Prezydent USA twierdzi, że jego kraj od lat dawał się wykorzystywać reszcie świata. Że inne państwa nie płaciły dostatecznie wysokich ceł, zalewając swoimi towarami amerykańskie rynki. Że Europa nie płaciła za ochronę w ramach NATO, choć sama nie byłaby w stanie się obronić. A przez sieć organizacji międzynarodowych - od ONZ po Agencję ds. Rozwoju Międzynarodowego USAID - Stany Zjednoczone umożliwiały rozwój wszystkim, tylko nie samym Amerykanom.
Dlatego Donald Trump zaczął nakładać na resztę świata ogromne cła, podawać w wątpliwość sens NATO i porzucać światowe instytucje. Potężne USAID, największa agencja pomocowa na świecie, została de facto zlikwidowana, a Waszyngton rozpoczął wielką rewizję swojego zaangażowania na świecie. W styczniu 2025 roku USA wystąpiły ze Światowej Organizacji Zdrowia, w lipcu z UNESCO, w październiku Trump nie wysłał delegacji na szczyt klimatyczny COP30, a sam nie pojawił się na najważniejszym spotkaniu w ramach szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC). W listopadzie prezydent USA całkiem zbojkotował spotkanie G20, wreszcie w styczniu USA hurtowo wystąpiły z aż 66 kolejnych instytucji międzynarodowych.
Czy cały świat rzeczywiście wykorzystywał USA? Jak to możliwe, że słabsze państwa mogły bezkarnie wyzyskiwać potężne supermocarstwo? I czy wielka zmiana polityki, zainicjowana przez Trumpa, zwiększa czy zmniejsza globalną potęgę USA?