Od końca grudnia w wielu częściach Polski utrzymuje się pokrywa śnieżna. Kilka dni temu pisaliśmy o tym, jak ważna jest ona w kontekście bilansu wodnego. Intensywne opady śniegu dają nadzieję na złagodzenie problemu suszy hydrologicznej, który doskwiera nam właściwie każdej wiosny.
Topniejący śnieg to cenne źródło wody, ale aby doszło do uzupełnienia zasobów, potrzebna jest jego odpowiednia ilość. Jak tłumaczył doktor habilitowany Marcin Świtoniak, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, lokalnie spadło go niewystarczająco dużo, aby rozwiązać problem. W centralnej części kraju - na Kujawach, w Wielkopolsce czy niektórych miejscach na Mazowszu - skala opadów była na to po prostu zbyt mała.
- Na tych terenach leżą obecnie po 1-2 centymetry śniegu, a miejscami nie ma go wcale. Północno-wschodnia Polska, wschód i góry: tam śniegu mamy więcej niż w ubiegłych latach i tam sytuacja powinna się poprawiać (...) na wiosnę - powiedział.
Najlepszy scenariusz dla Polski
Jak wyjaśnił ekspert, z perspektywy całego kraju sytuacja się nieznacznie poprawi, ale nie ma mowy o odbudowaniu braków w wodach gruntowych, bo śniegu spadło za mało. - Dodatkowo najmniej śniegu spadło tam, gdzie niedobory wody są największe - zwrócił uwagę Świtoniak.
Brak śniegu i duży mróz powodują poza tym mocniejsze przemarzanie gleby, potencjalnie zwiększając jej podatność na erozję wietrzną i wodną. Po przyjściu opadów wiosennych, jeżeli gleba jest głęboko przemarznięta, tworzy się zjawisko podobne do zabetonowania powierzchni. Woda opadowa nie może wsiąknąć do głębszych warstw, więc zaczyna spływać po powierzchni.
Korzystny scenariusz dla gleb to powolna odwilż.
- Tak aby nagle się nie zrobiło bardzo ciepło wiosną. Sukcesywna odwilż daje szansę na to, aby woda stopniowo wsiąkała w glebę. Ideałem byłoby, aby śnieg pojawił się jeszcze w centralnej części Polski. Obecnie tam nic nie chroni gleb - podkreślił badacz.
Potrzeba trwałych zmian
Jak podkreślił Świtoniak, w Polsce konieczne jest poprawienie sytuacji w zakresie lokalnej retencji wody. Pozwoli nam ona lepiej wykorzystać wodę dostarczaną przez opady atmosferyczne i topniejący śnieg.
- Dobrze, że spadło nieco więcej śniegu, ale wcale w skali całego kraju nie ma go tak dużo, jak mogłoby się wydawać. Szczególnie w regionach, gdzie deficyt wody od lat jest największy. Gdyby śnieg spadł na przemarzniętą glebę, to by ją chronił, a tak wystawiona na mróz jest narażona na inne negatywne skutki, bo susza hydrologiczna jest od lat faktem na wielu obszarach kraju - podsumował ekspert.
Opracowała: Agnieszka Stradecka
Źródło: PAP, tvnmeteo.pl
Źródło zdjęcia głównego: tvnwarszawa.pl