Szwajcarska prokuratura postawiła właścicielom baru - obywatelom Francji - trzy zarzuty: nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego wywołania pożaru. Rannych zostało w nim 116 osób z wielu krajów, w tym dwie z Polski. Wśród 40 ofiar śmiertelnych jest wielu nastolatków.
W oświadczeniu, rozpowszechnionym przez szwajcarskie radio i telewizję RTS, właściciele baru Le Constellation podkreślili, że nie będą w żaden sposób uchylać się od odpowiedzialności.
"Jesteśmy zdruzgotani i przytłoczeni bólem. Nasze myśli są cały czas skierowane ku ofiarom, ich bliskim, którzy doświadczają tak straszliwej i przedwczesnej żałoby oraz ku tym wszystkim, którzy walczą o swoje życie" - głosi oświadczenie francuskiego małżeństwa.
Oboje dodali, że mają "pełne zaufanie do śledczych" i zapewnili o swojej "pełnej współpracy" z nimi.
W barze nie było kontroli od lat
Wcześniej tego dnia burmistrz Crans-Montany Nicolas Feraud przyznał na konferencji prasowej, że w barze od 2020 roku nie przeprowadzono kontroli bezpieczeństwa. Dodał, że ostatni raport z inspekcji w 2019 roku był pozytywny.
Władze alpejskiej miejscowości podkreśliły również, że pianka dźwiękochłonna w barze została zatwierdzona przez kontrolerów bezpieczeństwa. To ten materiał zapalił się błyskawicznie na suficie od zimnych ogni przyczepionych do podnoszonych w czasie zabawy butelek z szampanem.
Przedstawiciel władz kantonu Valais, w którym jest kurort, przekazał szwajcarskim mediom, że przedstawiciel gminy do spraw bezpieczeństwa miał obowiązek na mocy przepisów zawiadomić o obecności pianki dźwiękochłonnej w lokalu. W ten sposób Stephane Ganzer odniósł się do słów burmistrza, który stwierdził, że przepisy obowiązujące w kantonie nie przewidują konieczności sygnalizowania jakości materiałów w ramach kontroli przeciwpożarowej.
Premier Włoch Giorgia Meloni w drodze z Rzymu do Paryża na spotkanie "koalicji chętnych" udała się do szpitala w Mediolanie, gdzie przebywają młodzi Włosi ranni w pożarze. Odwiedziła niektórych z nich, spotkała się z ich rodzinami i lekarzami.
Autorka/Autor: asty/adso
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT