Donald Tusk miał nalegać na wspólny start w wyborach. Kulisy spotkania liderów koalicji

Spotkanie trzech liderów koalicji i rozmowa Donalda Tuska z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Reporterki TVN24 o kulisach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Premier Donald Tusk w trakcie poniedziałkowego spotkania liderów koalicji miał nalegać na wspólny start obozu rządzącego w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku - podał nieoficjalnie Onet. "Komunikat Tuska był jasny. Jeśli prawica zbierze się do kupy, trzeba będzie zareagować" - powiedział portalowi jeden z ważnych polityków koalicji rządzącej. 

W poniedziałek odbyło się spotkanie premiera Donalda Tuska z liderem Nowej Lewicy, marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym i prezesem PSL, wicepremierem, ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

Według informacji Onetu, w jego trakcie szef rządu miał mówić o konieczności wspólnego startu partii tworzących koalicję rządzącą, gdyby prawica wystartowała w wyborach parlamentarnych w 2027 roku w jednym bloku. Portal dodał, że od dłuższego czasu słychać, że prezes PiS Jarosław Kaczyński stara się przekonywać prezydenta Karola Nawrockiego, by został patronem takiej listy.

"Komunikat Tuska był jasny. Jeśli prawica zbierze się do kupy, trzeba będzie zareagować" - powiedział cytowany przez Onet ważny polityk obozu władzy. Jak zauważył portal, Koalicja Obywatelska prowadzi w większości sondaży, ale nie ma obecnie partnerów gwarantujących jej większość. 

ZOBACZ: Nowy sondaż partyjny. Kto zyskał po rozłamie w PiS

Według Onetu Tusk chciałby również zbudować "prosty przekaz na kampanię: Koalicja 15 października kontra prawica".

Czarzasty sceptyczny, Kosiniak-Kamysz najbliżej porozumienia?

Z ustaleń portalu wynika, że najbardziej sceptyczna wobec wspólnego startu ma być Nowa Lewica. Czarzasty - jak napisał portal - już wiele miesięcy temu miał mówić swoim działaczom podczas spotkania na Śląsku, że taki wariant stanowiłby "przepis na całkowite zniszczenie tego ugrupowania".

Według Onetu najbliżej porozumienia z Tuskiem wydaje się być Kosiniak-Kamysz. Portal dodał, że KO i ludowcy sprawdzają już zdolność swoich struktur do współpracy. Przykładem jest wspólne wystawienie kandydatki w przedterminowych wyborach w Krakowie.

Co z Polską 2050?

Z kolei sytuacja Polski 2050 jest najbardziej skomplikowana - napisał Onet. Przypomniał, że jej liderka, ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz konsekwentnie odrzucała wspólną listę. Dodał też, że jej relacje z szefem rządu są "fatalne".

Pełczyńska-Nałęcz nie uczestniczyła w poniedziałkowej naradzie liderów. Jak napisał Onet, nasuwa się pytanie, czy premier będzie jeszcze negocjował z całą partią, czy raczej z poszczególnymi odłamami i politykami.

Donald Tusk i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Donald Tusk i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Źródło zdjęcia: Paweł Supernak/PAP

Pytania o zmiany w rządzie

Jak podawała reporterka TVN24 Agata Adamek, w poniedziałek odbyło się osobne spotkanie Tuska z liderką Polski 2050 "w cztery oczy". - Zaraz po tym spotkaniu Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz pojechała na urlop uspokojona jakoby przez premiera, że nikt nie dybie na jej funkcję rządową i nikt nie chce się jej pozbyć. Ale słyszymy też takie żarty od polityków koalicji, że jeżeli premier o czymś takim zapewnia, to znaczy to tylko tyle, że coś jest na rzeczy - mówiła reporterka TVN24.

Onet podawał wcześniej nieoficjalną informację, że wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia, były lider Polski 2050, chciałby wejść do rządu i zostać ministrem kultury. Obecnie stanowisko zajmuje Marta Cienkowska. Portal donosił też, że Hołowni ma być oferowane stanowisko wicepremiera, ma też próbować odzyskać wpływ na klub parlamentarny Polski 2050.

- Usłyszałam od byłego środowiska Szymona Hołowni dzisiaj: Szymon się obudził, zdał sobie sprawę, że zabrała - to jest cytat - Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mu klub. No i on chciałby ten klub odzyskać - przekazała we wtorek reporterka TVN24 Maja Wójcikowska.

Ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska z klubu Centrum, który powstał po rozłamie Polskie 2050, odnosząc się do doniesień medialnych dotyczących Hołowni, mówiła, że "to jest pomysł sprzed roku". Jak dodała w "Faktach po Faktach" w TVN24, "osobiście proponowała w zarządzie wtedy jeszcze Polski 2050", żeby partia "objęła odpowiedzialność za Ministerstwo Kultury i ten obszar w rządzie (...) po to, by ustępujący wtedy marszałek Sejmu Szymon Hołownia został wicepremierem i ministrem kultury". - Dzisiaj myślę, że ta sprawa nie ma jakiegoś większego konsensusu - podsumowała.

Źródło: Onet, TVN24
Czytaj także: