"To Pence, a nie Trump zatwierdził rozkaz rozmieszczenia oddziału Gwardii Narodowej". Stan wyjątkowy w stolicy

TVN24 | Świat

Autor:
mjz\mtom
Źródło:
PAP, Reuters, New York Times
Wojsko przed Kapitolem (nagranie ze stycznia)TVN24
wideo 2/25
Zamieszki pod Kapitolem

Stan wyjątkowy w Waszyngtonie będzie obowiązywał do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta Joe Bidena - poinformowała burmistrz Dystryktu Kolumbii, Muriel Bowser. Wcześniej armia USA zmobilizowała wszystkich 1100 żołnierzy Gwardii Narodowej w Waszyngtonie. Według CNN i dziennika "New York Times", rozkaz zatwierdził wiceprezydent Mike Pence.

- Zwolennicy Donalda Trumpa wdarli się w środę do siedziby Kongresu USA, który miał ostatecznie potwierdzić ważność wyborów prezydenckich. Protestujący starli się z policją, doszło do użycia gazu. Posiedzenie Kongresu zostało przerwane.

- W odpowiedzi na te wydarzenia prezydent elekt Joe Biden zaapelował do Trumpa, by "wypełnił swoją przysięgę, bronił konstytucji i zażądał zakończenia tego oblężenia". Krótko po słowach Trump opublikował na Twitterze nagranie wideo, w którym wezwał swoich zwolenników do pokojowego rozejścia się do domów. Podtrzymał swoje zdanie, że wybory zostały sfałszowane.

- W wyniku starć zginęły cztery osoby, a ponad 50 zostało aresztowanych. Pierwszą ofiarą była kobieta, która została postrzelona w gmachu Kongresu. Następnie waszyngtońska policja poinformowała o trzech kolejnych przypadkach śmiertelnych, chociaż nie podała, co było bezpośrednią przyczyną śmierci. 

- W Waszyngtonie wprowadzono stan wyjątkowy, który będzie obowiązywał do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta Joe Bidena. Do stolicy USA wkroczył też oddział Gwardii Narodowej. Według CNN i dziennika "New York Times", rozkaz zatwierdził wiceprezydent Mike Pence, a nie Donald Trump.

- Kongres oficjalnie zatwierdził wybór Joe Bidena.

Zwolennicy Donalda Trumpa wdarli się w środę do siedziby Kongresu USA, który miał ostatecznie potwierdzić ważność wyborów prezydenckich. Protestujący starli się z policją, doszło do użycia gazu. Szef waszygtońskiej policji przekazał, że w wyniku zamieszek zmarły cztery osoby, a ponad 50 zostało aresztowanych.

ZOBACZ RELACJĘ NA ŻYWO Z WYDARZEŃ NA KAPITOLU >>>

Burmistrz Dystryktu Kolumbii Muriel Bowser tłumaczyła na konferencji prasowej, że do Waszyngtonu przyjechało w środę wiele uzbrojonych osób "w celu szerzenia przemocy i zniszczenia". Jej zdaniem ich mobilizacja nie zmniejszy się, a do starć może dochodzić także poza okolicami Kongresu. W związku z tym przekazała, że stan wyjątkowy w Waszyngtonie będzie obowiązywał do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta Joe Bidena.

OGLĄDAJ TRANSMISJĘ OBRAD KONGRESU W INTERNECIE>>>

Wprowadzony przez burmistrz stan wyjątkowy daje władzom między inymi możliwość ponownego zaprowadzenia godziny policyjnej czy skrócenia czasu otwarcia niektórych lokali. W amerykańskiej stolicy w nocy ze środy na czwartek obowiązuje już godzina policyjna - do szóstej rano w czwartek czasu miejscowego.

Ochrona Kapitolu broni wejścia w sali obrad Senatu Reuters

Atak na Kapitol

Portal CNN pisze, że chaotyczna reakcja służb bezpieczeństwa i ich mała liczebność przed Kapitolem kontrastowała z reakcją na wiosenne protesty w Waszyngtonie po zabiciu przez policję Afroamerykanina George'a Floyda. - To był bałagan. Nikt się nie komunikował. Nikt nie wiedział, co mamy tam robić - powiedział CNN anonimowo jeden z funkcjonariuszy federalnych wysłany do Kongresu. - Zanim służby Kapitolu poprosiły o pomoc, tłum był już w budynku - przekazało inne źródło.

Wcześniej burmistrz Bowser prosiła rząd, by nie rozmieszczać znacznych sił w mieście i zapewniała że stołeczna policja wraz z niewielkim oddziałem Gwardii Narodowej jest przygotowana na protesty. Sił policji i straży Kongresu okazało się jednak za mało, by powstrzymać tłum.

Policja ze stanu Maryland była w Waszyngtonie, ale czekała na wskazówki od stołecznej policji do późnego popołudnia - przekazał ich rzecznik.

Demonstranci szturmują Kapitol. Policjanci usuwali protestujących ze schodów budynkuTVN24

CNN i "New York Times": to Pence

Według Pentagonu funkcjonariusze Gwardii Narodowej rozmieszczeni zostali na Kapitolu oraz w innych częściach stolicy USA. Jak poinformował dziennik "New York Times" decyzja sekretarza armii Ryana McCarthy'ego i pełniącego obowiązki sekretarza obrony Christophera C. Millera zapadła po tym, kiedy protestujący zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa wtargnęli do siedzib Izby Reprezentantów i Senatu.

Źródła CNN informują, że Trump początkowo sprzeciwiał się rozmieszczeniu w mieście Gwardii Narodowej, ale wiceprezydent Mike Pence skutecznie naciskał w tej kwestii na Pentagon.

Wiceprezydent USA Mike PencePAP/EPA/Erin Schaff / POOL

Informacje te potwierdzają relacje urzędników departamentu obrony, na których powołuje się "New York Times". "Urzędnicy departamentu obrony i administracji powiedzieli, że to wiceprezydent Mike Pence, a nie prezydent Trump, zatwierdził rozkaz rozmieszczenia oddziału Gwardii Narodowej z Waszyngtonu. Nie było jasne, dlaczego prezydent, który zachęcał protestujących do szturmu na Kapitol i nadal jest naczelnym dowódcą, nie wydał rozkazu" - zauważyła nowojorska gazeta.

Jeszcze po zapadnięciu zmroku w gmachu Kapitolu funkcjonariusze chodzili od drzwi do drzwi, przeszukując biuro po biurze, sprawdzając czy są w nim jeszcze demonstranci. Po stwierdzeniu, że jest bezpiecznie, po bezprecedensowym i szokującym świat szturmie na Kapitol, Kongres wznowił obrady i oczekuje się, że w ciągu kilku godzin zatwierdzi wyborcze zwycięstwo Bidena.

Autor:mjz\mtom

Źródło: PAP, Reuters, New York Times

Źródło zdjęcia głównego: Drew Angerer/Getty Images