Pierwsze takie spotkanie. O czym Trump porozmawia z Putinem


- Jest dla nas ważne, by Donald Trump i Władimir Putin mogli odbyć dobrą dyskusję na temat tego, jak widzą przyszłość relacji Rosji i USA – zapowiedział szef dyplomacji USA Rex Tillerson. - Wciąż nie wiemy, jakie są intencje Rosji – zastrzegł.

Rex Tillerson wypowiedział się na temat planowanego spotkania prezydenta USA z przywódcą Rosji, do którego dojdzie w kuluarach szczytu G20 w Hamburgu 7-8 lipca. Wcześniej przywódcy kilkakrotnie rozmawiali przez telefon, ale nie spotkali się w cztery oczy.

Temat przewodni: Syria

Szef amerykańskiej dyplomacji podkreślił, że to, na czym szczególnie zależy amerykańskiemu resortowi spraw zagranicznych, to "swobodna wymiana poglądów prezydentów obu państw na temat natury przyszłych relacji rosyjsko-amerykańskich". Przyznał, że USA i Rosję "dzielą pewne nierozwiązane różnice, ale istnieje potencjał do odpowiedniej koordynacji w tym, co dotyczy stabilizacji w Syrii i co może służyć naszym wspólnym interesom". - Jeśli nasze dwa kraje zdołają ze sobą współpracować w procesie zaprowadzania stabilności tam, na miejscu, tym samym położą fundament pod przyszłe rozwiązanie polityczne dla Syrii – wskazał. Jak ocenił, Państwo Islamskie i jego struktury chylą się ku upadkowi pod naporem ofensywy koalicji antyislamskiej pod wodzą Stanów Zjednoczonych. - Rosja może odegrać w tym procesie konstruktywną rolę - dodał Tillerson. Szef amerykańskiej dyplomacji dodał, że Biały Dom chciałby rozmawiać z Rosją o statusie obserwatorów, którzy nadzorowaliby zawieszenie broni oraz o sposobach wspólnego dostarczenia pomocy humanitarnej do rejonów, gdzie jest ona najbardziej potrzebna. Nie wykluczył, że Rosja i USA mogłyby się porozumieć w sprawie wyznaczenia stref zakazu lotów, tzw. no-fly zones.

Powstrzymanie ataków chemicznych

Zdaniem Tillersona, Rosja niesie na swych barkach szczególną odpowiedzialność za powstrzymanie reżimu Baszara el-Asada przed dalszym używaniem broni chemicznej. W ocenie Waszyngtonu w kwietniu tego roku armia syryjska użyła broni chemicznej w Chan Szajchun. W reakcji na ten atak USA w nocy z 6 na 7 kwietnia przeprowadziły uderzenie rakietowe na syryjską bazę lotniczą Szajrat w prowincji Hims. Według Pentagonu uszkodzono tam lub zniszczono około 20 procent zdatnego do działania syrjskiego lotnictwa. To z Szajratu według USA miały wystartować samoloty, które zaatakowały Chan Szajchun. Damaszek przypisanie mu kwietniowego ataku chemicznego nazwał "historią wymyśloną w stu procentach", a Rosja zapewniała, że do ofiar doszło w wyniku ataku rządowych sił lotniczych na wytwórnię produkująca dla rebeliantów broń chemiczną. Atak USA na bazę Szajrat syryjskie władze uznały za "lekkomyślny i nieodpowiedzialny".

Autor: mk/ja / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości