Inspektorzy OTOZ Animals w środę pojechali na jedną z posesji w miejscowości Dierżążno (województwo pomorskie).
- Zastaliśmy zamarzniętego szczeniaka, musiał tam leżeć już długo, bo był sztywny, zamarznięty. Były też trzy małe psy, które biegały po tej posesji. Były to dwa samce i jedna suczka, matka szczeniaka. Widać było, że byli ze sobą bardzo zżyci, bo okropnie piszczała na widok jego zamarzniętego ciała - mówi nam Agnieszka Muńska, inspektorka OTOZ Animals.
Na posesji była jedna buda, woda była już zamrożona.
- Ta jedna buda była schronieniem dla wszystkich psów. W środku była mokra, brudna szmata, która nie chroniła ich ani nie grzała - dodaje przedstawicielka OTOZ Animals.
Inspektorzy zapukali do drzwi domu. Otworzył im mężczyzna. - Na nasze pytanie o zamarzniętego szczeniaka, właściciel powiedział, że nie interesował się ostatnio psami, bo sam miał 40 stopni gorączki - relacjonuje Muńska.
"Telefony się urywają, a można było temu zapobiec"
Inspektorzy odebrali trzy psy właścicielowi, a ten - jak mówi pani Agnieszka - niespecjalnie protestował. Zwierzęta trafiły do OTOZ Animals w Bojanie.
- Rozmawiałam już z naszym prawnikiem. Zgłaszamy sprawę policji, do prokuratury. Będziemy chcieli być oskarżycielem posiłkowym. Będziemy pilnować tego, żeby ten mężczyzna odpowiedział. Zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt za znęcanie się nad zwierzętami grozi do trzech lat więzienia, a w sytuacji znęcania się ze szczególnym okrucieństwem do pięciu lat więzienia - mówi nam Ewa Gebert, prezeska OTOZ Animals.
Jak dodaje, obecnie, w czasie trwających w Polsce mrozów, ich telefony się urywają.
- Mamy zgłoszenie za zgłoszeniem. Jest mnóstwo interwencji, głównie w sprawie psiaków na łańcuchach, które zamarzają. Apelujemy, aby ludzie dalej zgłaszali takie przypadki do najbliższej organizacji ochrony zwierząt, w tym do nas, na policję albo do inspekcji weterynaryjnej - podkreśla.
Gebert uważa, że tych sytuacji można było uniknąć.
- To efekt tego, co się działo w ostatnim czasie. Najpierw było weto prezydenta, później Sejm tego weta nie odrzucił, 17 głosów zabrakło. Zaczęły się mrozy i interwencja za interwencją. Nasze telefony się urywają, a przecież można było temu zapobiec - podsumowuje prezeska OTOZ Animals.
Sejm zdecydował w sprawie weta do ustawy łańcuchowej
Sejm nie zdołał w grudniu odrzucić weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec tak zwanej ustawy łańcuchowej. Za ponownym uchwaleniem ustawy głosowało 246 posłów, a przeciwko było 192. Nie osiągnięto wymaganej większości potrzebnej do odrzucenia weta.
Za odrzuceniem weta głosowało 246 posłów - 155 posłów Koalicji Obywatelskiej, 31 z Polskiego Stronnictwa Ludowego, 31 z Polski 2050, 21 z Lewicy, 4 z partii Razem i 4 posłów niezależnych. Do obalenia weta potrzebne były 263 głosy.
Przeciw odrzuceniu weta było 192 parlamentarzystów - 175 posłów Prawa i Sprawiedliwości, 10 z Konfederacji, 4 z koła Republikanów, 2 z Konfederacji Korony Polskiej oraz jeden poseł niezależny. Nikt nie wstrzymał się od głosu.
Zgodnie z przepisami, aby ponownie uchwalić ustawę i zarazem odrzucić weto prezydenta, potrzebna jest większość 3/5 głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów - w tym przypadku 263 głosy.
Autorka/Autor: MAK/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: OTOZ Animals