W Iranie od 28 grudnia trwa fala protestów antyrządowych, które są brutalnie tłumione przez siły bezpieczeństwa. Marcin Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w specjalnym wydaniu "Podcastu o zagranicy" wyjaśnił, że zapalnikiem protestów były głównie kwestie gospodarcze. Jak jednak wskazał, kolejnymi przyczynami były nierozwiązane problemy polityczne i społeczne oraz konflikt z Izraelem. - Mieszanka stała się rzeczywiście wybuchowa - ocenił. Ekspert podkreślił, że to, co odróżnia te protesty od wcześniejszych, to ich wyjątkowa brutalność. - Tym razem jest używana broń - wskazał. - To są na tyle dramatyczne obrazy, że spowodowały, że nawet część z rządów europejskich już taką dosyć twardą postawę przyjęła - dodał. Piotrowski ocenił także, że Amerykanie nie mają jasno określonej strategii wobec Iranu. - Zakładam, że to będzie raczej symboliczny atak, chociażby ze względu na siły, jakie są teraz ograniczone - stwierdził. Pytany, czy Iran czeka rewolucja, odpowiedział twierdząco, zwracając jednak uwagę na poważny problem. - Ludzie, którzy mogliby próbować budować tam siły, są albo w więzieniach, albo są w aresztach domowych - mówił.