|

Dzieci w rękach ICE. "Granica tego, co wolno, a czego nie, zaczyna się zacierać"

Chłopiec płacze po tym, jak jego ojciec został zatrzymany przez funkcjonariuszy federalnych na jego oczach w momencie opuszczania budynku sądu imigracyjnego (26 sierpnia 2025 rok, Nowy Jork)
Chłopiec płacze po tym, jak jego ojciec został zatrzymany przez funkcjonariuszy federalnych na jego oczach w momencie opuszczania budynku sądu imigracyjnego (26 sierpnia 2025 rok, Nowy Jork)
Źródło: Michael M. Santiago/Getty Images
Polityka migracyjna Donalda Trumpa oparta na idei "zero tolerancji" nie oszczędza najmłodszych i najbardziej bezbronnych. Pod rządami obecnej administracji liczba dzieci umieszczanych w ośrodkach detencyjnych gwałtownie wzrosła. - Widzimy wyraźną presję na zwiększanie liczby zatrzymań - mówi w rozmowie z TVN24+ polsko-amerykańska prawniczka Ilona Szymkowicz. Artykuł dostępny w subskrypcji

Rysunki sporządzone przez dzieci osadzone w ośrodku detencyjnym dla migrantów w południowym Teksasie są poruszające.

Jeden z nich - narysowany czarną kredką - przedstawia smutne, patyczkowate postaci za kratami wołające "wypuście nas". U góry obrazka widnieje napis: "Mam pięć lat".

O chłopcu w niebieskiej czapce z uszami królika i plecakiem Spidermana, zatrzymanym w drodze do przedszkola przez agentów ICE, usłyszał cały świat. Ale mały Liam nie jest wyjątkiem.

Liam Ramos
Liam Ramos
Źródło: Handout/Columbia Heights Public Schools/AFP/EastNews

W ostatnim czasie w Colombia Heights (Minnesota) zatrzymanych zostało troje innych dzieci. Dwoje z nich - rodzeństwo - uczęszczało do tej samej szkoły, co Liam. Trafili do ośrodka detencyjnego po tym, jak służby imigracyjne zatrzymały ich matkę.

W połowie stycznia w Portland w stanie Oregon doszło do zatrzymania rodziców i ich siedmioletniej córeczki. Funkcjonariusze federalnych służb imigracyjnych zaczaili się na nich na parkingu szpitala, gdzie rodzina przyjechała w związku z nagłym pogorszeniem stanu zdrowia dziewczynki - niespełna 300 metrów od miejsca, gdzie dwa tygodnie wcześniej agenci straży granicznej postrzelili parę Wenezuelczyków.

Pod koniec ubiegłego roku w środku nocy nad jednym z budynków w Chicago zawisnął śmigłowiec Blackhawk, z którego wyskoczyli zamaskowani agenci federalni, a następnie wtargnęli do bloku, wyważając drzwi i aresztując kilkadziesiąt osób. Administracja przekonywała, że budynek został przejęty przez wenezuelski gang Tren de Aragua, co - jak ustaliła później niezależna organizacja dziennikarska ProPublica - okazało się nieprawdą.

Tamtej nocy funkcjonariusze zabrali ze sobą także sześcioletniego chłopca i jego mamę, którzy trafili do ośrodka detencyjnego w Teksasie, skąd po około miesiącu deportowano ich do Wenezueli.

Wojna z migrantami

W USA trwa wypowiedziana przez Donalda Trumpa wojna z migrantami, której ofiarami coraz częściej padają dzieci.

- Państwo ma prawo egzekwować przepisy imigracyjne, ale prawo powinno iść też w parze z człowieczeństwem. Wciąganie małych dzieci w operacje imigracyjne i umieszczanie ich w ośrodkach detencyjnych jest nie tylko kontrowersyjne prawnie, ale przede wszystkim bardzo dla nich traumatyzujące - mówi w rozmowie z TVN24+ Ilona Szymkowicz, polska prawniczka z Miami, specjalizująca się w prawie imigracyjnym.

Czytaj także: