W połowie lat 70-tych ubiegłego wieku rozpoczęto poszukiwanie surowców na Morzu Barentsa i Morzu Norweskim. Odkrycie znacznych zasobów gazu i ropy leżących w pobliżu granicy morskiej Norwegii i ZSRR stało się zalążkiem wieloletniego sporu. Przynależność obu krajów do przeciwnych bloków politycznych (Norwegia jest członkiem NATO od 1949 roku.), nie ułatwiała prób uregulowania sporu. W czasie zimnej wojny nie rozmawiano na ten temat.
Niewykorzystane możliwości
Na spornym obszarze prawdopodobnie znajdują się wielkie zasoby cennych surowców: ropy i gazu. Po stronie rosyjskiej, Gazprom kontroluje olbrzymie złoże gazu "Shtokman", które wedle ocen zawiera wystarczającą ilość gazu do zaspokojenia zapotrzebowania całego świata przez rok.
Po stronie Norwegii Statoil planuje eksploatować dwa złoża ropy i jedne gazu. Obydwa kraje są bardzo zainteresowane uregulowaniem sporu, co nareszcie umożliwiło by im korzystanie z cennych zasobów.
Jak sporny obszar miałby zostać podzielony, ma zostać przedstawione w środę. Przewiduje się, że będzie to po połowie.
Norweskie problemy z czarnym złotem
Silne uzależnienie norweskiej gospodarki od wydobycia ropy i gazu jest poważnym problemem, ponieważ zasoby powoli się wyczerpują. Do dzisiaj wydobyto około 60 proc. ropy ze znanych norweskich złóż, a od wielu lat nie odkryto nowych.
Przedstawiciele lobby reprezentującego przemysł wydobywczy w Norwegii, są zadowoleni z perspektywy zakończenia sporu. Oznaczałoby to, że można zdefiniować, która część obszaru należy do kogo i przystąpić do badania dna, a w przyszłości eksploatacji złóż. Jeśli umowa zostanie podpisana w środę, eksploracja obszaru może zacząć się za dwa - trzy lata. Odsunęło by to w przyszłość problem z wyczerpującymi się zasobami.
Źródło: Reuters