- Ten precedens ustanowiły Stany Zjednoczone, nie my - stwierdził minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi, grożąc "poważnymi konsekwencjami". Tak odniósł się do ataku na jeden z irańskich zakładów odsalania wody morskiej na wyspie Keszm, o który Teheran oskarżył Stany Zjednoczone.
Już dzień później nadeszła odpowiedź - w niedzielę o uderzeniu irańskiego drona w jedną ze swoich odsalarni poinformował Bahrajn. Tym samym przerwana została cisza wokół potencjalnie najbardziej newralgicznych celów w państwach Zatoki Perskiej.
W trwającym konflikcie między siłami amerykańsko-izraelskimi a Iranem odsalarnie nie były dotąd atakowane. Uderzenia w nie mogłyby jednak przynieść skutki potencjalnie nawet groźniejsze niż ataki na rafinerie czy zablokowanie Cieśniny Ormuz. Mogłyby bowiem zagrozić samemu istnieniu państw regionu. Czy stoimy u progu kolejnej eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej?
- Jakie znaczenie mają odsalarnie dla bezpieczeństwa państw Zatoki Perskiej?
- Jakie są scenariusze reakcji państw Zatoki na zagrożenia dla dostaw wody pitnej?
- Dlaczego Iran jest mniej narażony na skutki ataków na odsalarnie niż jego sąsiedzi?
- Jakie konsekwencje mogą mieć psychologiczne aspekty ataków na kluczową infrastrukturę?
Odsalarnie w Zatoce Perskiej
Odsalarnie to nic innego jak zakłady zamieniania wody słonej w słodką. W Zatoce Perskiej, gdzie opadów prawie nie ma, podobnie jak rzek i jezior, znaczenie tej infrastruktury jest trudne do przecenienia. Bez nich nie istniałby Bliski Wschód, jaki znamy.
- Życie w tych państwach, zwłaszcza w tak dużych miastach jak Rijad czy Dubaj, jest możliwe tylko dzięki tym odsalarniom - mówi Marek Matusiak, koordynator projektu Izrael i Zatoka w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW). - Gdyby nie technologia odsalania oraz klimatyzacji, tak ogromne miasta w tej części świata w ogóle by nie powstały - dodaje.