Deklaracja Marine Le Pen po decyzji sądu

epa12001939
Francuska liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen przybyła do sądu
Źródło: Reuters

Przywódczyni francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen oświadczyła w poniedziałek, że sąd wydał "decyzję polityczną", orzekając wobec niej pięcioletni zakaz ubiegania się o funkcje publiczne. - Doszło do naruszenia zasad państwa prawa - oceniła. Zadeklarowała, że nie wycofa się z życia politycznego.

Liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen w wieczornym wywiadzie dla telewizji TF1 oceniła, że sąd wydał "decyzję polityczną", orzekając wobec niej pięcioletni zakaz ubiegania się o funkcje publiczne.

Le Pen potwierdziła, że będzie odwoływać się od wyroku. - Złożę apelację, ponieważ jestem niewinna - oznajmiła.

Zapewniła, że wyrok nie oznacza "w żaden sposób" jej wycofania się z życia politycznego. Dodała, że nie zamierza ulec - jak to określiła - "zaprzeczeniu demokracji". - Zawsze będę u boku Francuzów, miliony ich we mnie wierzą i mi ufają - oświadczyła.

Co z wyborami w 2027 roku?

Pytana o potencjalną kandydaturę w wyborach w 2027 roku przewodniczącego partii, Jordana Bardelli, Le Pen oświadczyła, że jest on "wspaniałym atutem" jej partii, ale wyraziła nadzieję, że RN "nie będzie używało tego atutu wcześniej, niż będzie to konieczne". Mówiła o sobie, że jest nastawiona "bojowo" i nie pozwoli się eliminować. - Istnieje ścieżka, jest ona wąska, ale istnieje - dodała.

Le Pen mówiła o oburzeniu "milionów Francuzów" tym, że w ich kraju "sędziowie wdrożyli praktyki, które - jak uważano - należą tylko do reżimów autorytarnych". Krytykowała zastosowany w jej przypadku mechanizm prawny, czyli natychmiastowe wykonanie zakazu ubiegania się o funkcje publiczne, który obowiązuje nawet przy złożeniu apelacji. Oznajmiła, że mechanizm ten "nie stosuje się" do sprawy sądowej przeciwko niej i jej partii.

Le Pen z zakazem ubiegania się o stanowiska publiczne

W poniedziałek sąd uznał Marine Le Pen za winną sprzeniewierzenia dużych sum pieniędzy. Wyrok to cztery lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu i pięcioletni zakaz sprawowania funkcji publicznych. Oznacza to również zakaz startu w wyborach prezydenckich w 2027 roku.

Sąd uznał Le Pen za winną sprzeniewierzenia funduszy publicznych w procesie dotyczącym fikcyjnego zatrudniania asystentów eurodeputowanych jej partii. Proces toczył się jesienią 2024 roku, a wyrok zapadł w poniedziałek po kilku miesiącach. Le Pen - jak wynikało z jej wypowiedzi - nie spodziewała się wyroku uniewinniającego. Na jednej z rozpraw oceniła, że "nie udało się przekonać" sądu, że nie doszło do nadużyć.

Podczas gdy kara pozbawienia wolności nie będzie wykonana aż do wyczerpania drogi sądowej w sądach wyższej instancji, to zakaz ubiegania się o funkcje publiczne, w praktyce - zakaz udziału w wyborach - egzekwowany jest natychmiast. Kara więzienia może zostać zamieniona np. na nadzór elektroniczny.

Trzykrotna do tej pory kandydatka na prezydenta zapowiadała wcześniej, że ​​2027 rok będzie ostatnim, kiedy wystartuje w wyborach na najwyższy urząd w państwie. Poniedziałkowy wyrok sądu pozbawia ją tej możliwości.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: