Informację o kontroli dotyczącej schroniska na Paluchu przekazał w poniedziałek rzecznik prasowy NIK Bartłomiej Pograniczny. - Czynności formalnie zostały rozpoczęte - przekazał Pograniczny.
Rzecznik poinformował, że do NIK wpływały skargi w sprawie stołecznego schroniska. Dopytywany, czego one dotyczyły, odparł, że jest to objęte tajemnicą kontrolerską.
Zastępczyni rzeczniczki stołecznego ratusza Marzena Gawkowska potwierdziła, że we wtorek w biurze ochrony środowiska urzędu odbyło się spotkanie otwierające kontrolę NIK.
- Kontrolerzy poprosili o dokumenty związane z nadzorem miasta nad schroniskiem na Paluchu oraz "Program opieki nad bezdomnymi zwierzętami". Warszawa udostępni wszelkie dokumenty, wymagane przez kontrolerów oraz deklaruje pełną współpracę - zapewniła Gawkowska.
Kontrole w Sobolewie i Garwolinie
Bartłomiej Pograniczny przekazał również, że w poniedziałek zakończył się pierwszy dzień kontroli w urzędzie gminy w Sobolewie w sprawie tamtejszego schroniska. Kontrolerzy we wtorek weszli na teren zamkniętego w sobotę obiektu.
Przypomniał, że planowana jest kontrola w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Garwolinie, który prowadził nadzór nad schroniskiem w Sobolewie. Kontrolerzy będą sprawdzać, co było przyczyną braku zdecydowanej reakcji inspektoratu, dlaczego wcześniej nie wskazywał on na problemy, a nagle zdecydował o zamknięciu schroniska - Tutaj kontrola rozpocznie się w tym tygodniu, a najpóźniej na początku przyszłego - podkreślił rzecznik NIK.
Pograniczny zastrzegł, że kontrola na Paluchu wynika ze skarg "innego typu, niż w Sobolewie".
Jak wyjaśnił rzecznik, do NIK wpływały w ubiegłym roku skargi w sprawie działalności schroniska. - Delegatura mazowiecka w Warszawie od grudnia ubiegłego roku prowadziła analizę napływających skarg i w reakcji na to zwróciła się do kierownictwa NIK z wnioskiem o zgodę na przeprowadzenie kontroli. Wniosek został zatwierdzony 7 stycznia 2026 roku - podał.
Skargi pochodziły od wolontariuszy
Rzecznik przekazał w rozmowie z tvnwarszawa.pl, że skargi pochodziły między innymi od wolontariuszy związanych z placówką. Przypomnijmy, że od kilku lat byli oni w konflikcie ze zmieniającymi się dyrekcjami schroniska. Mieli między innymi zarzuty dotyczące tego, w jaki sposób przebiega proces adopcji zwierząt oraz ograniczania dostępu wolontariuszy do wybranych obszarów działalności schroniska.
- Przyjrzymy się sprawie pod kątem realizacji programu opieki nad zwierzętami i jego rozliczeniami. To inna sytuacja niż w schronisku w Sobolewie, ale popatrzymy na nią przekrojowo - zapowiedział Pograniczny.
Kontrola może potrwać nawet kilka tygodni. Jest to czas potrzebny na analizę dokumentacji i zebranie wszystkich niezbędnych informacji oraz relacji pracowników oraz innych osób związanych ze sprawą.