Mężczyzna pojawił się na rynku w Kielcach w ostatni poniedziałek grudnia. Jak mówią policjanci, jego zachowanie była skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne.
"Mężczyzna poruszał się pojazdem po chodnikach, nie stosował się do obowiązujących znaków zakazu wjazdu i zakazu ruchu, a także umyślnie wprowadzał samochód w poślizg. Najbardziej niebezpieczne zachowanie miało miejsce na płycie kieleckiego rynku. Kierujący umyślnie wprowadził pojazd w poślizg i poruszał się z dużą prędkością" – podaje świętokrzyska policja. Funkcjonariusze zaznaczają, że w tym czasie na rynku przebywało wielu pieszych, których zdrowie i życie znalazło się w niebezpieczeństwie.
Sam przyszedł na policję
Policjanci zidentyfikowali kierowcę i jeszcze tego samego dnia zapukali do jego drzwi. Nie zastali go w domu – 29-latek sam zgłosił się do jednego z komisariatów.
W sumie mieszkaniec podkieleckiej miejscowości usłyszał łącznie 22 zarzuty za popełnione wykroczenia i otrzymał 154 punkty karne. Do zarzutów się przyznał, ale odmówił złożenia wyjaśnień. Stracił prawo jazdy, a sprawa znajdzie swój finał w sądzie.
Autorka/Autor: wini/gp
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Świętokrzyska policja