W sobotę 15 sierpnia obie Koree obchodziły Święto Wyzwolenia Narodowego - 81 lat temu, w 1945 roku, zakończyła się okupacja półwyspu przez Japonię. W Seulu prezydent Li Dze Mjung wygłosił z tej okazji przemówienie.
- Odłóżmy na bok skłonność do grożenia sobie nawzajem i rozpocznijmy rozmowy na temat zakończenia tej długiej wojny, jako strony bezpośrednio w nią zaangażowane - wezwał Li Dze Mjung. - Dzięki temu możliwe będzie również omówienie skutecznych środków, mających na celu powstrzymanie rozwoju [potencjału - red.] nuklearnego Korei Północnej - dodał.
Wojna koreańska, rozpoczęta w 1950 roku atakiem Korei Północnej na Koreę Południową, formalnie wciąż trwa - chociaż 27 lipca 1953 zakończyły się działania zbrojne w wyniku rozejmu.
Korea Północna nie chce rezygnować z broni atomowej
Pjongjang jak dotąd konsekwentnie odrzucał jednak propozycje Li Dze Mjunga i niedawno potępił wspólne ćwiczenia wojskowe Seulu i Waszyngtonu, zaplanowane na sierpień, grożąc podniesieniem środków odstraszających Korei Północnej do "nowego poziomu". Strona północnokoreańska wielokrotnie deklarowała, że osiągnięty przez nią status państwa nuklearnego ma "nieodwracalny" charakter.
Negocjacje, zainicjowane przez prezydenta USA Donalda Trumpa po ostatnim szczycie z przywódcą Korei Półnicnej Kim Dzong Unem w Hanoi w 2019 roku, zakończyły się fiaskiem z powodu rozbieżności zdań dotyczących denuklearyzacji kraju i zniesienia sankcji.
W lipcu południowokoreańskie ministerstwo zjednoczenia ogłosiło, że porzuca wysiłki, które miały dotychczas na celu priorytetowe traktowanie likwidacji północnokoreańskiego programu nuklearnego. Odtąd Seul zamierza skoncentrować się na kampanii na rzecz powstrzymania jego rozwoju.
Apel Li w dużej mierze opiera się na jego ubiegłorocznej obietnicy poszanowania systemu politycznego Korei Północnej i dążenia do pokojowego współistnienia z Pjongjangiem.