Premier Słowacji zapowiedział, że wstrzymywanie dostaw energii elektrycznej do Ukrainy zostanie zniesione, gdy Kijów wznowi dostawy rosyjskiej ropy na Słowację.
- To pierwszy wzajemny krok, do którego podjęcia rząd słowacki jest uprawniony bez naruszania jakichkolwiek międzynarodowych zasad i zobowiązań - powiedział Fico. - Jeśli strona ukraińska będzie nadal szkodzić interesom Słowacji w zakresie dostaw surowców strategicznych, rząd słowacki ponownie rozważy swoje dotychczasowe konstruktywne stanowisko w sprawie członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej i przygotuje dalsze środki - zapowiedział premier Słowacji.
"Słowacja jest suwerennym krajem i nie da się szantażować"
- Wstrzymanie przepływu ropy jest czysto polityczną decyzją, mającą na celu szantażowanie Słowacji w kwestii międzynarodowego stanowiska wobec wojny na Ukrainie - stwierdził.
Słowacki polityk powiedział, że przed podjęciem decyzji, chciał rozmawiać z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i dowiedzieć się od niego, czy i kiedy zostaną wznowione dostawy ropy przez rurociąg Przyjaźń. - Otrzymaliśmy informację, że prezydent Ukrainy jest gotowy do rozmowy dopiero po 25 lutego tego roku - powiedział Fico.
Stwierdził też, że słowacki ambasador w Kijowie nie otrzymał pozwolenia na wizytację uszkodzonej części rurociągu Przyjaźń, która według źródeł słowackiego wywiadu ma być sprawna. Powtórzył, że ukraiński prezydent zachowuje się wrogo wobec Słowacji.
- Słowacja jest suwerennym krajem i nie da się szantażować. Rozumiemy trudną sytuację Ukrainy. Nie uprawnia to jednak prezydenta Ukrainy do tak niepoważnych i wrogich ataków na Słowację, które zadają jej straty finansowe i powodują poważne trudności logistyczne - powiedział Fico.
Fico takie rozwiązanie zapowiadał już w niedzielę, przekonując, że Słowacja ma prawo do takiej reakcji po niewznowieniu przez Kijów dostaw rosyjskiej ropy naftowej na Słowację przez rurociąg Przyjaźń.
- Jeśli prezydent Ukrainy sugeruje nam, że powinniśmy kupować gaz i ropę gdzie indziej niż w Rosji, mimo że jest to trudniejsze i droższe, a my tracimy duże pieniądze, mamy prawo odpowiedzieć - mówił wówczas.
Czarzasty: Polska zrobi wszystko, żeby pomóc Ukrainie
Na decyzję słowackiego premiera zareagował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który przebywa z wizytą w Kijowie. Powiedział dziennikarzom, że o sprawie dowiedział się po rozmowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
- Chcę powiedzieć po konsultacji z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, że Polska zrobi wszystko, aby w ramach swoich możliwości, kiedy pojawią się możliwości energetyczne, pomóc Ukrainie. Tak, żeby nie osłabić oczywiście możliwości energetycznych Polski, ale (zrobimy - red.) wszystko to, co będziemy mogli zrobić w tej sytuacji, którą zaprezentował premier Fico dziś, żeby Ukrainie w tej sprawie pomóc - powiedział.
Czarzasty zwrócił uwagę, że szef rządu Słowacji ogłosił swoją decyzję w przeddzień czwartej rocznicy pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Przypomniał, że Polacy wielokrotnie w tym czasie pomagali Ukraińcom - m.in. przyjmując uchodźców, organizując zbiórki i przekazując agregaty prądotwórcze.
Zaatakowali Rosjanie, Fico wini Zełenskiego
Fico zarzuca Zełenskiemu celowe wstrzymanie dostaw rosyjskiej ropy poprzez rurociąg Przyjaźń, co ma mieć związek z wyborami na Węgrzech. Rurociąg w pobliżu stacji kompresorowej w Brodach na Ukrainie został zniszczony podczas rosyjskiego nalotu pod koniec stycznia. Premier, powołując się na źródła wywiadowcze, utrzymuje, że mógłby podjąć już normalną pracę.
Jedyna znajdująca się na terytorium Słowacji rafineria ropy - Slovnaft, której właścicielem jest węgierski MOL, nie otrzymuje surowca od końca stycznia tego roku. Pracuje dzięki uwolnieniu przez rząd rezerw strategicznych. Rząd ogłosił stan wyjątkowy w sektorze naftowym.
W wyniku rosyjskich ataków rakietowo-dronowych Kijów zmaga się z brakiem prądu, ciepła w mieszkaniach i wody. Szczególnie cierpią mieszkańcy dzielnic na lewym brzegu rzeki Dniepr, w których domach energii elektrycznej nie ma już od ponad miesiąca.
Trochę lepsza sytuacja panuje na prawym brzegu Dniepru - tam prąd bywa częściej i kaloryfery są bardzo słabo, lecz jednak podgrzewane. W domach brakuje jednak ciepłej wody.
Opracował Kuba Koprzywa /akw, lulu
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: UKRINFORM/PAP