Alarmował, by nie skazywać marynarzy na śmierć, stracił stanowisko. Kapitan lotniskowca być może wróci do służby

Autor:
asty//rzw
Źródło:
PAP

Przedstawiciele administracji USA poinformowali, że marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych (US Navy) chce, żeby Brett Crozier został przywrócony na stanowisko kapitana lotniskowca USS Theodore Roosevelt. Wyróżniony wysokim odznaczeniem Legii Zasługi oficer został zwolniony, gdy zaapelował o pomoc dla załogi zakażonej koronawirusem. List wyciekł do mediów.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Według rozmówców Reutersa podczas piątkowego spotkania szefa Pentagonu Marka Espera i dowódców marynarki wojennej USA ci ostatni zarekomendowali, by przywrócić stanowisko kapitanowi Brettowi Crozierowi. Rekomendację US Navy musi zaaprobować Esper - podaje Reuters. Kapitan został zwolniony ze stanowiska za apel do władz USA o pomoc po wykryciu na okręcie ponad 100 przypadków koronawirusa.

Crozier ostrzegł w liście, który wyciekł do mediów, że marynarze będą umierać na COVID-19, jeśli nie otrzymają pomocy. Portal wojskowej gazety "Stars & Stripes" zamieścił tuż po zwolnieniu Croziera nagrania załogi USS Theodore Roosevelt, która urządziła zwolnionemu dowódcy huczną pożegnalną owację. Marynarze skandowali imię kapitana i nazywali go najlepszym dowódcą, jakiego kiedykolwiek mieli.

KORONAWIRUS – NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE. RAPORT TVN24.PL >>>

US Navy chce przywrócić stanowisko kapitanowi lotniskowca USS Theodore RooseveltWikimedia CC BY 2.0

"Marynarze nie powinni umierać"

Po interwencji Croziera tysiąc członków załogi USS Theodore Roosevelt ewakuowano na wyspę Guam. W liście, który zacytował dziennik "San Francisco Chronicle", Crozier ostrzegał przełożonych, że sytuacja wymyka się spod kontroli. W przypadku wojny - zapewnił kapitan - lotniskowiec pozostałby operacyjny. Wojny jednak nie ma, więc "marynarze nie powinni umierać" - podkreślił. W połowie kwietnia zakażony koronawirusem marynarz z USS Theodore Roosevelt zmarł z powodu powikłań COVID-19 w szpitalu na wyspie Guam.

USS Theodore Roosevelt jest nadal w porcie na Guam. Wirus najprawdopodobniej dostał się na pokład, gdy okręt był w Wietnamie, w pierwszej połowie marca.

Załoga okrętu liczyła ok. 4,8 tysiąca osób.

Lotniskowiec jest doskonałym miejscem na transmisję wirusa, bo załoga dzieli ze sobą ciasne kajuty i codziennie korzysta z tych samych stołówek, łazienek i stanowisk pracy. Dowództwo nie jest w stanie odizolować wszystkich przypadków, a zatem wirus rozprzestrzenia się w szybszym tempie niż na lądzie.

Autor:asty//rzw

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Wikimedia CC BY 2.0

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości