Szef irańskiej dyplomacji: nie sądzę, by prezydent Trump chciał wojny

Świat

Aktualizacja:

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oświadczył, że Iran nie chce wojny ze Stanami Zjednoczonymi, ale prezydent Donald Trump musi znieść nałożone na Teheran sankcje, by utorować drogę do negocjacji.

- Gdy sankcje te zostaną zniesione, szeroko otworzy się przestrzeń do negocjacji - powiedział Zarif w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji NBC. Rozmawiał z nią w Nowym Jorku, dokąd przybył na konferencję ONZ w sprawie zrównoważonego rozwoju.

W wywiadzie nadany w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego Zarif ośwadczył, że to USA, a nie Iran odrzuciły dyplomatyczny dialog, wycofując się w 2015 roku z porozumienia nuklearnego, jakie zawarły z Teheranem światowe mocarstwa. - To Stany Zjednoczone odeszły od stołu obrad. A ich powrót będzie zawsze witany z uznaniem - zapewnił.

Według Zarifa, Iran nie dąży i nigdy nie dążył do posiadania własnej broni nuklearnej. - Gdybyśmy byli zainteresowani zbudowaniem broni jądrowej, moglibyśmy ją uzyskać już dawno temu - podkreślił.

W jego opinii oba państwa nie znajdują się na krawędzi wojny, gdyż ani władze Iranu, ani Trump nie chcą zbrojnego konfliktu. - Nie sądzę, by prezydent Trump chciał wojny. Ale sądzę, że wokół niego są ludzie, którzy by się przed tym nie cofnęli - ocenił szef irańskiej dyplomacji. Zaraz potem dodał: - Nie sądzę jednak, by wzięli oni górę, gdyż moim zdaniem ostrożność ostatecznie zwycięży. Ludzie wiedzą, że Iran jest dużym, dumnym krajem. I że nie potraktowalibyśmy lekko napaści zbrojnej.

Irański program nuklearnyPAP/Reuters

Jak powiedział, w ubiegłym roku Arabia Saudyjska wydała na broń, w wielu przypadkach amerykańską, 67 mld dolarów, a Zjednoczone Emiraty Arabskie 22 mld dolarów, podczas gdy Iran przeznaczył na te cel tylko 16 mld dolarów. - To amerykańska broń dostarczana do naszego regionu czyni go gotowym do wybuchu. Zatem jeśli chcą rozmawiać o naszych pociskach kierowanych, powinni najpierw wstrzymać sprzedawanie całej tej broni, w tym pocisków kierowanych, do naszego regionu - zadeklarował Zarif.

Jak twierdzi agencja AP, jest to pierwszy przypadek, by przedstawiciel władz Iranu wspomniał o możliwości rozmów na temat irańskich rakiet balistycznych.

Na pytanie, jaka polityczna oferta ze strony USA usatysfakcjonowałaby Iran, Zarif odparł: - Uważam, że w każdych negocjacjach trzeba dążyć do wygranej obu stron. W przeciwnym razie sprawa kończy się obustronną przegraną.

Amerykańskie bazy wojskowe w regionie Zatoki PerskiejPAP

Kruche porozumienie

Porozumienie zawarte w 2015 roku po latach starań między Teheranem a grupą sześciu państw (Chiny, Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania, Rosja i Niemcy) przewiduje ograniczenie irańskiego programu nuklearnego w zamian za stopniowe znoszenie sankcji międzynarodowych przeciwko Iranowi.

Przywrócenie międzynarodowych sankcji wobec Teheranu po wycofaniu się Waszyngtonu z porozumienia zagraża umowie, pozbawiając Iran spodziewanych korzyści ekonomicznych - podkreśla strona irańska. Iran od miesięcy apeluje do państw, które wciąż są stronami porozumienia, o pomoc w kwestii sankcji, zwłaszcza o możliwość sprzedaży ropy i wyciągnięciu irańskiego systemu finansowego z izolacji nałożonej przez USA. Od czasu wycofania się z umowy przez Stany Zjednoczone w 2018 roku, Iran wielokrotnie groził, że on także, jeśli jego interesy nie zostaną zagwarantowane, się z niej wycofa.

Sojusze na Bliskim WschodziePAP

Autor: mtom / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Tasnim News Agency (CC BY 4.0)

Tagi:
Raporty: