W poniedziałek odbyło się spotkanie premiera Donalda Tuska z liderem Nowej Lewicy, marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym i prezesem PSL, wicepremierem, ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
Według informacji Onetu, w jego trakcie szef rządu miał mówić o konieczności wspólnego startu partii tworzących koalicję rządzącą, gdyby prawica wystartowała w wyborach parlamentarnych w 2027 roku w jednym bloku. Portal dodał, że od dłuższego czasu słychać, że prezes PiS Jarosław Kaczyński stara się przekonywać prezydenta Karola Nawrockiego, by został patronem takiej listy.
"Komunikat Tuska był jasny. Jeśli prawica zbierze się do kupy, trzeba będzie zareagować" - powiedział cytowany przez Onet ważny polityk obozu władzy. Jak zauważył portal, Koalicja Obywatelska prowadzi w większości sondaży, ale nie ma obecnie partnerów gwarantujących jej większość.
ZOBACZ: Nowy sondaż partyjny. Kto zyskał po rozłamie w PiS
Według Onetu Tusk chciałby również zbudować "prosty przekaz na kampanię: Koalicja 15 października kontra prawica".
Czarzasty sceptyczny, Kosiniak-Kamysz najbliżej porozumienia?
Z ustaleń portalu wynika, że najbardziej sceptyczna wobec wspólnego startu ma być Nowa Lewica. Czarzasty - jak napisał portal - już wiele miesięcy temu miał mówić swoim działaczom podczas spotkania na Śląsku, że taki wariant stanowiłby "przepis na całkowite zniszczenie tego ugrupowania".
Według Onetu najbliżej porozumienia z Tuskiem wydaje się być Kosiniak-Kamysz. Portal dodał, że KO i ludowcy sprawdzają już zdolność swoich struktur do współpracy. Przykładem jest wspólne wystawienie kandydatki w przedterminowych wyborach w Krakowie.
Co z Polską 2050?
Z kolei sytuacja Polski 2050 jest najbardziej skomplikowana - napisał Onet. Przypomniał, że jej liderka, ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz konsekwentnie odrzucała wspólną listę. Dodał też, że jej relacje z szefem rządu są "fatalne".
Pełczyńska-Nałęcz nie uczestniczyła w poniedziałkowej naradzie liderów. Jak napisał Onet, nasuwa się pytanie, czy premier będzie jeszcze negocjował z całą partią, czy raczej z poszczególnymi odłamami i politykami.
Pytania o zmiany w rządzie
Jak podawała reporterka TVN24 Agata Adamek, w poniedziałek odbyło się osobne spotkanie Tuska z liderką Polski 2050 "w cztery oczy". - Zaraz po tym spotkaniu Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz pojechała na urlop uspokojona jakoby przez premiera, że nikt nie dybie na jej funkcję rządową i nikt nie chce się jej pozbyć. Ale słyszymy też takie żarty od polityków koalicji, że jeżeli premier o czymś takim zapewnia, to znaczy to tylko tyle, że coś jest na rzeczy - mówiła reporterka TVN24.
Onet podawał wcześniej nieoficjalną informację, że wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia, były lider Polski 2050, chciałby wejść do rządu i zostać ministrem kultury. Obecnie stanowisko zajmuje Marta Cienkowska. Portal donosił też, że Hołowni ma być oferowane stanowisko wicepremiera, ma też próbować odzyskać wpływ na klub parlamentarny Polski 2050.
- Usłyszałam od byłego środowiska Szymona Hołowni dzisiaj: Szymon się obudził, zdał sobie sprawę, że zabrała - to jest cytat - Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mu klub. No i on chciałby ten klub odzyskać - przekazała we wtorek reporterka TVN24 Maja Wójcikowska.
Ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska z klubu Centrum, który powstał po rozłamie Polskie 2050, odnosząc się do doniesień medialnych dotyczących Hołowni, mówiła, że "to jest pomysł sprzed roku". Jak dodała w "Faktach po Faktach" w TVN24, "osobiście proponowała w zarządzie wtedy jeszcze Polski 2050", żeby partia "objęła odpowiedzialność za Ministerstwo Kultury i ten obszar w rządzie (...) po to, by ustępujący wtedy marszałek Sejmu Szymon Hołownia został wicepremierem i ministrem kultury". - Dzisiaj myślę, że ta sprawa nie ma jakiegoś większego konsensusu - podsumowała.