Szef resortu dyplomacji Iranu Abbas Aragczi stwierdził na platformie X, że Iran zawsze był zwolennikiem "wzajemnie korzystnego, sprawiedliwego i godziwego" porozumienia nuklearnego - zawartego na zasadzie równości, bez przymusu, gróźb i zastraszeń - które zapewni Iranowi prawo do pokojowego rozwijania technologii nuklearnej i zagwarantuje, że nie będzie produkować broni atomowej.
Minister spraw zagranicznych ostrzegł, że siły zbrojne jego kraju są gotowe "z palcem na spuście" natychmiast potężnie odpowiedzieć na każdą agresję. Z kolei rzecznik irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zapewnił, że Iran przygotował plany operacyjne na wszelkie scenariusze wydarzeń.
Aragczi powiedział wcześniej, że w ostatnich dniach nie miał kontaktu ze specjalnym wysłannikiem USA Steve'em Witkoffem i nie proponował negocjacji - podały państwowe media irańskie.
"Iran uzna jakiekolwiek działania wojskowe Stanów Zjednoczonych przeciwko sobie za początek wojny, a w odwecie uderzy w USA, Izrael i wszystkich wspierających agresję" - oświadczył w serwisie X Ali Szamchani, doradca rządzącego Iranem ajatollaha Alego Chameneia.
USA grożą interwencją wojskową w Iranie
Prezydent USA Donald Trump poinformował we wtorek o kolejnym wzmocnieniu sił amerykańskich wokół Iranu, deklarując, że w stronę tego kraju zmierza "kolejna flota". Na Bliski Wschód kilka dni temu przybyła grupa uderzeniowa lotniskowca USS Abraham Lincoln.
Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją, jeśli władze tego kraju będą nadal zabijać uczestników demonstracji, ale protesty od tego czasu już wygasły. Mówił też, że USA zareagują, jeśli Teheran wznowi swój program nuklearny po ubiegłorocznych nalotach USA i Izraela na kluczowe obiekty nuklearne Iranu.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio wyraził w środę pogląd, że rząd irański jest zapewne obecnie bardzo słaby, a gospodarka kraju upada, więc protesty wybuchną ponownie.
Autorka/Autor: asty/akw
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: ABEDIN TAHERKENAREH/PAP/EPA