|

W tej grze "Rosja ma lożę VIP"

Aktualnie czytasz: W tej grze "Rosja ma lożę VIP"
Źródło: Shutterstock
Kto jest najbardziej niezadowolony z Unii Europejskiej - rolnicy, przedsiębiorcy, patrioci? Nie. Dwa mocarstwa, których w Unii wcale nie ma - Rosja i Chiny. Dlaczego coraz jawniej starają się rozbić Wspólnotę? I co to dla nas oznacza?Artykuł dostępny w subskrypcji

W Europie nie brakuje krytycznych głosów pod adresem Unii Europejskiej. Jedni atakują ją za zbyt wolną i słabą reakcję wobec rosyjskiego agresora, inni za biurokratyzację i uderzanie w konkurencyjność europejskich firm. W największych unijnych państwach znacznym poparciem cieszą się partie atakujące Brukselę, lub wręcz otwarcie postulujące wystąpienie z Unii. Antyunijne hasła wznoszą przedstawiciele różnych środowisk - rolnicy, jak niedawno w sprawie umowy UE z Mercosur, emeryci, mali i średni przedsiębiorcy.

Każdy z nas, obok licznych zalet Wspólnoty, widzi też jej wady. Ale największymi przeciwnikami Unii Europejskiej wcale nie są dyskutujący o tym Europejczycy. Są nimi obce mocarstwa, które nie są nawet jej częścią - Rosja i Chiny.

Rosja i Chiny nigdy nie miały wątpliwości, że Unia Europejska jest dla nich zła i należy z nią walczyć. Europejczycy domagają się korekt czy zmiany poszczególnych unijnych polityk - a te dwa wschodnie mocarstwa za swój strategiczny cel mają samą walkę z Brukselą i jej marginalizację.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego Rosjanie i Chińczycy mają taki problem z Unią Europejską, jest kluczem, by zrozumieć jej międzynarodowe znaczenie. I zmniejszyć ryzyko, że sami będziemy realizować obce interesy.

Rosja - loża VIP w niszczeniu Unii

Podejście Rosji do Unii Europejskiej ma szczególnie znaczenie - tuż za naszą granicą trwa rozpoczęta przez Rosjan największa od 80 lat wojna w Europie. I ta sama Rosja jest zarazem największym wrogiem Unii - bo nie tylko nigdy nie widziała w niej korzyści, ale po prostu sama jest groźnym przeciwnikiem.

- Rosja niewątpliwie jest w gronie tych, którzy najbardziej chcieliby rozpadu Unii - przyznaje dr Szymon Kardaś, ekspert European Council on Foreign Relations (ECFR) oraz Uniwersytetu Warszawskiego. - I Rosja jest w tym gronie aktorem wagi ciężkiej jako potężne, sąsiadujące z Unią państwo - dodaje. Bo o ile głos polskich rolników czy eurosceptycznych ugrupowań ma swoją wagę, to ciężko ją porównać do wagi głosu Moskwy - atomowego mocarstwa o wielowiekowej tradycji imperialnej ekspansji na Zachód.

- Trzeba to nazywać wprost: Rosja wprost podejmuje działania wrogie wobec państw Unii Europejskiej. To już nie tylko działania hybrydowe, ale też sabotaże, przy których niejednokrotnie śledztwa potwierdzały, że to Rosjanie są za nie odpowiedzialni - wskazuje. - W języku sportowym można by stwierdzić, że w grze w osłabianie Unii Rosja ma lożę VIP - dodaje.

Rosja angażuje się w osłabianie Unii, ale tak naprawdę Moskwie zależy na jej całkowitym zniszczeniu. - Rozpad zdecydowanie byłby dla Kremla osiągnięciem rosyjskiego celu maksimum, a sięgając do języka z radzieckiej przeszłości: wyrobieniem 150 procent normy. Korki od szampana by strzelały w Moskwie przez wiele nocy - ocenia dr Kardaś.

W Europie nie brakuje eurosceptycznych głosów
W Europie nie brakuje eurosceptycznych głosów
Źródło: Shutterstock

Unia pozostaje jednak zbyt silnym graczem, bo Rosjanie liczyli na jej całkowity upadek. Dlatego skupiają się na jej wszechstronnym osłabianiu: podsycaniu wszelkich antyunijnych nastrojów w Europie, a także skłócaniu poszczególnych państw członkowskich ze sobą i ze Stanami Zjednoczonymi.

Szymon Kardaś jako doskonały przykład tej polityki wskazuje projekt gazociągu Nord Stream 2, który był "rosyjskim instrumentem do osiągnięcia jednocześnie całej gamy celów w Europie".

Czytaj także: