając się na opinii biegłych medyków, sąd uznał, że oskarżony dopuścił się czynu określonego w akcie oskarżenia w stanie chwilowej niepoczytalności i umorzył postępowanie karne.

Decyzja sądu nie jest prawomocna.

Czytaj także: