Papież Franciszek na Lampedusie. W tym czasie dobiła kolejna łódź z Afryki

Świat

Aktualizacja:

Papież przybył na włoską wyspę Lampedusę na Morzu Śródziemnym. To pierwsza podróż Franciszka, podczas której odda hołd 20 tysiącom imigrantów z Afryki, którzy w ciągu ćwierć wieku utonęli w drodze do Włoch. W poniedziałek na wyspę dotarła kolejna łódź ze 166 uchodźcami.

Wizyta ta, już uznana za historyczną, pełna jest sugestywnej symboliki, która określa jej charakter. Jest ona tak wyjątkowa, jak sam cel pierwszej papieskiej podróży - miejsce symbol dramatu imigrantów - podkreślają włoskie media.

Watykaniści dodają, że to podróż pokutna, w duchu "mea culpa", a zarazem realizacja jednego z haseł posługi obecnego papieża, który wielokrotnie mówił o potrzebie udawania się na peryferia, czyli tam, gdzie jest ubóstwo i cierpienie.

Franciszek chce opłakiwać tych, którzy zginęli w drodze do Włoch i apelować o pomoc dla przybywających imigrantów - wyjaśniono wcześniej w Watykanie.

Lampedusa jest miejscem największego kryzysu humanitarnego w Europie, a także wielu tragedii. Przypływają tam tysiące uciekinierów z całej Afryki. Władze Włoch z trudem radzą sobie z masowym napływem uchodźców i bezskutecznie od lat usiłują przekonać wszystkich europejskich partnerów, że to, co dzieje się u ich brzegów, dotyczy całego kontynentu i wymaga podjęcia wspólnych działań. W ostatnich latach część uciekinierów, przede wszystkim z Tunezji, odesłano do ich kraju.

Organizacja broniąca praw człowieka Human Rights Watch szacuje, że w 2011 roku podczas arabskiej wiosny życie w czasie przeprawy przez Morze Śródziemne straciło około 1,5 tys. imigrantów chcących dotrzeć do Europy na starych, przeładowanych, źle wyposażonych i często zupełnie nieprzystosowanych do morskiej żeglugi statkach, łodziach, czy nawet tratwach - twierdzi HRW.

Skromna wizyta

Na prośbę papieża wizyta ma możliwie najskromniejszy przebieg. Zażyczył on sobie, by towarzyszyło mu zaledwie kilka osób, i to zarówno z grona duchowieństwa, jak i miejscowych władz. Żadnych polityków i kościelnych hierarchów, żadnego ceremoniału, żadnego oficjalnego powitania - takie było życzenie Franciszka. Z papieżem przybędzie z Watykanu tylko trzech współpracowników.

Nowy biskup Rzymu wypłynął w morze na pokładzie statku patrolowego straży przybrzeżnej, którym w ciągu ostatnich 8 lat sprowadzono na ląd 30 tysięcy uchodźców z dryfujących łodzi i stateczków.

Papież, któremu towarzyszyło 120 kutrów rybackich, rzucił w morze wieniec z białych i żółtych chryzantem w hołdzie dla ofiar. Następnie spotkał się z grupą imigrantów, którzy po przybyciu na wyspę trafili do tamtejszego ośrodka pomocy. Potem odprawił mszę na pobliskim stadionie, w pobliżu sugestywnego miejsca, nazywanego cmentarzyskiem łodzi. To tam składowane są wszystkie łodzie uchodźców.

"Globalizacja obojętności"

Franciszek mówił w homilii w czasie mszy na stadionie z udziałem 10 tysięcy osób, że na świecie doszło do "globalizacji obojętności".

- Imigranci zginęli w morzu, na łodziach, które zamiast prowadzić po drodze nadziei przyniosły śmierć. Kiedy kilka tygodni temu usłyszałem tę wiadomość, która niestety wiele razy się powtórzyła, moja myśl powracała stale, jak cierń w sercu przynoszący cierpienie - mówił papież.

- Poczułem, że muszę przyjechać tutaj, by się modlić, by dokonać gestu bliskości, lecz również, by rozbudzić nasze sumienia, by to, co się wydarzyło, już się nie powtórzyło - dodał.

Pozdrowienia dla muzułmanów

Franciszek pozdrowił muzułmańskich imigrantów, którzy rozpoczynają ramadan, i życzył im "obfitych owoców duchowych". - Kościół jest blisko was w poszukiwaniu bardziej godnego życia dla was i waszych rodzin - zapewnił. Podkreślił, że przybył na wyspę, by "wstrząsnąć sumieniami wszystkich" i nakłonić do zmiany postaw wobec dramatu imigracji.

Papież mówił o uchodźcach: - Ci nasi bracia i siostry starali się uciec z trudnych sytuacji, by znaleźć trochę spokoju i pokoju; szukali lepszego miejsca dla siebie i dla swoich rodzin, ale znaleźli śmierć.

- Ileż razy ci, którzy szukają takiego miejsca, nie znajdują zrozumienia, gościny, solidarności - zaznaczył.

Prośba o przebaczenie

- Prosimy Pana o łaskę płaczu nad naszą obojętnością, nad okrucieństwem, które jest na świecie, w nas, także w tych, którzy anonimowo podejmują decyzje społeczno-ekonomiczne, otwierające drogę do dramatów takich jak ten - powiedział papież. - Kto płakał za tych ludzi na łodziach, za młode matki z dziećmi? - pytał.

- Kto jest odpowiedzialny za krew naszych braci i sióstr? "Nikt!" - wszyscy tak odpowiadamy. - Ja nie, ja nie mam z tym nic wspólnego, to inni, na pewno nie ja - dodał.

Wyraził ubolewanie z powodu utraty poczucia braterskiej odpowiedzialności: - Patrzymy na zmarłego brata leżącego na skraju drogi, pomyślimy: "Biedaczek" i idziemy dalej, bo to nie jest nasza sprawa i czujemy, że jesteśmy w porządku.

Zauważył, że kultura dobrobytu odbiera wrażliwość na wołania o pomoc i prowadzi do tego, że ludzie przyzwyczają się do cierpienia innych. Homilię zakończył słowami: - Prosimy o przebaczenie za obojętność wobec wielu braci i sióstr, prosimy o przebaczenie za tych, którzy się od nich odwrócili, zamknęli się w swoim dobrobycie, wywołującym znieczulicę. Prosimy o przebaczenie za tych, którzy swymi decyzjami podejmowanym w wymiarze światowym stworzyli sytuacje prowadzące do tych dramatów.

Przystanek w podróży

Według danych szacunkowych od 1999 r. Lampedusa była punktem tranzytowym dla ponad 200 tys. imigrantów. Według UNHCR byli to głównie przybysze z Erytrei, Somalii, ale również z Afganistanu, Egiptu, Gambii, Mali, Pakistanu i Syrii.

Na Lampedusie imigranci są najpierw przyjmowani w małym ośrodku dla uchodźców, często krytykowanym za przeludnienie i brak minimalnych standardów higieny. Następnie imigranci przewożeni są promami do centrum dla uchodźców, skąd są repatriowani albo kierowani do ośrodków dla azylantów.

Od 100 dni na Tronie Piotrowymtvn24

Autor: mtom / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: