Biedne a bogate dzielnice. Diametralne różnice

shutterstock_2597495303_1
Wizyta Keira Starmera w Chinach
Źródło: Reuters
W ubogich dzielnicach miast Wielkiej Brytanii znajduje się o 70 procent więcej sklepów monopolowych, z e-papierosami i biur bukmacherskich, niż w tych zamożnych. Występują też problemy w dostępie do placówek opieki nad dziećmi - pisze "Guardian".

Badanie zostało przeprowadzone przez Niezależną Komisję ds. Sąsiedztw (Icon) - organizację, której przewodniczy Hilary Armstrong, członkini Izby Lordów z ramienia Partii Pracy. W raporcie ostrzeżono, że skupianie się przez rządy i samorządy na centrach miast grozi marginalizowaniem "kluczowych" lokalnych przestrzeni handlowych, definiowanych jako "sklepy przy ulicy". Analitycy ocenili, że miejsca tego typu odgrywają centralną rolę w życiu ludzi.

Biedne a bogate - różnice w dzielnicach

Jak wynika z badania, w przestrzeniach handlowych dzielnic uważanych za biedne znajduje się o 70 proc. więcej sklepów z e-papierosami oraz monopolowych, bukmacherów i restauracjami z daniami na wynos niż w tych postrzeganych za zamożne.

Jest również o połowę mniej placówek opieki nad dziećmi - w tym żłobków - oraz ok. 25 proc. mniej placówek użyteczności publicznej - jak siłowni, kawiarni i pubów. Wyższe są również wskaźniki pustostanów - 8,1 proc. wobec 5,9 proc. w bogatszych obszarach. W ubogich osiedlach jest również ok. dwukrotnie więcej sprzedawców oferujących niezdrową żywność.

Analitycy ocenili, że podejście rządu do tych dzielnic jest "fragmentaryczne", mimo że za politykę w tym zakresie odpowiada 13 departamentów rządowych, a w przypadku inicjatyw dotyczących zdrowego odżywiania liczba wzrasta do 16.

Program Keira Starmera

Jednym z głównych zadań rządu Keira Starmera jest walka z problemami brytyjskich ulic handlowych. W przemówieniu wygłoszonym w ubiegłym tygodniu premier ogłosił rozszerzenie programu rewitalizacji lokalnych społeczności "pride in place" ("duma z miejsca" - red.), który jest wart 5 mld funtów. Inwestycje mają być realizowane w 284 obszarach w Wielkiej Brytanii. Dzięki funduszom możliwe będzie przejmowanie zamkniętych sklepów i otwieranie m.in. bibliotek i kin.

Zdaniem twórców raportu polityka "pride in place" może okazać się niewystarczająca do rozwiązania problemów. - Ministrowie ryzykują przeoczenie ważnych dzielnic handlowych, ponieważ rząd koncentruje się na ożywieniu handlu detalicznego w centrach miast. Społeczności w tych obszarach powinny otrzymać dodatkowe wsparcie, aby przejąć i przemienić puste lokale (...) w nowe obiekty społeczne - ocenił Ross Mudie, dyrektor ds. badań w Icon.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Alicja Skiba/kris

Zobacz także: