Świat

"Zgniły kompromis" ws. sankcji wobec Białorusi

Świat


Unia Europejska ma przyjąć w piątek nowe sankcje wobec Białorusi, obejmując nimi firmy trzech biznesmenów. PAP dowiedziała się, że z sankcji wyłączone będą cztery firmy współpracujące z Łotwą i Słowenią, co jest ich warunkiem na zaaprobowanie sankcji. Ten kompromis jest "zgniły" - ocenił w rozmowie z PAP dyplomata jednego z krajów UE.

W odpowiedzi na pogarszającą się sytuację praw człowieka na Białorusi dyplomaci państw UE pracują nad nowymi sankcjami ekonomicznymi wobec wspierających reżim Aleksandra Łukaszenki biznesmenów i ich firm. Decyzja jest spodziewana w piątek na posiedzeniu szefów dyplomacji, o ile będzie jednomyślność, której w lutym, na ostatnim posiedzeniu szefów dyplomacji zabrakło. Wetowała Słowenia, wspierana przez Łotwę.

"Zniesmaczeni dyplomaci"

- Wciąż trwają rozmowy, ale jest duży postęp i mamy nadzieję, że decyzja zapadnie - powiedziały we wtorek wysokie źródła bliskie szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton, której służby koordynują negocjacje. Ale jak ocenił w rozmowie z PAP dyplomata z państwa UE, przygotowany dla ministrów projekt porozumienia to "zgniły kompromis". - Wielu dyplomatów jest nim zniesmaczonych - dodał.

Jak ustaliła PAP, kompromis przewiduje m.in. objęcie sankcjami trzech biznesmenów i ich firmy.

Batalia o Czyża

Na celowniku ponownie znalazł się białoruski oligarcha i prezes klubu piłki nożnej Dynamo Mińsk Jury Czyż - w lutym na zastosowanie wobec niego sankcji (zakaz wjazdu i zamrożenie aktywów) nie zgodziły się Słowenia i Łotwa, z którymi robi on interesy.

PAP dowiedziała się, że zgodnie z kompromisem z sankcji w postaci zamrożenia aktywów wyłączone zostaną jednak aż cztery firmy Czyża: trzy, które współpracują z łotewskimi firmami oraz jedna powiązana ze słoweńską Riko Group - ta ostatnia działa na Białorusi od 2000 r., pomaga Czyżowi m.in. w budowie hotelu Kempinski w Mińsku, wartej 57 mln dolarów.

Wyłączenie tych firm z sankcji to warunek, jaki Słowenia i Łotwa postawiły, by w ogóle zgodzić się na nowe restrykcje ekonomiczne wobec reżimu. Inne kraje nie mają wyjścia, jeśli chcą, żeby w ogóle był jakiś postęp w nakładaniu środków represyjnych na Białoruś, wyjaśniły źródła.

Groźny precedens

Protestują jednak Wielka Brytania i Francja. Ale nie dlatego, że są orędownikami najsurowszego obchodzenia się z reżimem Łukaszenki. - Nie chcą tworzyć precedensu w postaci jakichś wyjątków. Bo potem inny kraj zażąda tego samego, jeśli będą decydowane kolejne sankcje wobec Syrii czy Iranu - wyjaśnił dyplomata. Spodziewa się on jednak, że ostatecznie i Londyn i Paryż ustąpią, bo jest na nich wywierana duża presja, by iść do przodu z sankcjami.

Wśród nowych firm, które mają być objęte sankcjami są firmy biznesmena i gospodarczego doradcy prezydenta Łukaszenki, Uładzimira Piefcieua, drugiego po szefie państwa najbogatszego człowieka na Białorusi. Już w czerwcu UE objęła go zakazem wizowym i zamroziła aktywa trzem jego firmom: produkującej broń firmie Biełtiecheksport, która handlowała m.in. z reżimem libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego, hazardowej Sport-Pari oraz telekomunikacyjnej Biełtieliekom.

Portal Euobserver.com napisał we wtorek, że Piefcieu wynajął litewską firmę prawniczą i odwołał się do Trybunału UE w Luksemburgu przeciwko decyzji o objęciu go sankcjami oraz miał wyznaczyć nagrodę w wysokości 1 mln dolarów temu, kto pomoże mu zniknąć z unijnej "czarnej listy".

Mali niechętni

Inny unijny dyplomata wskazał w rozmowie z PAP, że małe kraje UE, jak Słowenia czy Łotwa, są niechętne sankcjom, bo "utrata dla dużego kraju kontraktu wartego 50 mln euro to nie jest tak duży problem jak dla małego kraju".

W poniedziałek także litewscy przedsiębiorcy zaapelowali do swego rządu o powściągliwość w decyzjach ws. sankcji gospodarczych. Oszacowali, że mogą one kosztować Litwę łącznie nawet 7 mld litów (ponad 8 mld złotych). Boją się głównie utraty dochodów, gdyby zablokowano przepływ towarów z Białorusią, które stanowią 40 proc. ładunków portu w Kłajpedzie. Ale rząd Litwy, jak dotychczas nie sygnalizował otwarcie na spotkaniach, że będzie przeciwko sankcjom ekonomicznym wobec Białorusi.

Dyplomaci tłumaczą zresztą, że sankcje nie obejmą towarów, tylko firmy, a więc nie można mówić, że handel w litewskim porcie zostanie wstrzymany.

Źródło: PAP