"New York Times" napisał w poniedziałek, że zdaniem władz w Teheranie, odrzucenie żądań USA to "ryzyko, które warto podjąć". Dziennik oparł swoje informacje na rozmowach z analitykami.
W ostatnich tygodniach prezydent USA wielokrotnie groził Iranowi interwencją, w tym atakiem militarnym, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia w sprawie ograniczenia programu jądrowego tego kraju. "NYT" podał jednak, że duchowni sprawujący władze w Iranie traktują potencjalne ustępstwa, które ich zdaniem mogłyby podważyć fundamentalną ideologię reżimu i suwerenność kraju, jako większe zagrożenie, niż ewentualna wojna.
"Uniknięcie wojny jest oczywiście priorytetem, ale nie za wszelką cenę" - powiedział dziennikowi Sasan Karimi, politolog z Uniwersytetu w Teheranie, który pełnił funkcję wiceprezydenta ds. strategii w poprzednim irańskim rządzie. - Czasami państwo polityczne, zwłaszcza ideologiczne, może przywiązywać tak dużą, a nawet większą wagę do swojego miejsca w historii niż do własnego przetrwania tu i teraz - dodał politolog.
Energia atomowa "filarem reżimu"?
Inny rozmówca gazety, Danny Citrinowicz, ekspert z Atlantic Council, który wcześniej kierował irańskim wydziałem izraelskiego wywiadu, ocenił, że irański lider - ajatollah Ali Chamenei uznaje wzbogacanie uranu za "filar reżimu". Jego zdaniem, ustąpienie w tej kwestii "podważyłoby istnienie swojego własnego systemu". - Sądzę, że nie mają innego wyjścia, niż postawić na rozwiązanie militarne - zaznaczył ekspert.
Gazeta zauważyła, że sam Ajatollah Chamenei wielokrotnie podkreślał, że ostatecznym celem Waszyngtonu jest zmiana irańskiego ustroju. Przywołała przy tym wypowiedź lidera z 2024 roku: "Problemem nie jest energia jądrowa ani prawa człowieka. Prawdziwym problemem Ameryki jest samo istnienie republiki islamskiej" - mówił Chamenei w jednym z przemówień.
O tym, że dla władz w Teheranie podporządkowanie się warunkom Waszyngtonu byłoby bardziej niebezpieczne niż zbrojne uderzenie mówił też Ali Vaez, dyrektor ds. Iranu organizacji International Crisis Group. "Oni nie wierzą, że jeśli raz ustąpią, Stany Zjednoczone złagodzą presję. Uważają, że to tylko zachęciłoby USA do uderzenia w ich czuły punkt" - mówił analityk.
Zdaniem analityków, na których powołuje się gazeta, Iran mógłby doprowadzić do przedłużającej się, krwawej konfrontacji, która mogłaby zaszkodzić Donaldowi Trumpowi w związku ze zbliżającymi się wyborami do Kongresu. Kluczowa pozostaje kwestia, czy Teheran byłby w stanie zaatakować tankowce przepływające przez znajdujące się w jego pobliżu szlaki morskie, wpływając tym samym na ceny ropy.
Eksperci przypomnieli też, że po ubiegłorocznej wojnie Iran odmówił kapitulacji wobec żądań USA i jeśli przetrwa kolejną, najpewniej postąpi tak samo. - Myślenie, że wojna za każdym razem czyni Iran bardziej elastycznym lub ułatwi dyplomację, jest niczym innym jak złudzeniem - ocenił Ali Vaez.