"W prawym silniku doszło do pompażu". Samolot Air France zawrócił zaraz po starcie

Port lotniczy Martynika, 21-22.02
Do incydentu doszło nad Martyniką, departamentem zamorskim Francji
Źródło: Google Earth
Samolot pasażerski linii Air France z 469 pasażerami na pokładzie musiał awaryjnie lądować na Martynice, skąd chwilę wcześniej wystartował. Osoby, które były na pokładzie, słyszały eksplozje i widziały warkocz iskier ciągnący się za prawym silnikiem. Na Kontakt24 relację i zdjęcia przysłał pan Jarek.

W sobotę wieczorem pasażerowie lotu AF895 z Fort-de-France na Martynice do Paryża krótko po starcie usłyszeli kilka wybuchów dobywających się z prawego silnika samolotu, a następnie zobaczyli warkocz iskier ciągnących się za nim. Kapitan maszyny podjął decyzję o powrocie na lotnisko.

- Wystartowaliśmy normalnie. Po zaledwie minucie lotu, w prawym silniku doszło do pompażu - powiedział pilot Richard Reclus dziennikarzom lokalnej telewizji Martinique La 1ère. Wyjaśnił, że pompaż to zjawisko nieprawidłowego przepływu powietrza w silniku. To skutkuje nieregularnym spalaniem i widocznymi eksplozjami.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać samolot w powietrzu i rozbłyski:

Według lokalnych mediów na pokładzie było 469 pasażerów, a lądowanie awaryjne przebiegło bez problemów. Interweniowała straż pożarna. Nie odnotowano, aby ktokolwiek został ranny. Technicy muszą poznać przyczynę awarii silnika, zanim samolot będzie mógł znów wzbić się w powietrze.

Relacja na Kontakt24. "Jesteśmy na łóżkach polowych przy taśmach"

Jeden z pasażerów przesłał nam swoją relację na Kontakt24. Wynika z niej, że samolot wystartował punktualnie, o 21:45 czasu lokalnego, a chwilę potem - po wystąpieniu problemów z silnikiem - pilotowi udało się bezpiecznie wylądować. Następnie podróżni opuścili pokład rękawem, odebrali bagaże i - jak twierdzi nasz czytelnik - mieli do czynienia z chaosem informacyjnym.

- Stanęliśmy wszyscy w kolejce do stanowisk Air France, ale po około półtorej godziny dowiedzieliśmy się, że miejsc w hotelach brak. Było ich około 100. Do nielicznych pojechali pasażerowie wyższych klas i rodziny z dziećmi, a reszta koczowała w sali odlotów - relacjonował pan Jarek.

Pasażerowie otrzymali posiłek przywieziony z samolotu. Około pierwszej w nocy część osób została przeniesiona w okolice taśm bagażowych, gdzie przygotowano polowe łóżka.

Port lotniczy Martynika, 21-22.02

- Jesteśmy na łóżkach polowych przy taśmach i czekamy na jakąkolwiek informację, której na razie brak. Powiedziano nam wczoraj, że nie wiadomo, kiedy będzie kolejny lot, czy jutro, czy pojutrze. Air France na razie się nie odzywa. Nie ma żadnych informacji mailowych ani komunikatów na lotnisku - pisał nasz informator.

Pan Jarek wykupił bilety w obie strony bezpośrednio u przewoźnika. Po przesiadce w Paryżu miał kontynuować podróż do Warszawy.

OGLĄDAJ: MH-370 - dziesięć lat później
pc

MH-370 - dziesięć lat później

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Filip Czerwiński /lulu

Czytaj także: