Kreml mówi o "ingerencji w sprawy Białorusi": to spowolni i skomplikuje dialog

Nieuznawanie Alaksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi przez szereg krajów europejskich jest pośrednią ingerencją w sprawy tego kraju - oświadczył rzecznik Kremla Rosji Dmitrij Pieskow.

Oglądaj TVN24 w internecie>>>

- Decyzje (w sprawie nieuznania Alaksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi - red.) na pewno nie przyczyniają się do rozwoju dialogu, a de facto są pośrednią ingerencją w sprawy wewnętrzne (Białorusi - red.) - oznajmił rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow. Jak stwierdził, "spowolni to i skomplikuje dialog państw europejskich z Białorusią".

Pieskow uznał decyzje państw, które nie uznały Alaksandra Łukaszneki za prezydenta Białorusi, za "sprzeczne z prawem międzynarodowym". Zapewnił przy tym, że stanowiska kilku krajów europejskich wobec Łukaszenki "nie mogą w żaden sposób wpłynąć na stan obecny i perspektywy dalszego rozwoju stosunków rosyjsko-białoruskich".

Inauguracja bez zapowiedzi

W środę Alaksandr Łukaszenka, który według oficjalnych wyników w pierwszej turze wyborów prezydenckich z 9 sierpnia otrzymał 80 procent poparcia, został zaprzysiężony na nową, szóstą z rzędu, kadencję. Białoruskie niezależne media relacjonowały w tym dniu, że uroczystość została przeprowadzona bez wcześniejszej zapowiedzi, nie była też transmitowana przez państwowe stacje telewizyjne, chociaż przewiduje to ustawa "O prezydencie Republiki Białorusi".

bialorus 1
Protesty na Białorusi po inauguracji Łukaszenki
Źródło: TUT.BY

Na ceremonię nie zaproszono przywódców innych państw ani korpusu dyplomatycznego. Po "potajemnym zaprzysiężeniu" Łukaszenki na ulice Mińska wyszło kilka tysięcy Białorusinów. Białoruskie centrum praw człowieka Wiasna podało, że w czasie akcji protestacyjnej zatrzymano co najmniej 259 osób.

Łukaszenki nie uznały za głowę białoruskiego państwa między innymi UE, USA, Niemcy, Czechy, Słowacja, Litwa, Szwecja i Dania. Polskie MSZ oznajmiło, że "prezydent wybrany w niedemokratycznych wyborach nie może zostać uznany za legalnie sprawującego władzę niezależnie od tego czy zaprzysiężenie będzie potajemne, czy oficjalne". 

Czytaj także: