TVN24 | Świat

"Gdy stracili schody, stracili kontrolę". Eksperci o "katastrofalnych" błędach na Kapitolu

TVN24 | Świat

Autor:
ft/kwoj
Źródło:
Reuters, PAP
Demonstranci szturmują Kapitol. Policjanci usuwali protestujących ze schodów budynku
Demonstranci szturmują Kapitol. Policjanci usuwali protestujących ze schodów budynkuTVN24
wideo 2/20
TVN24Demonstranci szturmują Kapitol. Policjanci usuwali protestujących ze schodów budynku

Jedno z największych uchybień w zakresie bezpieczeństwa – tak eksperci cytowani przez Agencję Reutera określają to, co stało się w środę na Kapitolu. Zwracają uwagę na niedostateczne zabezpieczenia sesji Kongresu, na której deputowani zatwierdzali zwycięstwo Joe Bidena i Kamali Harris w wyborach prezydenckich oraz na brak wsparcia formacji federalnych dla policji ochraniającej budynek. Były szef jednostki pracującej w Kongresie mówi o konieczności poddania "dokładnej ocenie" tego, co wydarzyło się w środę w Waszyngtonie. 

- Zwolennicy Donalda Trumpa wdarli się w środę do siedziby Kongresu USA, który miał ostatecznie potwierdzić ważność wyborów prezydenckich. Protestujący starli się z policją, doszło do użycia gazu. Posiedzenie Kongresu zostało przerwane, a kongresmeni ewakuowani.

- W odpowiedzi na te wydarzenia prezydent elekt Joe Biden zaapelował do Trumpa, by "wypełnił swoją przysięgę, bronił konstytucji i zażądał zakończenia tego oblężenia". Krótko po tych słowach Trump opublikował na Twitterze nagranie wideo, w którym wezwał swoich zwolenników do pokojowego rozejścia się do domów. Podtrzymał swoje zdanie, że wybory zostały sfałszowane.

- W wyniku starć zginęły cztery osoby, a ponad 60 zostało aresztowanych. Pierwszą ofiarą była kobieta, która została postrzelona w gmachu Kongresu. Następnie waszyngtońska policja poinformowała o trzech kolejnych przypadkach śmiertelnych, chociaż nie podała, co było bezpośrednią przyczyną śmierci. 

- W Waszyngtonie wprowadzono stan wyjątkowy, który będzie obowiązywał do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu Joe Bidena na prezydenta. Do stolicy USA wkroczył też oddział Gwardii Narodowej. Według CNN i dziennika "New York Times", rozkaz zatwierdził wiceprezydent Mike Pence, a nie Donald Trump.

- Kongres, który wieczorem wznowił obrady, zatwierdził wybór Joe Bidena na prezydenta USA.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Kto pilnował Kapitolu?

Podczas gdy przedsięwzięcia takie jak prezydencka inauguracja, która odbędzie się 20 stycznia, przygotowywane są ze szczególną starannością, mniej uwagi poświęcono zabezpieczeniu sesji Kongresu, na której deputowani mieli zatwierdzić wyniki głosowania Kolegium Elektorów, dające zwycięstwo demokracie Joe Bidenowi – pisze Agencja Reutera. Jak dodaje, stało się tak mimo pojawiających się ostrzeżeń ze strony zwolenników urzędującego prezydenta o możliwych próbach zablokowania posiedzenia Senatu i Izby Reprezentantów.

Zabezpieczeniem ponad 50 hektarów, które zajmowane są przez kompleks kapitoliński, w środę początkowo zajmowała się jedynie licząca około dwóch tysięcy funkcjonariuszy policja Kapitolu. Niejasne pozostaje, czemu do zabezpieczenia siedziby federalnej legislatury nie skierowano innych formacji, którymi dysponuje amerykański aparat bezpieczeństwa – nawet wówczas, gdy demonstranci zaczęli oblegać Kongres. Według jednego z wysokich rangą amerykańskich urzędników cytowanego przez Reutersa, policja Kapitolu nie zwracała się w ostatnich dniach z prośbą o pomoc w pilnowaniu obrad do służb federalnych, wobec czego ochrona była znacznie słabsza niż podczas letnich protestów ruchu Black Lives Matter.

"Nie sądziłem, że ktoś mógłby się wedrzeć do Kapitolu"

Służby chroniące Kapitol szkolone są tak, by nie dopuścić protestujących na marmurowe schody prowadzące do Kongresu. Były szef tej formacji Terrance Gainer zwraca jednak uwagę, że w XIX-wiecznym kompleksie jest tak wiele okien i drzwi, że trudno zabezpieczyć je wszystkie. - Gdy stracili schody, stracili kontrolę nad oknami i drzwiami – mówi, cytowany przez Reutera.

Po tym, jak demonstrujący przedostali się przez kordon policji, mieli wolny dostęp do wnętrza Kongresu. Na nagraniach ze środka budynku widać, jak tłumy zwolenników Donalda Trumpa swobodnie poruszają się po korytarzach, niepokojone jedynie przez niewielkie grupy agentów ochraniających parlament.

Część manifestantów weszła do biur zajmowanych przez kancelarię przewodniczącej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. Na zdjęciach widać, jak jeden z nich siedzi w fotelu demokratycznej polityk z nogami założonymi na biurku. Na innej fotografii trzyma w ręku jej korespondencję.

- Naprawdę nie dowierzałem (w to, co widzę – red.), ponieważ nie sądziłem, że ktoś mógłby się wedrzeć do Kapitolu – powiedział Gainer w rozmowie z Reuterem. Dodał, że darzy "wielkim zaufaniem kobiety i mężczyzn broniących Kongresu, ale potrzebna będzie dokładna ocena" tego, co się stało.

"Katastrofalne" uchybienia

Agencja Reutera, cytując obecnych i byłych funkcjonariuszy organów ścigania USA, zwraca uwagę na uchybienia służb zabezpieczających kompleks amerykańskiego parlamentu w środę, nazywając je "katastrofalnymi". Jak dodaje, udany szturm na Kongres stanowi "jedno z największych uchybień w zakresie bezpieczeństwa", które "zamieniło najbardziej rozpoznawany symbol amerykańskiej władzy w obszar politycznej przemocy".

Według wysokiego rangą przedstawiciela służb cytowanego przez Reutera, głównym grzechem formacji było nieprzygotowanie. - To nigdy nie powinno było się zdarzyć. Wszyscy wiedzieliśmy, że ci ludzie przyjdą, a pierwszym priorytetem policji jest pokazanie swojej obecności (...). Trudno zrozumieć, dlaczego nie byli lepiej przygotowani – ocenił rozmówca Reutera.

Tymczasem według doniesień dziennika "The Washington Post", Policja Kapitolu miała plan na wypadek konfrontacji z demonstrantami, ale nie doceniła skali zagrożenia. "Nie spodziewali się, że Trump będzie ich podżegać i że będą starali się sforsować wejście. Koniec końców nie było wystarczająco funkcjonariuszy, by powstrzymać tłum przed przepchnięciem się" do środka – napisał dziennik.

Pomysł ogrodzenia Kongresu upadł

Agencja Reutera zwraca uwagę, że kwestia bezpieczeństwa amerykańskiego parlamentu była podnoszona przez lata w dyskusjach i raportach służb. W 2013 roku sam Gainer proponował, by w celu powtrzymania masowych wystąpień publicznych ogrodzić Kongres od reszty terenu w tej części Waszyngtonu.

- Pomysł został stanowczo odrzucony – mówi były szef kapitolińskiej policji. Jak dodaje, amerykańskim politykom zależało, by ochronić publiczny dostęp do siedziby federalnego prawodawstwa, nie zamieniając Kongresu w twierdzę.

Gwardia Narodowa w Waszyngtonie

Po kilku godzinach od rozpoczęcia szturmu na Kapitol Departament Obrony USA zgodził się, by do pomocy policji wysłać Gwardię Narodową Dystryktu Kolumbii. Formacja ta liczy około 1,8 tysiąca wojskowych.

- Gwardia Narodowa Dystryktu Kolumbii została zmobilizowana, by wesprzeć federalne siły bezpieczeństwa w tym mieście. Pełniący obowiązki sekretarza obrony Christopher Miller jest w kontakcie z kierownictwem Kongresu, a sekretarz do spraw armii Ryan McCarthy – z władzami Dystryktu. Akcja sił porządkowych będzie kierowana przez Departament Sprawiedliwości – przekazał rzecznik Pentagonu Jonathan Hoffman po godzinie 22 czasu polskiego.

Wcześniej na prośbę burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser do miasta wysłano żołnierzy Gwardii Narodowej z Wirginii oraz funkcjonariuszy policji tego stanu, ale te jednostki nie podlegają władzom federalnym. Gubernator otaczającego Waszyngton z drugiej strony stanu Maryland, Larry Hoga, poinformował, że również polecił wysłanie do miasta funkcjonariuszy policji tego stanu, w tym sił szybkiego reagowania, które miały pomóc jednostkom policji miejskiej i policji Kapitolu.

Teraz zmobilizowani gwardziści mają patrolować miasto, obsadzać punkty kontrolne i pomagać w respektowaniu ogłoszonej w mieście od godziny 18 czasu miejscowego w środę (od północy czasu polskiego w czwartek) godziny policyjnej – relacjonuje agencja Associated Press.

Żołnierze nie będą służyli jako funkcjonariusze sił bezpieczeństwa i pomagali w opanowaniu sytuacji na Kapitolu, ich zadaniem będzie pomaganie w wykonywaniu obowiązków funkcjonariuszy poza kompleksem parlamentu, co pozwoli skierować przed amerykański Kongres więcej policjantów – tłumaczy agencja.

W Waszyngtonie do 21 stycznia, a więc dzień po inauguracji prezydenta Joe Bidena, obowiązuje stan wyjątkowy.

Demonstranci wtargnęli do Kongresu USAReuters/PAP

Autor:ft/kwoj

Źródło: Reuters, PAP