Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar był gościem "Tak jest" w TVN24. Mówił o potencjalnym zakończeniu wojny w Ukrainie, nadziejach na przyszły rok i roli USA w negocjacjach pokojowych.
Odniósł się do powrotów swoich rodaków na święta do ojczyzny. - Zawsze jest strach, ale Ukraińcy wracają do domu w jakichkolwiek warunkach - podkreślał. - Oczywiście część czasu trzeba spędzać w piwnicy, chować się przed atakami rakietowymi i dronowymi. Ale z innej strony ludzie się przyzwyczaili - dodał.
- Wierzymy w dobro, wierzymy w to, że następny rok przyniesie nam pokój i uda się zakończyć tę wojnę z takim rezultatem, który zadowoli całe społeczeństwo. Jesteśmy teraz w rozmowach bliżej, niż wcześniej było w ogóle możliwe, możemy w jakiś sposób podejść do rozwiązań pokojowych przy uczestnictwie trzeciej strony. Teraz jest strona amerykańska, która także z nami pracuje bardzo ściśle. I mamy nadzieję, że teraz się uda - kontynuował dyplomata.
"Chodzi o to, w jaki sposób strona amerykańska zapewni gwarancje pokoju"
- Determinacja narodu ukraińskiego jest dość silna i wola do walki także pozostaje. Tylko poziom tej wojny już przekroczył wszelkie możliwe oczekiwane terminy. I oczywiście, że chcemy załatwić tę sprawę w sposób sprawiedliwy. Wierzymy, że inne sprawy związane z powrotem terytorium, z powrotem naszych ludzi, z powrotem dzieci, które Rosja skradła, będą załatwione w sposób dyplomatyczny i polityczny - wyraził nadzieję Bodnar.
Ambasador podkreślił też konieczność określenia stabilnych gwarancji pokoju. - Tutaj chodzi o to, w jaki sposób strona amerykańska zapewni gwarancje pokoju, żeby były twarde, żeby te zasady były wsparte przez Kongres amerykański, żeby to było wiążące zobowiązanie - uzupełnił.
- Trump im [Rosjanom - red.] nie wierzy, ale on patrzy na to chyba w sposób taki, że trzeba osiągnąć pokój. I negocjuje i z nami, i z nimi. Myślano, że my się łatwiej poddajemy. My się nie poddajemy, bo my walczymy o swoje. I teraz jest warunek główny dla nas, żeby te gwarancje zapewniły pokój, a nie jakiś tam czasowy rozejm - powiedział. Ocenił, że "jesteśmy bardzo blisko w negocjacjach".
Ambasador o działaniach Michała Przedlackiego. "Teraz my jesteśmy jego dłużnikami"
Bodnar mówił też o dziennikarzu "Superwizjera" Michale Przedlackim, który stworzył wiele reportaży z ogarniętej wojną Ukrainy, ale także prowadził wiele zbiórek na zakup wyposażenia dla armii ukraińskiej i ewakuację cywilów. Na portalu zrzutka.pl nadal trwają niektóre za zbiórek, między innymi na sprzęt do ewakuacji żołnierzy.
- On jest bardzo skromną osobą, ale on robi tyle, że to po prostu ratuje ludzkie życia - mówił ambasador Ukrainy o staraniach Przedlackiego. Określił dziennikarza mianem "ukraińskiego bohatera narodowego".
- Teraz my jesteśmy jego dłużnikami - ocenił.
Autorka/Autor: aaw/akr
Źródło: TVN24