Terroryzm

Terroryzm

Sześć osób zginęło w środę w ataku na samochód japońskiej organizacji pozarządowej działającej w Afganistanie - poinformowały władze prowincji Nangarhar. Oprócz pięciu Afgańczyków w zamachu zginął japoński lekarz Tetsu Nakamura, który od 10 lat pracował w Afganistanie w misji medycznej i był honorowym obywatelem tego kraju.

Jeden z bojowników tak zwanego Państwa Islamskiego przeprowadził w piątek atak terrorystyczny na Moście Londyńskim - przekazała w sobotę, powołując się na dżihadystów, powiązana z nimi agencja Amak. W piątkowym ataku nożownika zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne. Wyrazy współczucia poszkodowanym i ich bliskim złożyli między innymi królowa Elżbieta II i premier Boris Johnson.

Sąd w Bangladeszu skazał w środę siedmiu islamistów na karę śmierci za zorganizowanie zamachu terrorystycznego w stolicy kraju Dhace w 2016 roku. Zginęły wówczas 22 osoby, głównie obcokrajowcy. - Zarzuty im postawione zostały udowodnione ponad wszelką wątpliwość - oświadczył prokurator po ogłoszeniu werdyktu. Jak pisze Reuters, był to jeden z najkrwawszych zamachów w historii tego państwa.

Możemy mówić o poważnym wkładzie prezydenta Stanów Zjednoczonych w walkę z międzynarodowym terroryzmem - oświadczył w poniedziałek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, zastrzegając, że pochwała ta należy się Donaldowi Trumpowi, jeśli informacja o śmierci Abu Bakra al-Bagdadiego się potwierdzi. Dzień wcześniej przedstawiciele rosyjskiego ministerstwa obrony zgłaszali "uzasadnione pytania i wątpliwości", czy przywódca tak zwanego Państwa Islamskiego naprawdę zginął w Syrii.

Kilka eksplozji wstrząsnęło w piątek meczetem w afgańskiej prowincji Nangarhar. Do ataku doszło w trakcie modłów. Zginęły co najmniej 62 osoby, a ponad 100 zostało rannych. Wśród ofiar są dzieci. Na razie nikt nie przyznał się do zamachu.

W czwartek minister do spraw politycznych, prawa i bezpieczeństwa Indonezji generał Wiranto został zaatakowany przez nożownika. Władze podejrzewają, że napastnikiem był mężczyzna zradykalizowany przez ideologię dżihadystycznego tak zwanego Państwa Islamskiego. To pierwszy od lat zamach na wysokiego rangą polityka w tym kraju.

W poniedziałek miał miejsce zamach samobójczy w Dżalalabadzie na wschodzie Afganistanu. Celem ataku był pojazd z młodymi poborowymi. W eksplozji podłożonego przez terrorystów ładunku zginęło 10 osób, a 27 zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych jest dziecko.

Hamza bin Laden, syn nieżyjącego szefa Al-Kaidy Osamy bin Ladena i jego prawdopodobny spadkobierca, zginął w operacji antyterrorystycznej sił USA na granicy Afganistanu i Pakistanu - potwierdził prezydent Donald Trump w sobotę. O śmierci Hamzy bin Ladena informowały wcześniej media.

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahiri w zarejestrowanym przemówieniu z okazji 18. rocznicy zamachów z 11 września 2001 roku wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich. Informację przekazał amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W czwartek w Kabulu zamachowiec samobójca zdetonował ładunki wybuchowe umieszczone w samochodzie w dzielnicy dyplomatycznej, gdzie znajduje się między innymi ambasada USA i misja NATO. W zamachu zginęło dwóch żołnierzy, amerykański i rumuński - poinformowała w komunikacie dowodzona przez Sojusz Północnoatlantycki misja Resolute Support. Życie straciło też co najmniej 10 cywilów. Do ataku przyznali się talibowie.