"Armia ujęła żołnierza z Korei Północnej we wtorek wieczorem na froncie centralnym, a właściwe władze badają obecnie okoliczności tego zdarzenia" - przekazało Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS), bez ujawniania szczegółów. Zgodnie z procedurami zbieg trafił na przesłuchanie do służb wywiadowczych.
Południowokoreańska agencja Yonhap, która nie podaje źródeł informacji, przekazała, że wojskowy już zadeklarował chęć pozostania w Korei Południowej.
Kolejny przypadek ucieczki z Korei Północnej
To czwarty przypadek ucieczki z Korei Północnej od czasu objęcia fotela prezydenta Korei Południowej przez Li Dze Mjunga w czerwcu 2025 roku. W październiku zeszłego roku wojskową linię demarkacyjną sforsował inny żołnierz, natomiast w lipcu przez granicę przedostało się dwóch cywilów.
Bezpośrednie ucieczki przez zaminowaną i pilnie strzeżoną strefę zdemilitaryzowaną między państwami koreańskimi należą do rzadkości - zwraca uwagę AFP. Zdecydowana większość zbiegów dociera do Korei Południowej przez Chiny oraz państwa trzecie, takie jak Laos, Tajlandia czy Mongolia.
Uciekinierzy są zazwyczaj tygodniami przesłuchiwani przez wywiad południowokoreański. Z danych ministerstwa do spraw zjednoczenia wynika, że od lat 50. do Korei Południowej zbiegło ponad 34 tysiące osób. Tylko w 2024 roku przybyło ich 236. Reżim północnokoreański określa uciekających obywateli mianem "ludzkich szumowin".