Włoska agencja Ansa oraz lokalne media podały, że w piątek przez sześć godzin w prokuraturze w Sion, stolicy kantonu Valais, przesłuchiwano małżeństwo z Francji - właścicieli baru w Crans-Montanie. Zeznaniom przysłuchiwali się też adwokaci reprezentujący rodziny niektórych ofiar.
Właściciel lokalu Jacques Moretti według mediów został aresztowany po przesłuchaniu, na wniosek prokuratury. Jak podała BBC, jest to związane z ryzykiem ucieczki. Jego żona pozostaje na wolności. Wyszła z przesłuchania z adwokatami.
- Moje myśli są z ofiarami tej niewyobrażalnej tragedii. Chciałabym przeprosić wszystkich, którzy ucierpieli - mówiła przez łzy Francuzka.
Wcześniej szwajcarska prokuratura postawiła obojgu zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego wywołania pożaru.
Para zapewniała, że nie uchyla się od odpowiedzialności. Burmistrz Crans-Montany informował, że w barze od 2020 roku nie przeprowadzono kontroli bezpieczeństwa.
Upamiętnienie ofiar pożaru w Szwajcarii
Tego samego dnia w mieście Martigny, na południu Szwajcarii, upamiętniono ofiary pożaru. Zginęło tam 40 osób, a 116 zostało rannych. Na uroczystości byli obecni prezydenci: Szwajcarii - Guy Parmelin, Włoch - Sergio Mattarella i Francji - Emmanuel Macron. Piątek był dniem żałoby narodowej w Szwajcarii.
W sali, w której zorganizowano ceremonię, ułożono wielkie serce z białych róż. Głos zabrali młodzi ludzie, którzy ocaleli z pożaru w barze Le Constellation. Wśród 40 ofiar śmiertelnych jest 21 obywateli Szwajcarii, dziewięciu z Francji, sześciu z Włoch, a także po jednym z Belgii, Portugalii, Rumunii i Turcji. Obrażenia, w wielu wypadkach bardzo ciężkie, odnieśli obywatele: Szwajcarii, Francji, Włoch, Serbii, Belgii, Portugalii, Czech, Australii, Bośni i Hercegowiny, Konga, Luksemburga. Ranne są też dwie Polki.
Autorka/Autor: sz/lulu
Źródło: Reuters, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Reuters