Wrażliwe służbowe dyskusje na prywatnej skrzynce mailowej Waltza

GettyImages-2204329090
Delegacja USA po rozmowach w Arabii Saudyjskiej: Ukraińcy są gotowi na pokój, teraz czas na krok ze strony Rosji
Źródło: TVN24, Reuters

Doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz i jego ludzie prowadzili wrażliwe służbowe dyskusje za pomocą prywatnej skrzynki Gmail, zamiast używać służbowego e-maila - podał dziennik "Washington Post", powołując się na źródła w administracji i pozyskane od nich dokumenty.

Jak pisze dziennik, z prywatnych skrzynek e-mailowych w serwisie Google'a korzystali zarówno Waltz, jak i jego podwładni z Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC).

Według "Washington Post", który dotarł do wiadomości, jeden z wysokich rangą współpracowników czołowego doradcy prezydenta Donalda Trumpa używał Gmaila do "wysoce technicznych" dyskusji z oficjelami w innych agencjach (którzy używali służbowych skrzynek), dotyczących "wrażliwych pozycji wojskowych i potężnej broni związanej z trwającym konfliktem".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Co dalej z Waltzem po aferze z Signalem? "Na razie go zostawią"

Sam Waltz miał korzystać z prywatnej skrzynki do mniej delikatnych, lecz służbowych dyskusji m.in. swojego harmonogramu pracy i innych służbowych dokumentów. Według źródeł gazety, doradca prezydenta czasem kopiował te informacje i wklejał je na czaty na szyfrowanej aplikacji Signal.

Mike Waltz miał prowadzić wrażliwe służbowe dyskusje za pomocą prywatnej skrzynki
Mike Waltz miał prowadzić wrażliwe służbowe dyskusje za pomocą prywatnej skrzynki
Źródło: Andrew Harnik/Getty Images

Kolejny przejaw nieostrożnego obchodzenia się z wrażliwymi informacjami

Rzecznik NSC Brian Hughes powiedział "WP", że "nie widział żadnych dowodów na to, że Waltz używał jego prywatnego adresu e-mail w sposób opisany i powiedział, że zdarzało się, że 'stare kontakty' wysyłały mu materiały związane z pracą".

- Waltz nie wysyłał i nie chciał wysyłać tajnych informacji na otwartym koncie - powiedział Hughes.

Doniesienia dziennika są kolejnym przejawem nieostrożnego obchodzenia się z wrażliwymi informacjami przez Waltza i innych oficjeli Białego Domu po wybuchu afery "Signalgate" o planowaniu operacji wojskowej w Jemenie na czacie grupowym na Signalu z omyłkowym udziałem redaktora naczelnego pisma "Atlantic".

"WP" potwierdził przy tym wcześniejsze informacje "Wall Street Journal" o tym, że Waltz organizował też podobne grupowe czaty dotyczące wojny w Ukrainie oraz operacji w Somalii.

Jak donosiły w ostatnich dniach inne media, wewnętrzni wrogowie Waltza - niegdyś przedstawiciela republikańskiego establishmentu - prowadzą przeciwko niemu kampanię. Trump miał być wściekły na swojego doradcę, jednak ostatecznie miał wypowiedzieć się przeciwko jego dymisji, by nie dać zwycięstwa liberalnym mediom.

Używanie prywatnej skrzynki pocztowej do służbowej korespondencji było tematem afery, która przyczyniła się do porażki wyborczej Hillary Clinton w 2016 roku Waltz i inni obecni członkowie administracji domagali się wówczas postawienia jej zarzutów karnych, do czego jednak ostatecznie nie doszło.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: